Mole książkowe

Półki za książkami to świetna kryjówka. Można tam znaleźć chwilę spokoju, zdrzemnąć się z dala od ludzi i reszty stada. Można się tam schować przed wizytą u weterynarza. Świetnie się też nadają jako kryjówka dla matki z dziećmi, co jednak – nie wiedzieć czemu – nie budziło jakiegoś szczególnego entuzjazmu ludzkiej części stada i PaiLu musiała zrezygnować z tego świetnego miejsca na rzecz kartonowego pudła.

Przez długi czas na ulubionej przez koty półce było zrobione specjalne wejście dla kotów – kilka książek, zamiast stać, leżało jedna na drugiej, tworząc nad sobą wygodny prześwit. Koty potrafiły się nim przesmyknąć nawet w pełnym biegu, goniąc jeden za drugim. Do czasu.

Do czasu aż PaiLu nauczyła AnaTemę, że jak się dobrze zahaczy pazurem i pociągnie, to się robi więcej miejsca. Rano natykaliśmy się na stosy książek na podłodze i niewinne spojrzenia: ja? ależ skąd! nawet nie dotknęłam tego!.

I tak, półka po półce, ksiązki były odsuwane do samej ściany, tak, zeby się nie dało za nie wejść. Koty są niepocieszone. Siadają teraz z przodu, ale to nie to samo!

Za późno się zorientowaliśmy, że jak małej kici pazurem nie szło, to pomagała sobie zębami. Ze szczególnym upodobaniem gryzła twarte oprawy. Najbardziej szkoda nam pięknego albumu na temat zbiorów z galerii Pittich i Uffizi, który przewieźliśmy na własnych garbach z Włoch (a ciężki jest jak nieszczęście) i który szczególnie cieszył nasze oczy.

Related Images:

Facebooktwitter

Czułe pieszczoty

Jak wiecie, najbardziej miziastym kotem w naszym stadzie jest TaiChi. Jest to zwierzątko nakolanne, głośnomruczące i zachłanne. Raz ułożona na kolanach nie daje się z nich zrzucić. Nawet jeśli ja praktycznie już wstałam, ona jeszcze trzyma się kolan nadprzyrodzonym sposobem.

A jak jest w wyjątkowo czułym nastroju, funduje mi swoją najbardziej intymną pieszczotę. Wkłada swój wilgotny nos do dziurki mojego nosa a wibrysami oplata mi twarz. Jakby samej sierści w nosie nie wystarczyło.

Przyjmuję to z godnością, choć tylko ja wiem ile wysiłku kosztuje powstrzymanie się od dzikich podskoków i drapania się po całej swędzącej twarzy.

Related Images:

Facebooktwitter

Mamo, a on mnie spycha!

Paweł ma nową zabawkę. Z okazji nowego roku. Otóż kamerę nabył drogą kupna i teraz będzie kręcił, i kręcił, i kręcił. Nie mam jeszcze pewności, kto te filmy będzie obrabiał ani gdzie je będziemy trzymać, zwłaszcza, że już od jakiegoś czasu cierpimy na poważne braki miejsca na dyskach, ale niech tam…

Na pierwszy ogień poszły maine coony podczas ustalania kto dziś będzie spał na górnym hamaku drapaka. Zwróćcie uwagę na uszy – przez większość czasu dla VaiPerka to zabawa i miła rozrywka, TaiChi traktuje sprawę o wiele poważniej. Może dlatego przegrywa i chodzi potem smutna.

Related Images:

Facebooktwitter

Święta za nami

Tuż przed Świętami pożegnaliśmy AnaForę, która spędzała je już z nowymi właścicielami. My z piątką kotów pojechaliśmy do rodziny. Blisko trzygodzinną podróż urozmaicało miauczenie maluchów, które były bardzo niezadowolone z faktu, że muszą siedzieć w transporterku, podczas gdy PaiLu i VaiPer siedziały na kanapie przypięte do pasów i cieszyły się względną wolnością.

Tym razem rodzice postanowili zagrać rewolucyjnie i choinkę postawili na balkonie, ubrawszy ją w tylko w lampki. Wyglądało to bardzo dekoracyjnie i zostawiało zdecydowanie więcej miejsca na wygłupy watahy kotów oraz dwojga małoletnich dzieci mego brata.

Święta minęły bez wydarzeń mrożących krew w żyłach, choć nie można powiedzieć, żeby koty się nie starały urozmaicić wszystkim życia. A szczególnie rodzicom i szczególnie w nocy. Na niedzielę umówieni byliśmy z nową właścicielką AlErgenka, wróciliśmy dość szybko, znowu przy akompaniamencie mauczenia.

Smutno się zrobiło bez dwóch maluchów, wszystkie koty tęsknią i szukają ich po kątach, a z nimi my. Na szczęście dostajemy telefoniczne i mmsowe relacje z nowych domów, za które bardzo dziękujemy!

Na pocieszenie oglądamy sobie zdjęcia i filmiki, które kręciliśmy bez opamiętania.

Related Images:

Facebooktwitter

Po zabiegu

W sobotę nasze dwa maleństwa – AlErgen i AnaFora – zostały wykastrowane. Przywieźliśmy je do domu koło 15.00, wybudzone ale ledwie kumate i zaczęła się powtórka z rozrywki z pielęgnowania VaiPerka po operacji, tylko do kwadratu. Obu kotkom włączył się szwendaczek (a słaniały się i chwiały na łapkach), oba też uparły się spać na drapaku – na tym samych hamaku, gdzie chciał spać  w podobnym stanie VaiPerek. Cały wieczór chodziliśmy za nimi, podtrzymywaliśmy, zniechęcaliśmy do skakania i wspinania się, a kiedy to zawiodło – podnosiliśmy koteczki na krzesła i drapak.

Na szczęście żadne nie wymiotowało, oba troszeczkę skubnęły karmy i napiły się wody. Poza tym głównie spały, budziły się tylko po to, by się przemieścić.

Wiadomo było, że nocka z głowy, więc  wieczorem ja się nimi zajmowałam a Paweł się przespał, potem on czuwał całą noc, a raniutko znowu ja przejęłam pałeczkę. Dobrze jest opiekować się zwierzakami we dwójkę – łatwiej idzie. Następnego dnia AlErgenek był już w dobrej formie i ganiał się po domu z AnaTemą.  AnaFora zaczęła się interesować szwem i wyciągać nitki, wobec tego zapakowaliśmy ją w kaftan bezpieczeństwa. Kaftan został wykonany domowym sposobem, ruchów nie krępował, choć może cudem urody nie był.

Koty słabo znoszą takie ograniczanie wolności, kicia po zapakowaniu weń wpadła w najczarniejszą depresję, nie chciała się w ogóle ruszać, co akurat dobrze jej robiło na gojenie, ale też patrzyła na mnie takim wzrokiem, że mi się serce krajało. Większą część niedzieli spędziła leżąc na kaloryferze i wyglądając bardzo żałośnie.

Już w niedzielę dawała radę wskakiwać na krzesła i wspinać się na drapak, widać było, że fizycznie czuje się nieźle. Tylko ten kaftan wredny…

W poniedziałek litość wezbrała w mym sercu i rano zdjęłam jej ten kaftan, żeby sobie pobiegała z rodzeństwem. Rekonwalescenci uwiecznieni zostali na filmie – głównie AnaFora, a tam gdzie widać dwójkę, towarzyszy jej AlErgen. Biedne kotki, prawda, cierpiące… ;)

Bardzo dziękujemy Pani Doktor Anecie Wieczorek za fachowość, lekką rękę i serce do kotów :)

.

Przeczytaj też:

Przygody weterynaryjne

Rekonwalescencja VaiPera

Hierarchia w stadzie się chwieje

Related Images:

Facebooktwitter

Drugie szczepienie

Kociki przeżyły kolejne miętoszenie przez weta. Zniosły to bardzo dzielnie, ukąszeń przez szczepionkę nawet nie zauważyły.
Ponownie dostały Tricata, a wet znowu uraczył nas opowieścią o wszelkich objawach, jakie mogą się pojawić, a którymi przejmować się nie należy. Skojarzyło mi się to z formułą informowania aresztowanego przez policję o jego prawach – ile razy by się nie łapało tego samego gostka, wygłosić trzeba.

Jakoś nie nastawiałam się na spektakularne skutki uboczne.

I słusznie. Kociki po powrocie do domu rzuciły się do misek, jakby przez tydzień żarcia na oczy nie widziały. Potem padły w różnych dziwnych miejscach, przespały się dwie godzinki, wstały, przeciągnęły i – ognia!

Szał, jaki je ogarnął wieczorem, przerósł wszystko, co widzieliśmy do tej pory. Chwilami miałam wrażenie, że ściany nie wytrzymają naporu. Ana Fora, nasz słodziaczek, pokazała jak się wbiega pionowo na drapak pod sam sufit, używając do tego wyłącznie przednich łapek oraz krawędzi półek. Mówię Wam, szczęki nam opadły na buty – w takim stylu to zrobiła!

Poza tym jakoś pochłonęły mi buteleczkę kropli do oczu. Stała na stole i nie ma. Od wczoraj przeszukaliśmy dwa razy mieszkanie, w najdziwniejszych i najgłupszych miejscach – i nie ma. Normalnie pochłonęły albo zapadła się pod ziemię. Małe, pochłaniające wszystko, co nie jest przybite gwoździami, szkodniki. :)

Related Images:

Facebooktwitter

Najmilsza chwila poranka

Ranek, ledwo co świt ozłocił ziemię… Człowiek podnosi się z łóżka. To będzie dobry dzień – najpierw podłogi dotknęła prawa noga, kapcie znalazły się na właściwych stopach już za trzecią próbą. Człowiek podnosi się nieco i trochę chwiejnie a trochę czołgając się zmierza w kierunku drzwi  – już wstał, ale jeszcze się nie obudził. Wchodzi do pokoju i wzrok jego napotyka takie oto widoki:

I te kilka sekund, zanim zrozumie co widzi – to najmilsza chwila dnia.

:)

Related Images:

Facebooktwitter