Co mi zrobisz jak mnie znajdziesz

Koty schowały swoją szczotkę. Przeryłam wszystkie kąty, ale nie znalazłam – więc nie schowały jej w MKK – Małej Kociej Kolekcji. Najprawdopodobniej wrzuciły do KCD – Kociej Czarnej Dziury.

Kupiłam drugą.

Wieczorem zostawiłam ją na pufie, rano wstaję – nie ma. Na stole nie ma, na szafkach nie ma, na podłodze nie ma, w kocich legowiskach nie ma. Znalazłam ją dopiero następnego dnia.

Pod dywanem.

Przykuję ją łańcuchem do ściany, słowo daję.

Facebooktwittergoogle_plus

Oczy szeroko zamknięte

Czarna Tylda sypia z otwartymi oczami.

Przez dłuższy czas miałam schizę, że mnie cały czas obserwuje. Leży sobie, relaksuje się, ale nie śpi, nie zamyka oczu, tylko non-stop mnie obserwuje. Cała jest dziwna, więc jedno dziwactwo w tę czy we w tę nie robi różnicy.

Dziś udało mi się pstryknąć fotkę, zanim się ruszyła. Dopiero z bliska widać, że to co wydaje się być pionową zwężoną źrenicą, jest tak naprawdę krawędzią trzeciej powieki. Trzecia powieka to ta błonka, która wysuwa się z kącika oka, zasłaniając je. Nawilża oko i usuwa zanieczyszczenia, a podczas snu zasłania i chroni oko.

Tylda, tak jak i VaiPer, podczas snu rozchyla powieki. Widac wtedy tę trzecią, która z daleka udaje otwarte oko, a ja mam słaby wzrok – i schizę. :)

Facebooktwittergoogle_plus

Niepokorne cielę

Czarna Tylda jest kotem niepokornym.

Nawet czasem podda tyły i odsłoni brzuszek, ale i tak zaraz machnie łapą i spróbuje kocich zapasów. Bardzo szybko odstraszyła wszystkie koty, bo nie ma sposobu, żeby się do niej przytulić czy choćby przejść obok, bo zaraz rzuca się z łapami. Do tego skacze wszystkim na plecy.

Co gorsza – skacze na plecy wychodzącym z kuwety. Rusałki trzy razy się rozglądają wokół, zanim wejdą do środka, a potem długo się zastanawiają czy w ogóle wychodzić. Sama Tylda wybiega z kuwety na pełnym gazie. W końcu ona WIE, że w tym domu skaczą wychodzącym na plecy.

Póki była malutka wszystko było jej wolno. Ale teraz ma już pół roku i powoli zmienia jej się zapach na dorosły. VaiPer i TaiChi już jej nie pozwalają na bezczelność, kiedy za mocno szaleje, dostaje łapą po łbie i nie pozostaje jej nic innego, niż pokazać brzuszek na przeprosiny. Co prawda macha jeszcze łapą, ale tylko dla zasady.

Rusałki z kolei się jej boją. Zaczepia je strasznie i dręczy, a one uciekają sycząc. Do zabawy zostaje Czarnej tylko Bielutka. ChiNa też czuje się przy niej nieswojo, ale z drugiej strony trochę się rozhasała i daje się małej od czasu do czasu zaprosić do zabawy.

Co prawda te zabawy do złudzenia przypominają poważne bójki, z podchodami, zaczajkami i groźnymi pozami, ale w końcu krew się nie leje, ale na koniec wyglądają na całkiem pogodzone – więc chyba wszystko w porządku.

Nie mogę się doczekać, aż Czarna Tylda nauczy się przytulać. Na razie nie ma cierpliwości do przytulania się i od razu przechodzi do łapoczynów, a reszta kotów nie potrafi się odnaleźć w tej sytuacji i nie wie jak zareagować.

Przytulanie, szybko przytulanie!

Facebooktwittergoogle_plus