Archiwum miesiąca: Kwiecień, 2010

Fiat lux

W ramach cieszenia się nową zabawką w postaci aparatu fotograficznego, Paweł wpadł w szał robienia zdjęć wszystkiemu wokół i we wszystkich konfiguracjach, jakie mu tylko przyszły do głowy.

Efektem są zdjęcia niebiańskich kotków.

20100228_076 20100228_079

Coś pomiędzy betlejemską stajenką a bliskimi spotkaniami trzeciego stopnia.

20100228_083

Nowy szablon

W napadzie pracowitości stworzyłam nowy szablon strony. Długie godziny siedziałam przy komputerze Pawła i grzebałam w kolorach, dobierałam, dopasowywałam, po czym wyrzucałam i szukałam nowych – po to tylko, żeby stwierdzić, że na moim komputerze wyglądają zupełnie inaczej i nie tak jak miało być.  Czeka mnie więc jeszcze kilka upojnych chwil nad wyglądem, ale organizacja strony raczej zostanie taka, jaka jest.

Podzieliłam mianowicie strony na osobne sekcje:

  • bloga z jego kategoriami, archiwami i blogrollami (te elementy nie są widoczne na pozostałych stronach),
  • część dotyczącą hodowli,
  • galerie zdjęć.

Mam nadzieję, ze dzięki temu strona będzie bardziej czytelna.

Szablon  na pierwszy rzut oka działa, ale jakby się zdarzyło, że gdzieś jest jakaś niedoróbka – będę wdzięczna za informację.

Koty łóżkowe

Nasze koty spędzają większą część dnia z nami w pokoju dziennym. Tylko kiedy któryś ma potrzebę samotności, idzie do sypialni na szafę, gdzie mają swoje koszyki do spania. W związku z tym jakoś nie przyjął się zwyczaj spania na łóżku.

Ale wystarczył jeden impuls, żeby nagle łóżko okazało się najbardziej komfortowym i najbardziej pożądanym miejscem odpoczynku. Otóż Paweł dostał zadanie sfotografowania kilku kompletów pościeli.

20100413_011

Słowo nie opowie, pióro nie opisze ile się namęczyłam, żeby zgonić to całe towarzystwo na czas wystarczający do pstryknięcia kilku fotek…

20100413_014

20100413_002

Wielkanoc 2010

Święta tradycyjnie spędziliśmy z rodzicami i kotami.

Czasami mam wrażenie, że wyjazd do rodziców to dla kotów sanatorium, taki Ciechocinek. Teren jest obcy dla wszystkich, nie ma walk o miejsce, tylko czysty relaks. Koty pokładają się w pozach niedbałych na wszystkich dostępnych powierzchniach.

20100405_001 20100404_003

Noce spędzają w pokoju rodziców, łażąc po nich i hałasując, ile wlezie. Do nas przychodzą tylko rano, żeby obudzić mnie o świcie. Bez sensu. Którejś nocy zwabił mnie do sypialni rodziców głuchy łomot. To VaiPerek znalazł plastykową piłeczkę porzuconą przez moich bratanków i ganiał z nią po pokoju. Oczywiście skonfiskowałam ją natychmiast, upewniłam się, że rodzice śpią i wróciłam do siebie. Rano okazało się, że VaiPerek zastąpił piłeczkę kraszankami, które zrzucał ze stołu i turlał po podłodze przez resztę nocy.

TaiChi obgryzła owies, który stanowił żywe przybranie ozdobnego koszyczka z kraszankami, a AnaTema próbowała się przemycić do domu mego brata w torbach po prezentach dla dzieci.

20100404_023

Udało się jednak opanować to całe niesforne towarzystwo i wszyscy grzecznie wróciliśmy do domu.

.

Ps. Na pasku po prawej stronie pojawił się banerek prowadzący do strony Amelki Chodlewskiej. Amelka urodziła się z wadą serca, lekarze dali jej miesiąc życia – tymczasem ona już piąty miesiąc walczy o każdy kolejny dzień. Jeżeli możesz, pomóż – słowami otuchy dla rodziców, linkując na własnych stronach, oddając krew czy dzieląc się paroma groszami.

Pps. Po pięciu miesiącach walki Amelka odeszła. Wiele osób zaangażowało się w pomoc dla niej i jej rodziców. Dziękuję w ich imieniu. Pamiętajcie o małej Amelce i o innych dzieciach potrzebujących pomocy.

Testujemy żwirek z Lidla

Zwykle nie kupujemy w Lidlu, bo musielibyśmy do niego jechać kawałek mijając po drodze kilka supermarketów innych sieci, więc – małe szanse na dojechane. Ale skoro już raz tam trafiliśmy, a mnie kołatało się w głowie, że gdzieś ktoś pisał o żwirku z Lidla – postanowiłam sprawdzić.

Worek spory, cena bardzo przystępna, czemu nie spróbować? Po otwarciu pierwsze zdziwienie – duże granulki. Przyzwyczajeni do Golden Grey Master, który ma ziarenka jak piasek na plaży, z lekką niepewnoscią wypełnialiśmy kuwetę. Koty od razu wlazły pogrzebać, co ostrożnie uznaliśmy za dobry znak. AnaTema musiała też sprawdzić, czy to co w kuwecie to aby na pewno jest to samo, co w worku :)

20100315_237

20100315_236

20100315_238

Muszę powiedzieć, że w użyciu nie zachwyca. Bryłki rozpadają się, ledwie tknięte. Nie jest to takie okropnie nieprzyjemne, jak w przypadku Benka, ale jednak trochę utrudnia sprzątanie. Może bym i przebolała to rozpadanie, gdyby nie to, że po kilku dniach pojawił się niezbyt przyjemny zapaszek. Mając na bieżąco porównanie z Golden Greyem w drugiej kuwecie, który pochłania zapachy nawet po dłuższym stosowaniu, stwierdzam, że tego zakupu raczej nie powtórzymy.

.

Przeczytaj też:

Testujemy żwirek z Rossmana

Testujemy kosz Litter Locker