Pokaz kocich piękności

W miniony weekend w PKiN odbyła się XIII i XIV Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych. A ponieważ trafiły nam się piękne kotki, wzięliśmy w niej udział.

20080913_088

Jako całkowite żółtodzioby stawiliśmy się w sobotę rano w Pałacu Kultury razem z Pai Lu i Tai Chi. Obie kotki są jeszcze bardzo młode, więc nie spodziewaliśmy się po tej wystawie zbyt wiele. Starsze koty po prostu mają większe szanse na wysokie oceny, choćby ze względu na „dorosłą” sierść czy stopień wybarwienia oczu. Niby są podziały wiekowe, ale tak się złożyło, że Pai Lu kilka dni przed wystawą przeszła do wyższej klasy wiekowej, co uczyniło ja najmłodszą w przedziale 6-10 miesięcy. Tai Chi w pierwszym dniu imprezy miała 3 miesiące i 17 dni i młodsza od niej chyba była chyba tylko jedna kotka, i to z innej kategorii.

Jednak ku naszemu zdziwieniu w sobotę Tai Chi królowała. Nie dość, że wprawiała w zachwyt przechodzących gapiów, to jeszcze wygrywała współzawodnictwo. Otrzymała EX 1 (czyli doskonała zgodność z wzorcem rasy i pierwsze miejsce w stawce) i nagrodę BIV (Best in Variety), czyli najlepsza w kolorze, a następnie została nominowana do BIS (Best In Show). W finale odpadła, ale i tak byliśmy dumni.

20080913_084

Z Pai Lu nie udało się powalczyć. Zarówno pierwszego, jak i drugiego dnia startowaliśmy ze starszą i dobrze już wybarwioną konkurencją. Przy obu podejściach otrzymaliśmy ocenę EX 4.

Natomiast Tai Chi drugiego dnia trafiła na niezbyt przyjemną sędzinę. Stwierdziła, że to jeszcze młody koteczek i praktycznie nie brała jej pod uwagę przy porównywaniu. Ale ponieważ nie miała konkurencji w swoim wieku, otrzymała znów ocenę EX 1.

Wydaje mi się, że system sędziowania na takich imprezach nie jest najlepszy. Lepiej byłoby, gdyby kilku sędziów oceniało jednego kota od początku, a nie dopiero w BIS. Tylko pewnie byłby problem z zatrudnieniem tylu sędziów. Przy ich obecnej ilości wystawa musiałaby trwać nie jeden dzień, lecz co najmniej tydzień.

20080913_191

Następna wystawa w Lublinie, ale nas na niej nie będzie. Wreszcie mamy upragniony urlop. Ale na następnych wystawach znów się pojawimy.

Facebooktwittergoogle_plus

Już za tydzień wystawa

Nie planowaliśmy tego na początku, ale z czasem koty wciągały nas coraz bardziej. No i skończyło się tym, że mamy piękne koty, z którymi będziemy brali udział w wystawach. Pierwsza odbędzie już w najbliższy weekend w PKiN. Wystawiamy tylko Pai Lu i Tai Chi. Vai Per, mimo, że jest przepiękny, nie nadaje się na wystawy ze względu na złamany ogon.

20080907_044

A co w domu? Pai Lu jest już nieco mniej zmieszana po przybyciu nowego towarzystwa. Sprawia wrażenie, jakby nagle spoważniała i wydoroślała. Ale chętnie bawi się z Maine Coonami. Vai Per nadal wydaje się nieustraszony i mimo, że nie je najwięcej, to najgłośniej zawsze o jedzenie się upomina. Największym żarłokiem okazała się Tai Chi. Jest chyba w stanie pochłonąć każdą ilość jedzenia. Przez to nieco obawiamy się tej wystawy. Nasze kotki chyba nie mają zbyt pięknej linii, za to wyglądają na takie, którym niczego nie brakuje:)

20080907_062

Pai Lu od czasu przybycia nowych kotów rozmawia z nami znacznie mniej. Za to maluchy gadają jak najęte. Gdy się bawią, to nie tylko się gryzą, ale i wydają przedziwne i nieraz dosyć komiczne odgłosy. Mistrzynią w tym wydaje się być Tai Chi. Niby zawsze wystraszona i zaczyna marudzić, jak tylko dotknie ją inny kociak, ale sama często wszczyna bójki. Z całej trójki to ona okazała się najsprawniejszym myśliwym. Najchętniej poluje na nogi, na szczęście tylko przez kołdrę. Gdy widzi nogi odkryte, raczej się nimi nie interesuje. Tai Chi okazała się także bardzo opiekuńcza. Z uwielbieniem przy każdej możliwej okazji myje młodszego od siebie Vai Pera. A ten przez to chodzi ciągle obśliniony.

20080907_004

Jak tylko opadną nam emocje po pierwszej wystawie (13-14 września w PKiN), z pewnością zdamy z niej relację. Wystawa będzie również okazją do poznania osobiście Pai Lu i Tai Chi, więc serdecznie zapraszamy.

Facebooktwittergoogle_plus