Przytulanki

Dziś trochę wspominkowo, ale jest piątek, zmokłam, balkon rozbabrany drugi tydzień, a zanosi się na trzeci – więc koty niezadowolone że nie mogą wyjść i ogólnie taki dzień, że trzeba patrzeć na kotki. Najlepiej na małe kotki, które śpią z dużymi kotkami.
Bo to budyń, piękno i dobro.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

A czasem kotkom się pomyli i próbują ssać ciotkę. Ciotka nie wie o co chodzi, więc protestuje. Następuje okres ogólnego nieporozumienia, spięcie, foch, a potem trzeba się przytulać od nowa.
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Dopiero po wyprzytulaniu za wszystkie czasy można wreszcie odpocząć w miejscu spokojnym, nieuczęszczanym, wygodnym i szczególnie nadającym się do relaksu.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

facebooktwittergoogle_plus

I’m sexy and I know it

Wiecie już z facebooka, że ostatni weekend ja, Czarna Tylda i Biały Kot Szczęścia ChiNa spędziłyśmy w Płocku na wystawie.

Półtorej godziny drogi – niby niedużo, ale w niedzielę jechało się już jakby trudniej :)

W sobotę wylosowała nam się taka kolejność, że obie dziewczyny były oceniane z samego rana i do końca dnia miałyśmy spokój. ChiNa trafiła do sędzi, która jest entuzjastką białych kotów i zna się na nich jak mało kto. Sędzia skomplementowała i kicię, i biel jej futerka (no ja myślę, po tylu kąpielach!). ChiNa bardzo sędzię polubiła i czuliła się do niej, jakby ją znała od lat. Tylda też się spodobała swojej sędzi, co nie jest dziwne, bo ma piekny profil, harmonijną budowę i śliczne futro. Tyle, że młoda jeszcze jest, więc się ciągle jeszcze rozwija – maine coony rosną do trzeciego roku życia.

W każdym razie obie kicie dostały ocenę Ex1 oraz certyfikat na championa.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Drugiego dnia dla kontrastu Czarna poszła do oceny zaraz po rozpoczęciu wystawy, natomiast Biała była wśród kotów ocenianych na samiutkim końcu. Trochę to było męczące. Tym razem Tylda oddała palmę zwycięstwa dorosłej niebieskiej kotce. Nic to, Czarna urośnie i też będzie taka wielka, puchata i mordziasta :)

Tylda zakończyła więc niedzielną wystawę z oceną Ex2, a ChiNa z Ex1 i certyfikatem na championa. Ponieważ jest to już trzeci certyfikat Bielutkiej od trzeciego sędziego, kici przysługuje tytuł championa. Trzeba tylko wystąpić do organizacji felinologicznej o potwierdzenie tytułu i uiścić. Oczywiście, że zrobiłyśmy to w poniedziałek rano :)

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Dziewczyny zniosły wystawę dosyć dobrze, zabunkrowały się w namiociku, odwiedzających wrzuciły do ignora i poszły spać. Czasami tylko wystawiały głowy, żeby popatrzeć na ludzi, którzy się przesuwali za siatką i popozować do zdjęć. Albo żeby poocierać się o śmierdzącego kotka, którego im dałam w prezencie. Trochę mi było głupio, bo tak intensywnie woniał kocimiętką, że zapach rozszedł się na całą okolicę – a fiołkami to nie pachnie! Zafundowałam wszystkim wokół śmierdzący zakątek :)

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Ogólnie wyjazd należy więc zaliczyć do udanych. Na razie przysięgłam sobie, że więcej białych kotów nie wystawiam, bo przygotowanie białego kota to galernicza robota jest, a ja aż tak pracowita nie jestem. Jakby mi więc przyszło do głowy, to wiecie – macie pozwolenie, żeby mnie pacnąć czymś ciężkim w głowę.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

facebooktwittergoogle_plus

Pełnia

Zdechła byłam wczoraj tak, że postanowiłam położyć się wcześniej niż zwykle. Dużo wcześniej. Koty były tak zdumione, że nawet nie protestowały. Zasnęłam jak kamień, ledwie przyłożywszy głowe do poduszki.

Ale nie może być tak, żeby w piątek trzynastego i przy pełni przespać całą noc, nie?

friday13

No nie. Totez obudziłam się o 3:30. Koteczki zachwycone, zaraz przylazły wszystkie pouprawiać ze mną życie towarzyskie. Zawsze wiedzą, kiedy się budzę. Nawet jeśli nie ruszam się i nie otwieram oczu, i tak wiedzą i przyłażą wywierać presję psychiczną: tu jestem, spójrz na mnie, zawołaj mnie, pomiziaj mnie.

Czarna Tylda natychmiast ułożyła się obok, a TaiChi wlazła pod koc i przytuliła mi się do brzucha. Myślałam, że to ona mruczy mi prosto w podbródek, ale lekki ruch głową, a raczej fakt, że nie mogę jej przesunąć na poduszce, uświadomił mi że na poduszce leży ChiNa i to ona mruczy. Lekki nacisk na stopy wskazał, że kocięta też zajęły swoją miejscówkę.

VaiPer dziś miał fazę na spanie na kaloryferowym hamaczku, ale takie zbiegowisko skłoniło go do zmiany planów. Przedefilował po mnie, sfochał się że leżę na boku i w związku z tym mu niewygodnie, bo on by chciał spać na moim brzuchu, poszarpał koc pazurami mrucząc z pretensją, a jak to nic nie dało – zsunął się bezwładnie jak worek ziemniaków prosto na TaiChi. Biedna Ruda, przygnieciona i rozpłaszczona, ledwie dała radę wyczołgać się spod koca.

Leżałam sobie tak smętnie, niezdolna ani do tego żeby wstać i coś zrobić, ani do ponownego zaśnięcia. Obserwowałam jak pokój się rozjaśnia i z ciemności wyłaniają się kolorowe futra. Kotów, które ŚPIĄ w najlepsze.

A niech cię, pełnio i piątku trzynastego!

DSC_0232-kopia

facebooktwittergoogle_plus

Codzienna dawka szaleństwa

Kotki dostały prezent.

Prezent w swej urodzie urąga estetyce w sposób aż raniący w oczy. Jest to mianowicie absurdalnie różowy królik na wędce. Jakby było mało tego, że jest różowy, to jeszcze ma do tego  dzwoneczek, piórka w tyłku i uśmiech szaleńca. W porównaniu do ich ukochanego szczura na wędce ma tę zaletę, że jest cały miękki i nie ma obawy bolesnego uderzenia w pyszczek.

Kotki – zachwycone. Popatrzcie sami.

 

 

facebooktwittergoogle_plus

FurKotki

Społeczeństwo się domaga, więc spieszę z informacjami. Miot 13 ma już imiona – na literę F. Tak, wiem że F niedawno było. I co z tego? ;)

Dziewczyna w Czerwieni to wulkan energii. Sama czy z rodzeństwem – zawsze w biegu, w skoku, w przewrotkach. Wszystko się jej podoba i wszystko ją bawi – chyba uważa, że świat został stworzony dla jej przyjemności, więc chce wszystkiego spróbować. Szczególnie dobrze dogaduje się z najspokojniejszym kocurkiem z miotu – czyżby przeciwieństwa się przyciągały? Do tego jest kotkiem nakolannym i ma zamontowany większy mruczyk, niż ona sama.

Jej nowi właściciele wybrali dla niej imię Lusia, szukałam więc czegoś, co odda jej charakter i będzie na F. Trudno nie było, imię przyszło natychmiast: Felicity – Szczęście. Felicity, Felusia, Lusia.

Oto Felicity Kot Doskonały*PL

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Różowa Panna jest kotkiem pełnym przeciwieństw. Cichutka i spokojna, siedzi sobie w strategicznym punkcie i wielkimi oczami obserwuje otoczenie. Można nabrać przekonania, że to taki grzeczny kotek. Do czasu, aż się rozpędzi i przeleci przez mieszkanie tratując wszystko na swojej drodze. Dobrze, że na razie tak mało waży :)

Kicia dostała imię na cześć jej starszej kuzynki, której już z nami nie ma:

Fa Jing Kot Doskonały*PL

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Szalony Rycerz Błękitu to chłopięca wersja Felicity. Jest większy i cięższy, więc nie skacze tak wysoko, ale za to ma większe możliwości tłamszenia rodzeństwa, z których radośnie korzysta. Ciekawski eksplorator i alpinista. Bardzo kontaktowny i towarzyski – cały czas mi coś opowiada, zagląda w oczy i domaga się zainteresowania. Słodziak, co tu dużo mówić.

Ponieważ porusza się głównie na pełnej prędkości, dostał na imię Farys. Słowo to w języku arabskim oznacza dosłownie jeźdźca. Farysi byli odpowiednikiem europejskich rycerzy, wyszkolonymi zarówno w sztuce walki rozmaitym orężem, jak też w dziedzinie taktyki i strategii.

Farys Kot Doskonały*PL

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Granatowy kociak to wcielenie słodyczy. Najbardziej spokojny i opanowany z całej czwórki, ożywia się jednak bardzo na widok zabawek. Widywałam go już w najdziwniejszych zakamarkach mieszkania, ale zawsze właził tam bez zbędnego rozgłosu. Powoli, po cichutku ale skutecznie osiąga swoje cele. Nie ujawnia się z tym, ale podejrzewam, że niezły z niego spryciula. Ukrywa to pod rozczulającą mordką i niewinnym spojrzeniem.

Dostał na imię (uwaga! zmyłka!) Faros – od nazwy wyspy, na której w III w. p.n.e. zbudowano największą budowlę tamtych czasów: latarnię morską, będącą jednym z siedmiu cudów starożytnego świata. Cudnemu kotu imię zwiazane z cudami się należy.

Faros Kot Doskonały*PL

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

facebooktwittergoogle_plus

Wolności nam nie odbiorą

Podstępne kocięta zawzięły się i pokonały przeszkodę u wejścia kotodromu. Udało mi się je utrzymać w zamknięciu przez pół dnia tylko, co chwila wyrywały się się na wolność i entuzjastycznie rozłaziły się po sypialni. Miałam więc mało czasu na to, żeby przygotować im wybieg.

Ciach, ciach rurki pcv i konstrukcja gotowa. Resztka siatki akurat wystarczyła na obszycie w jednym kawałku. Jak zwykle przy moich konstrukcjach, trzeba trochę zakombinować – tu naciągnąć, tu doszyć kawałek, tam podciagnąć.

Kotodrom musiał powędrować do dużego pokoju, bo w sypialni nie było dość miejsca. Wspominałam, że poprzedni kojec był za duży? Miał 60x120cm i się nie mieścił.

Nowy z wybiegiem ma 105x105cm. Hyhy.

Zawiesiłam siatkę dość luźno w nadziei, że jeśli będzie się chybotać, kocięta nie będą dały rady się na nią wdrapać.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Ha, ha, ha, nie będą dały rady się na nią wdrapać. Dobry żart. Ledwie postawiłam zagródkę, małe futrzate kulki użyły małych ostrych pazurków żeby się wdrapać na górę i poszły w plener.

Na biegu doszyłam z resztek siatki dach nad zagródką. Trochę nie wystarczyło i trzeba było go popodpinać agrafkami i klamerkami, ale w końcu trzymał się na tyle mocno, że Antenka mogła na nim stawać wchodząc i wychodząc z kotodromu.

I co z tego? Wystarczyło, że się na chwilę odwróciłam i nagle się okazało, że w środku już są tylko dwa kocięta.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Przestrzeń między kotodromem a przewijakiem okazała się być hitem sezonu. Niestety Antenka się tam nie mieści… wróć! Mieści się, ale rozpłaszczona jak żaba, o karmieniu i mizianiu kociąt nie może być mowy. Jest więc niepocieszona za każdym razem, kiedy małe tam włażą.

Mnie zaś nie udało się odkryć w jaki sposób się tam dostają. Oczywiście widziałam kocięta wiszące smętnie u góry siatki, ale zawsze wisiały wówczas w takim miejscu, z którego nie dały rady wyleźć i zaraz złaziły do środka. Te, którym się udało uciec, zachowywały ciszę i dyskrecję jak rasowi szpiedzy.

Chytre bestie.

facebooktwittergoogle_plus

Kotodrom dla kociąt

Rozzłościł mnie koci kojec. Bo za duży, nigdzie się nie mieści, tu wystaje, tam wystaje – nie sposób go ustawić tak, żeby jeszcze można było przejść. Zainspirowana częściowo klatką oglądaną u koleżanki, a częściowo własnym dziełem balkonowym, postanowiłam wziąć byka za rogi i zrobić sobie koci kojec, który wejdzie w przestrzenie, jakimi dysponuję.

Klateczka to ma być. Z otwieranym wejściem, z dwoma „pokoikami”, z przeszkodą, która kocięta utrzyma wewnątrz, a mamie pozwoli bez problemu przechodzić. Do tego lekkie ma być i składane. I łatwe w czyszczeniu.

Stelaż – wiadomo – hydrauliczne rurki pcv, niezastąpione w domu i zagrodzie. Cierpię na brak łączników narożnych, w hydraulice widać nie są potrzebne. Ja muszę kombinować. A co na stelażu?

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Udałam się więc na allegro i zaczęłam się ostrożnie rozglądać. A tam – cuda! Trochę mnie zapał poniósł, bo w szale kupiłam 10 metrów zamka błyskawicznego i 10 metrów rzepa. Nie wiem co z tym zrobię, dobrze, że gabarytowo to nieduże jest. Ale sam zamek i rzep nie wystarczy, do czegoś to trzeba przyczepić. Spodobała mi się kordura. Potem się okazało, że to coś innego niż sobie wyobrażałam, ale w sumie też się nada. Tylko trudno się szyje.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Z siatką miałam zagwozdkę, ale odkryłam coś, co się nazywa siatka kaletnicza. Najpierw ją zignorowałam, bo znalazłam tylko taką gęstą, z małymi oczkami i uznałam, że na moje potrzeby się nie nadaje. Kilka dni później znalazłam siatkę z dużymi oczkami. Okazała się być idealną: sztywna i nie strzępiąca się.

Obmyśliłam co i jak robić, zarezerwowałam cały dzień w kalendarzu i jazda!

Idea okazała się być świetna, tylko wymagała wielu daleko idących zmian w projekcie, gdyż projektant co prawda przewidział, że powinno się dać rozpinać, ale nie przewidział, że ma się dać nałożyć na złożony stelaż. Względnie z niego zdjąć. Ale oj tam, oj tam. Się zmodyfikuje, się naciągnie i będzie.

Bardzo optymistycznie założyłam, że dzień mi wystarczy. Bardzo. Na drugi kotodrom może by i wystarczyło, ale szycie, prucie i znowu szycie pierwszego zajęło mi kilkakrotnie dłużej. Taka karma.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Dopóki w pokoju stał tylko stelaż, dopóty koty ignorowały moje nowe dzieło. Okrycie kordurą sprawiło, że obiekt dramatycznie zyskał na atrakcyjności. Państwo kotostwo zajęło się entuzjastycznym testowaniem wytrzymałości kotodromu. Bardzo sobie pogratulowałam wówczas pomysłu z dodaniem „przewijaka” na górze. Mieszkająca w środku kocica mogłaby mieć uzasadnione pretensje za łażenie po dachu, toteż przewijak ma izolować dach kociej budki od zwiedzaczy. Powierzchnię przewijaka szyłam już z dużym wstrętem. Dość już miałam tej roboty – palce pokłute, nerwy zszargane i tylko koty czegoś strasznie zadowolone z rozrywek w ostatnich dniach.

Kotodrom powędrował do sypialni – gdzie się zmieścił! Antenka, zaproszona z kociętami do środka, skorzystała chętnie. Obejrzała wszystko, sprawdziła kocyki i łaskawie zaakceptowała nowy dom. Uff! Wreszcie można zrobić pranie.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

facebooktwittergoogle_plus

Gałąź na której siedzisz

Wtem! E-ter odkrył jak sie dostać do kotodromu na szafie. Biedny PaiLutek – straciła swój azyl, w którym chowała się przed zaborczymi maluchami.

PaiLu już prawie odstawiła E-kotki, ale wtedy pojawiły się na świecie maluchy Antenki i jakoś tak jedno prowadziło do drugiego – i PaiLu znowu zaczęła karmić. Nie całe posiłki oczywiście, bo ani mleka tyle nie ma, ani tak łatwo nakarmić rosnących młodzieńców, ale tak dla smaku i dla bliskości. Jednak rzeczywistość jest nieubłagana – kocurki mają 3 miesiące i już matka ma powyżej uszu ich natarczywości. Szafa była schronieniem, z którego wysokości mogła spokojnie przyglądać się, jak jej małe biegają niżej i piszczą.

A tu taka niespodzianka.

Rozpracowanie w jaki sposób brat tam wchodzi zajęło E-mirkowi dwa dni, po czym radośnie pognał tam, zabierając po drodze E-molla. I się zaczęło.

PaiLu uciekła i krąży teraz niepewnie po mieszkaniu, szukając nowego miejsca ucieczki.

A chłopaki dają czadu nad moją głową. Niestety najlepszą zabawą okazało się gryzienie siatki. Będzie cud, jeśli ten nylon przetrwa kocurkowe zakusy. E-ter wywlókł na zewnątrz wypełnienie jednej z poduszek i rozszarpał je na drobne kawałki. E-mir wdrapał się do hamaka i podgryza sznurki na których wisi. Oj, koteczku, jeśli twoje ząbki okażą się skuteczne, czeka cię nie lada zdumienie. O, przestał. Teraz z E-mollem biją się przez siatkę – E-mir na parterze, E-moll na piętrze.

Ratunku.

ekotki w kocioklatce

facebooktwittergoogle_plus