Pai Lu & spółka czyli kocia sesja zdjęciowa

Tym razem na wizytę do Pai Lu wybraliśmy się z całym sprzętem fotograficznym i silnym postanowieniem urządzenia sesji fotograficznej z prawdziwego zdarzenia. Urządziliśmy prowizoryczne studio i zaczęło się… niezłe zamieszanie. Niestety większość kotów nie chciała współpracować. Studyjne lampy na statywach pozwalały na fotografowanie tylko w jednym miejscu. Dużo lepsze byłyby lampy z systemem automatycznego śledzenia oraz podążania za obiektem fotografowanym, ale tego chyba jeszcze nikt nie wymyślił:)

20080526_052

W końcu jakoś się udało, choć na zdjęciach nie ma wszystkich kotów, bo niektóre powiedziały zdecydowanie NIE! Może uda się następnym razem, gdy warunki będą bardziej sprzyjające. Za to udało się sfotografować jak nasza Pai Lu czyli kotka Rosyjska Niebieska jest karmiona przez ciężarną Czu-Czu rasy Maine Coon.

20080526_207

Czu-Czu już urodziła pięcioro rozkosznych maluchów i mam nadzieję, że niedługo będę mógł porobić małym Maine Cooniątkom zdjęcia.

Facebooktwittergoogle_plus

Pokonać Picachu

Tym razem wreszcie Pai Lu wykazała jakieś zainteresowanie naszymi osobami. Raz nawet sama przyszła.  Robi się coraz większa, a jej zadziorność rośnie proporcjonalnie do masy ciała. Odkryła nową zabawę, czyli atakowanie własnego ogona. Próbowała również zaatakować ogon Jennifer, dużego białego Maine Coona, ale ta szybko jej wytłumaczyła, że to głupi pomysł. Z braku innych przeciwników postanowiła pognębić maskotkę Picachu. Szło jej całkiem nieźle do momentu, gdy zabawka zaczęła się poruszać i mówić. Ożywiona zabawka okazała się przerażająca. Ponowne podejście do małego żółtego potworka wymagało od Pai Lu nie lada odwagi. Ale w końcu się udało.

20080520_074

Przy okazji odwiedzin Pai Lu mogliśmy zobaczyć maleńkie  kilkudniowe koteczki Rosyjskie Niebieskie. Oczywiście są do zobaczenia w kociej galerii.

Jeszcze tylko dwa tygodnie. Coraz bardziej niecierpliwie czekamy na przyjęcie Pai Lu w domu.

Facebooktwittergoogle_plus

Apetyt na zdrowie

Pai Lu rośnie. Rośnie też jej apetyt. W czasie naszej wizyty dobierała się do jedzenia kilka razy. Mam nadzieję, że to przejściowe. Teraz musi dbać o linię, bo już niedługo prawdopodobnie zacznie karierę na wybiegu. Powstał pomysł, żeby pokazać ją pierwszy raz na wystawie już w lipcu w Sopocie. Ciekawe, co z tego wyjdzie…

20080514_075

Facebooktwittergoogle_plus

Podaruj sobie odrobinę luksusu… czyli wyprawka dla Pai Lu

Czekanie na Pai Lu chwilami robi się ciężkie. Na szczęście to już niedługo. Czas było pomyśleć o wyprawce na niej. Aby na początek dobrze wyposażyć kotka trzeba zrobić całkiem spore zakupy. Kuweta, żwirek, legowisko, masa zabawek, zapas dobrej karmy oraz transporterek typu cabrio czyli mercedes wśród transporterków. Na szczęście trafiła się okazja na zakupy znacznie tańsze. W Łodzi w miniony weekend odbywała się Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych SIELSKO ANIELSKO, czyli … ANGEL CAT SHOW. Na takich targach ceny zawsze są znacznie niższe, więc nie zastanawiając się zbyt długo zapakowaliśmy się w sobotę rano do samochodu i ruszyliśmy na wyprawę po wyprawkę :)

20080510_142

Zakupy poszły nam szybko i sprawnie zwłaszcza, że mieliśmy pod ręką pomoc Pani Ewy – właścicielki hodowli Ewjatar, z której pochodzi Pai Lu. Na szczęście obsługa stoiska ZOO-DRAGON była na tyle miła, że pomogła nam zanieść wszystko do samochodu. A po zakupach można było spokojnie oddać się przyjemnościom czyli oglądaniu niesamowitej ilości kotów. Niektóre można było pogłaskać a nawet po przytulać. A ja, jak to ja… oczywiście narobiłem masę zdjęć :)

20080510_160

A na sam koniec stwierdziliśmy, że w sumie przyda nam się drugi transporterek dla drugiego kotka. Którego to kotka jeszcze nie znamy. Ale na pewno będziemy go mieć ;)

Został nam tylko zakup drapaka. Upatrzyliśmy już jeden, zostaje tylko zamówić i czekać na przesyłkę. A potem przyjdzie Pai Lu i rozszarpie ten upatrzony i długo wybierany drapak na strzępy. :)

Facebooktwittergoogle_plus

Kolor jej oczu

Nie widzieliśmy się z Pai Lu dwa tygodnie. To były dłuugie dwa tygodnie. W końcu nadszedł dzień spotkania. Gdy przyszliśmy, spała i w ogóle nie była zainteresowana tym, że ktoś ją odwiedził. Przymuszona do przywitania się z nami nie wyglądała na zadowoloną. Taka mała, a już ma “humory”;) Większą część naszej wizyty raczej kombinowała jak się schować niż jak się z nami pobawić. No cóż… Ale jakby na pocieszenie okazało się, że jej oczy nie są już tak niebieskie, jak były poprzednio i zaczynają powoli zmieniać kolor. Wygląda na to, że Pai Lu dosyć szybko stanie się piękną ZIELONOOKĄ kotką.

20080502_368

Kolejne spotkanie z naszą Pai Lu dobiegło końca, a my odliczamy dni do czerwca i z niecierpliwością szykujemy się na jej przybycie.

Facebooktwittergoogle_plus