Primaaprilisowo, słodko i deserowo, czyli maine coony na J

No ja nie wiem o co chodzi, dlaczego ten czas tak leci! Przed chwilą urodziły się maleńkie maine coony, a już są wielkie (i bardzo słodkie) zwierzaki. I mieszkają już w swoich nowych domach. Kiedy to się stało?

W ogóle z tymi maine coonami to jakaś jedna wielka komedia omyłek.

Podobnie jak poprzednia parka, znowu urodziły się pręgusy. Tymczasem Joanna, która czekała od dawna na czarnego kocurka, nie mogła się oprzeć kociakowi urodzonemu 1 kwietnia, nawet pręgowanemu. Ona też zdecydowała, że jej maluch będzie nosił imię Truskawka. I tak cieszyliśmy się wszyscy razem, aż kocięta trochę podrosły i w ogólną szczęśliwość wdarła się lekka nuta niepokoju. Może nie niepokoju, ale niepewności. Bo im dłużej im zaglądałam pod ogony, tym bardziej wyglądały na dziewczynki. W końcu trzeba było spojrzeć prawdzie w oczy. Podstępne primaaprilisowe zwierzątka zrobiły nam jeszcze jeden psikus, a my daliśmy się nabrać jak dzieci.

Truskawka okazał się się być kobietą. Na szczęście Joanna uznała to za znak, że ten kot faktycznie jest jej pisany. Poznajcie Truskawkę, czyli w języku naszych braci Czechów – Jahodę.

Plik 18.07.2016, 16 36 53

Jahoda Kot Doskonały*PL to kot budzący respekt samym wyglądem. Przebojowa podróżniczka, nieustraszony zdobywca oraz wielokrotny uciekinier z kojca. Uwielbia łapać myszki i szczury na patyku, po czym sprawnie je unieszkodliwia. Mieliśmy takiego szczura na patyku, który był z nami jakieś 8 lat. Niezniszczalny. Uszy i ogon już dawno stracił, po puszystości futerka nie zostało nawet wspomnienie, sznurek, na którym wisiał, sztukowany był kilkakrotnie. No to już go nie mamy, Jahoda załatwia takie sprawy jednym kopnięciem zadnich łap. A przy tym jest Jahoda najsłodszym stworzeniem, wystarczy na nią spojrzeć, a już włącza motorek i przewraca się na plecki, eksponując brzuszek. 300% cukru w cukrze.

Jahoda mieszka teraz w Warszawie z Joanną, Arturem, kotem Kardamonem i kotką Fruktozą. W domu wołaliśmy na nią Kawusia, ale zdaje się, że teraz ma ksywę Gremlin.

*

Imię dla drugiej dziewczynki powstało w wyniku wytężonej pracy i długotrwałych poszukiwań lingwistycznych. Skoro siostra ma na imię Truskawka, to nie można drugiej tak po prostu dać przypadkowego imienia na J. A we wszystkich dostępnych językach cukier jest albo na A, albo na S/Z. Truskawka z cukrem – mnie bawi. Ale wyszło nawet lepiej! Otóż jest w tadżyckim słowo na j: яхмос i oznacza lody! Lody z truskawką – idealnie. Oto Jachmos, czyli Jasia.

Plik 03.08.2016, 16 46 28

Jasia długo była cichym i mało ruchliwym stworzonkiem, stanowiąc kontrast do swojej aktywnej siostry. Potem się okazało, że po prostu potrzebuje większej przestrzeni, której kojec jej nie zapewniał. Kiedy koty zyskały wolność i dostęp do mieszkania, Jasia zaczęła nadrabiać zaległości w bieganiu i skakaniu. Z drogi, śledzie, bo kot… leci! Jeśli Kawusia uwielbia łapać, to Jasia zdecydowanie woli gonić. Bieganie, skakanie z saltem w powietrzu i inne dzikie harce to jej znak szczególny. Towarzyska jest bardzo, zarówno wobec kotów, jak i ludzi. Trochę nieśmiała i chowa się w pierwszym momencie przed nowościami. Ale wystarczy zawołać jej imię i już ciekawość zwycięża – i Jasia pędzi zobaczyć co się dzieje.

Jasia znalazła dom, o jakim można tylko pomarzyć! Zamieszkała pod Łodzią z Dominiką, Kirkiem Kotem Doskonałym, zwanym w domu Cosmokotem (gdyż bez kozery powiem: jest kosmiczny) oraz Noushką Kotem Doskonałym, zwaną w domu Stefą. Jakby tego było mało, będzie miała jeszcze do towarzystwa jeszcze psy, ludzi, królika (o ile dobrze pamiętam) oraz… jeszcze więcej kotów!

To były cudowne 4 miesiące kompletnej słodyczy :)

Facebooktwittergoogle_plus