Wpisy oznaczone ‘zachowania kotów’

Królowa na włościach

Królowa wróciła w domowe pielesze.

W oznaczonym dniu stawiłam się z transporterkiem, wydłubałam kotę z boksu i zapakowałam do samochodu. Pierwszą połowę drogi siedziała sfochana i darła na mnie mordę. Co tylko na nią spojrzę, ta: Miauuu! Jadąc w tamtą stronę się nie darła – ku mojemu zdziwieniu zresztą. Zaczęło we mnie kiełkować podejrzenie, że może nie chodzi o niewygody podroży, tylko ona się złości, że ją zabrałam z fajnego miejsca, gdzie się integrowała z obcymi kotami?

Hm.

Na szczęście w końcu się zamknęła i resztę drogi odbyłyśmy w ugodowym milczeniu.

Obawiałam się, że po jej powrocie będzie miał miejsce drobny sajgon związany z tym, że kota pachnie obco.

M_20110114_002

PaiLu wypuszczona z transporterka natychmiast ruszyła na obchód włości. Słowo daję: zbadała każdy zakamarek. Za nią, jak ogon komety podążały pozostałe koty, przy czym pierwszy trzymał praktycznie nos w jej tyłku, więc widok to był zgoła niebanalny. Żadnego warczenia, syczenia czy innych objawów niepokoju – z żadnej ze stron.

Zadowolona z wyników inspekcji PaiLu udała się na najwyższą szafę, gdzie spędziła kolejne trzy dni, śpiąc niemal bez przerwy. Jakby kota nadal nie było. Po trzech dniach zlazła i życie wróciło do normy. Kto miał zostać wylizany – został wylizany. Kto miał dostać bęcki – dostał bęcki. A mnie podrapała przy obcinaniu pazurów. I tak się zakończyła ta cała historia.

space1Haha, oczywiście, że to nie koniec. Ale efekty znane będą dopiero za trzy tygodnie. Stay tuned!

Kota nie ma, myszy harcują

Dobre wieści – co najmniej kilka osób się ucieszy! Pod warunkiem, że teraz mocno a skutecznie będziecie trzymać kciuki.

Dlaczego? PaiLu pojechała na randkę z bardzo przystojnym kocurem.
M_20111005_012
Nie obyło się bez scen dramatycznych, bo zamknięta w boksie z kocurem, PaiLu zdenerwowała się nieziemsko, schowała w kącie i tylko głośno warczała i syczała. Biedny kocur – dwa razy większy od niej – siedział skulony w przeciwległym kącie i ani pisnął.

Oczywiście całą drogę powrotną do Warszawy spędziłam rozważając jak złym i bezwzględnym człowiekiem jestem, zostawiając tak kocinkę na pastwę losu w obcym, nieznanym miejscu. Na szczęście już wieczorem dostałam krzepiącą relację – PaiLu dogadała się z chłopakiem, siedzą w jednym kojcu i wylizują sobie nawzajem futro.

Tymczasem w domu błogi spokój. Królowej nie ma, to kotów nikt nie rozstawia po kątach. One zaś, nieprzyzwyczajone do takiej wolności, nie bardzo wiedzą co z tym fantem począć. Nawet VaiPer jakoś mniej prezentuje swoją dominację nad ogółem – widać nie ma komu udowadniać czegokolwiek. Niech się cieszą, póki trwa – za kilka dni Królowa wróci i zrobi porządek.

M_20110204_004

Przemeblowanie

Dzień jak co dzień wśród świrów czyli FaJin przemeblowuje szafę.

Wytrzeszcz

Ogarnięta impulsem oraz lekko poszczuta na blipie przez usłużne koleżanki, które wyszperały ją na allegro, kupiłam sobie torbę. Z kotami. To zwykła płócienna torba, mieszcząca kilka notatników A4 albo niewielkie zakupy.

Z racji aparycji widniejących na nadruku futrzaków, szybko zyskała nazwę kodową „wytrzeszcz”. „Gdzie wytrzeszcz, bo muszę już wychodzić”. „Oddawajcie wytrzeszcza, złodziejki futrzate!” itp.

m_20110624_001

Gdybyście się na nią natknęli i zapałali – doradzam od razu przymocowanie na nowo rączek. Producent nie przewidział, że niezabezpieczony w żaden sposób koniec taśmy prędzej czy później się postrzępi i po prostu „wyjdzie” ze szwów. Raczej nawet prędzej, rzekłabym. Ja swoją po prostu rozprułam, stopiłam końcówki taśm nad zapalniczką, założyłam i dopiero przeszyłam – od tej pory trzyma bez problemów.

Torba musiała oczywiście przejść drobiazgową kontrolę i wielofazowe testy przydatności. Dopiero wtedy koty ją zaaprobowały i przekazały do użytkowania.

kot-i-wytrzeszcz-min

Śledztwo

Pisałam już o tym na facebooku, ale historia jest przednia, więc tu opiszę trochę szerzej.

Kolejny cudny poranek. Budzi mnie intensywność wlepionych we mnie kocich spojrzeń, wstaję i udaję się „na pokoje”. Idę i szeleszczę. Ki czort? Otwieram więc w końcu oczy, spoglądam i – cholera! Worek na zwłoki!

(Ostatnio obejrzałam kilka odcinków CSI: Las Vegas, w którym to serialu trup się ściele gęsto i nieraz pakowany jest w worki rozmaite. No i wybór rozrywek się zemścił takim a nie innym skojarzeniem.)

Ogarnęłam się w sobie, odetchnęłam głębiej – jaki worek na zwłoki, to worki na śmieci przecież. Rozwinięte z rolki i rozciągnięte przez cały pokój. Wokół tego opleciona jeszcze seledynowa girlanda z czegoś, co po bliższej inspekcji zidentyfikowałam jako woreczki śniadaniowe, które zagubiły się jakiś czas temu. Takie w rolce, jak torebki jednorazowe w hipermarketach.

Całość elegancko sperforowana.

Zarekwirowałam, zwinęłam, schowałam na półkę. Na miejscu zbrodni znalazłam białego wibrysa. CSI: Warszawa natychmiast ustaliło, że w pobliżu przebywają trzy koty z białymi wibrysami. Podejrzani zostali przepytani na okoliczność, zbadano tez odciski zębów.

Wyniki nie były do końca rozstrzygające, ale nie łudźmy się – właściciel białego wibrysa nie jest trudny do wskazania.

M_20110916_002

Nie minęły trzy minuty, kiedy worki na śmieci zostały znowu wywleczone z półki. Tak, złoczyńca zawsze wraca na miejsce zbrodni. Worki ponownie zostały zarekwirowane, FaaTum udzielono nagany wzrokowej i w domu wreszcie zapanował porządek.

M_20110916_004

*

Tydzień później.

To nie jest ta sama rolka worków na śmieci. Tamta leży w zamkniętej szafce. Tę odruchowo położyliśmy tam gdzie zwykle.

m_20110920_009

Drama queen

Po zmierzeniu zamiarów na siły, sprawę migracji serwerowej złożyłam w kompetentne ręce panów od których kupuję miejsce na serwerze. Wkrótce się okaże, czy był to ruch sprytny, czy nie za bardzo :).

A teraz ad rem:

Czemu drama queen? Kto jest drama queen? Tak pieszczotliwie mówię do FaaTum.

FaaTum jest ogólnie kotem spokojnym, zrównoważonym i stabilnym, ale lubi zaznaczyć swoją obecność i lubi jak się na nią zwraca uwagę. Oraz lubi sobie pogadać.

m_20110713_026

Kiedy obudzi się z kolejnej codziennej drzemki, ledwie otworzy oczy, już obwieszcza całemu światu: „Obudziłam się i jestem sama! Miau!”. Wołam ją wtedy, a ona szybciutko podbiega, ociera się i podstawia do głaskania. Po drodze oczywiście musi się przeciągnąć, ale nie robi tego jak zwykły kot – zatrzymując się na chwilkę w biegu, żeby wyciągnąć przód ciała na wyprostowanych i wyrzuconych do tyłu tylnych łapach, o nie! Ona musi jednocześnie biec, więc wyciąga w zasadzie po jednej tylnej łapie, drugą robiąc krok do przodu, w wyniku czego zatacza się oczywiście jak pijana na boki. Za każdym razem mam wrażenie, że teraz to już na pewno się przewróci, ale oczywiście nigdy się to nie zdarzyło.

Podobnie robi przybiegając z balkonu czy innego pokoju. Wszyscy muszą wiedzieć, że FaaTum właśnie weszła i wyrazić swój zachwyt pięknotką!

Wzięta na kolana układa się w fantazyjnych pozycjach, z łapami wyciągniętymi pod najróżniejszymi kątami i w najróżniejszych kierunkach. Leżąc na plecach, zwiesza głowę z kolan i tak powolutku ześlizguje się na podłogę, obracając już w ostatniej chwili. Na rękach tez nie poleży normalnie, tylko musi się wykręcić jak korkociąg.

m_20110713_050

Próbowałam ją nagrać, ale gdzie tam! Jak tylko zobaczy, że celuję w nią komórką – podbiega i każe się miziać. Kilka razy uchwyciłam jej miauczenie z zaskoczenia, ale nie wiem dlaczego po wyeksportowaniu filmu dźwięk zrobił się tak cichy, że prawie nie słychać. Będzie więc ćwiczenie na wyobraźnię :)

Ps. Podbiłam trochę dźwięk, brzmi głupio (słychać pralkę hihihi), ale przynajmniej można głos kota odróżnić.

Na szczęście to Arcoroc

Pamiętacie taką starą, stareńką reklamę nietłukących się naczyń, w której jakaś pani zrzuciła na glebę zastawę, kubeczki się potoczyły, ale nic się im nie stało, a zaraz uśmiechnięty pan podsumował, że „na szczęście to Arcoroc”?
Otóż ściema to jest.
Oto dowód:
m_20110627_009
Dostałam taką nietłukącą zastawę kiedy byłam nastolatką. Bardzo dobrze mi służyła przez lat…. wiele (poprzestańmy na tym enigmatycznym stwierdzeniu). Do czasu, kiedy zainteresowała się nią FaJin.
Jednym ruchem łapki zmieniła talerzyk w kupkę drobnych odłamków. Jak się potem okazało – towarzystwa talerzykowi dotrzymywał słoik. Jedno nie ulega wątpliwości – arcoroc tłucze się na mniej ostre i niebezpieczne kawałki niż zwykłe szkło.
A że taka atrakcja jest – cóż – atrakcyjna, wszystkie koty musiały się przespacerować po miejscu wydarzeń, toteż zaraz po zmieceniu wszystkich odłamków odbyło się komisyjne sprawdzanie wszystkich łap w poszukiwaniu ewentualnych skaleczeń. Ale to, jak mawia wieszcz, zupełnie inna historia.
.
Ps. a we wpisie o kąpielach z kotem pojawiło się nowe zdjęcie. Albowiem PaiLu upodobała sobie nową rozrywkę i wizytuje wierzch kabiny prysznicowej regularnie.

Kulką być

Chwilowo stan osobowy kotów jest taki, że nie bardzo wiem jak mam je karmić. Całego kartonika Bozity czy 400g puszki nie zjadają na raz, natomiast połowa tego to zdecydowanie za mało.

Nie chce mi się kombinować z podawaniem 3/4, ale chyba nie będę miała wyjścia – bo PaiLu zachwycona ilością jedzenia zaczęła mi niebezpiecznie tyć! Konia z rzędem temu, kto rzuci skuteczny pomysł na skłonienie jednego  jedynego kota z całego stada, żeby mniej jadł! Reszta trzyma linię, nawet Mały Biały Odkurzacz ChiNa (która je wszystko, co napotka na swej drodze), a tylko PaiLu zaczyna przybierać najdoskonalszą formę we wszechświecie. Kulistą.

W dodatku właśnie przyszła nowa dostawa żarcia. Jak zwykle zapakowana tak, że paczce nie zaszkodziłby nawet wybuch granatu.

m_20110620_008

Oczywiście Mały Biały Odkurzacz ChiNa musiała asystować przy rozpakowywaniu – czy smaki odpowiednie i czy aby nie chowam gdzieś w niedostępne miejsca. Jak to zwykle bywa w fizyce oddziaływań kocich – puste pudełko wygenerowało kota w pierwszej nanosekundzie po otwarciu.

m_20110620_013

A tu mamy dowód na dualistyczną, gazowo-płynną naturę kota: jak ciecz przyjmuje kształt naczynia, w którym przebywa, jednocześnie – jak gaz – zajmuje cała dostępną objętość. ;)

m_20110620_016

Migawki: Kąpiel z kotem, wersja dla zaawansowanych

Ja pod prysznicem, PaiLu na górze kabiny prysznicowej.

.

.

.

.

.

Lekki niepokój jest.

m_20110619_015

Migawki: Konfiguracje

kot-i-konfiguracje