Jestem warzywem

Jest coś takiego w moich szafkach kuchennych, co przyciąga czarne maine coony :) Czarna Tylda uparła się wychowywać swój poprzedni miot. Musiałam wyjąć koszyki i zrobić jej legowisko w tej małej przestrzeni.

Ragnar i Radunia też wybrały sobie przestrzeń za koszykami jako swoje centrum dowodzenia wszechświatem. Zanim się zorientowałam, zafundowałam sobie kilka siwych włosów, kiedy małe nie stawiły się na apelu, nie odzywały się i nie było ich w żadnym miejscu, w którym je zwykle widywałam. Dopiero intensywne poszukiwania, połączone z zaglądaniem w najbardziej ciasne i nieprawdopodobne miejsca, zaowocowały sukcesem. Co prawda lokalizację odkryłam metodą gwałtownego wsuwania koszyka w głąb półki i zduszenia któregoś z kociąt, ale oj tam, oj tam. Grunt, że się znalazły. Dosyć długo chodziły tam na przedpołudniowe drzemki.

Aż Radunia odkryła, że w koszyku na podłodze są wyjątkowo ciekawe rzeczy, a sam koszyk daje się wyciągnąć spod szafki…

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

W koszu na podłodze trzymam ziemniaki i cebulę. Ziemniaki może stanowią średnią atrakcję, ale cebula! Cebula jest cudem! Jak ona się turla! W nieprzewidywalnych kierunkach!

Jeśli z kuchni dobiegają podejrzane szelesty, to już wiem, że banda dwojga dokonała kolejnego napadu i trzeba iść pozamiatać rozwłóczone po całej kuchni łupiny. Z kosza ich nie przeganiam, bo to i tak nie ma sensu.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

A potem wchodzę do kuchni, a tu spośród cebul patrzą na mnie oczy.

– No co? Jestem warzywem.

Ps. Ragnar i Radunia wciąż czekają na człowieki do pokochania! Może to Ty jesteś takim człowiekiem? A może znasz kogoś, kto chciałby? Powiedz mu o Ragnarze i Raduni!

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Facebooktwittergoogle_plus

Wieczorna cisza

Chciałem już zamknąć dzień na klucz
jak doczytaną księgę,
owinąć się czarną ciszą
i zasnąć na potęgę…*

 I tu się wizja poety minęła z życiem, gdyż nie „dzień nowy i świat nowy tysiącem dziwów grał mi”, tylko kocięta zrzuciły ze stołu miskę z wodą.

Tak więc zamiast się położyć do łóżka, podziwiam mozaikę z fragmentów miski na kuchennej terakocie (nawet pasuje kolorystycznie) oraz wody, która zapewnia ciekawe efekty wizualne. W sumie można to podciągnąć pod kategorię „dziwów”. Na szczęście miska była tylko do połowy pełna, gdyż woda się dopiero filtrowała w filtrze.

Szkoda, że miseczka owa miała może z tydzień. Zastąpiła poprzednią, którą kocięta rozbiły gdy stała grzecznie na podłodze, w miejscu dla niej przeznaczonym. Tak otóż biegły moje maleńkie puchate kocięta, że miotnęły ową miską o ścianę z dużym impetem. Zderzenie okazało się zabójcze i biedne naczynie wyzionęło ducha.

A jak się uczyły pić, to z takim szacunkiem podchodziły do miski! Nie mogło to tak zostać?

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

*Fragment wiersza Leopolda Staffa „Chciałem już zamknąć dzień”, który z niejasnych dla mnie przyczyn przetrwał w mojej pamięci już ponad 20 lat, w towarzystwie dwóch innych wierszy tegoż autora. Tak, pisałam z pamięci. Nie wiem skąd, przecież ja w młodości nawet nie czytałam wierszy!

Facebooktwittergoogle_plus

Robota nie zając

Pracowity mam okres ostatnio, co oznacza, że siedzę po 18 godzin z laptopem, obłożona literaturą pomocniczą w postaci 3 kupek wydruków rozmaitych tabel i zestawień, 4 do 5 otwartych książek naraz oraz kilka dodatkowych na stosiku.

Koty oczywiście sfochane, że pani zajmuje się czymś tak nieistotnym jak praca zarobkowa. W dodatku cały stół jest zajęty, nie ma gdzie usiąść żeby obserwować co też pani tam robi. Granda, panie. Kot nie byłby kotem, gdyby tak po prostu pogodził się z taką niesłychaną sytuacją, toteż wytrwale i uporczywie starają się za wszelką cenę zdobyć moją uwagę.

Modeli zachowania jest kilka.

Model mobilny, preferowany przez 2 koty. Trzeba spowodować, żeby pani wstała i poszła za kotem. Pretekst nieistotny, grunt żeby było głośno i nie do zignorowania. Można to robić jak VaiPer – opierając łapy na kolanach pani, póty grzebać łapką i miauczeć żałośnie, póki pani się podniesie. Wtedy robimy szybką przebieżkę po mieszkaniu i wracamy do punktu wyjścia – bo miska, do której tak naprawdę idziemy, stoi tuż przy krześle pani. Można też robić jak FaJin – łazić po mieszkaniu wyjąc rozgłośnie i złośliwie nie zdradzać, o co chodzi. Niech pani przyjdzie, weźmie na ręce, pogłaszcze – wtedy uciekamy, czekamy aż usiądzie i zaczynamy od nowa.

(jeśli nie widzisz zdjęcia, kliknij ponad tym napisem)

Model stacjonarny, 2 kolejne koty. Wskakujemy na stół i łazimy w kółko po klawiaturze i książkach. Minimum logistyczne to 3 okrążenia. Jeżeli jesteśmy mainecoonem, jak TaiChi, możemy wówczas stanąć między panią a laptopem i mamy całkowitą pewność, że nie tylko nie jest w stanie dojrzeć ani kawałka laptopa, ale też ma sierść w nosie oraz na twarzy. Jeśli jesteśmy tylko rusałką, jak PaiLu, a pani złośliwie próbuje podglądać pod naszym brzuchem albo nad naszym grzbietem, należy sprytnie udać, że się poślizgnęło i zrzucić wydruki oraz co najmniej jedną książkę. Działa bez pudła.

Model mieszany. Niezależnie od rasy. Wskakujesz na stół, a jak pani cię przegoni, improwizujesz. Antenka zwykle demonstruje, iż zraniona jest do głębi, więc pani w poczuciu winy idzie za kotkiem do łazienki i tam kotka przeprasza. ChiNa zostaje w pobliżu, ale patrzy znacząco. Pani jest cienkim bolkiem, łamie się w ciągu minuty i przychodzi miziać kotka.

Oczywiście koty są za sprytne, żeby tak się domagać wszystkie naraz. Wiadomo, że pani sześciu rąk nie ma. Optymalizują więc ilość wysiłku oraz przewidywane korzyści i przychodzą po kolei. Jak dobrze się zgrają, to i ze 4 godziny tak potrafią uszarpać. Że niby praca nie zając, prawda… Poczeka, prawda…

Facebooktwittergoogle_plus

Pasażer na gapę

W pakowaniu się przed wyjazdem najważniejsze są trzy umiejętności:

  • pilnowanie, żeby ruski nie wlazły do garderoby: PaiLu  – bo wspina się po ciuchach i niszczy je pazurami, AnaTema – bo włazi w zakamarki i nie sposób jej wyciągnąć (na wołanie oczywiście nie reaguje),
  • zmieszczenie wszystkiego, co chcesz zapakować, MIMO, że w środku siedzi kot i zajmuje połowę miejsca,
  • wydłubywanie kota z pełnej torby bez utraty oczu, kończyn oraz zbyt dużej ilości krwi.
Facebooktwittergoogle_plus