Najmilsza chwila poranka

Ranek, ledwo co świt ozłocił ziemię… Człowiek podnosi się z łóżka. To będzie dobry dzień – najpierw podłogi dotknęła prawa noga, kapcie znalazły się na właściwych stopach już za trzecią próbą. Człowiek podnosi się nieco i trochę chwiejnie a trochę czołgając się zmierza w kierunku drzwi  – już wstał, ale jeszcze się nie obudził. Wchodzi do pokoju i wzrok jego napotyka takie oto widoki:

I te kilka sekund, zanim zrozumie co widzi – to najmilsza chwila dnia.

:)

Related Images:

Facebooktwitter

All your base are belong to us

Odkąd kocięta są samobieżne i samodzielne, przypominają trochę stonkę na polu – są wszędzie i są ich tysiące! Czasami mamy wrażenie, że są jednocześnie we wszystkich zakamarkach. Miejsca normalnie odwiedzane przez koty zaliczyły już dawno – na półkach, na szafkach, pod szafkami, w szafkach, na drapaku (aż pod sam sufit), na drukarce, pod drukarką, na kaloryferach, za książkami, pod krzesłami na kółkach.

Wlazły też w kilka takich, gdzie duże koty chyba się nie mieszczą: pod kaloryfery, za szafki w pokoju (już organizowałam przemeblowanie, żeby je wyciągnąć, ale dały radę jakoś się obrócić i wyjść tą samą drogą), za kuwetą. Ana Tema dotarła też na najciaśniejszą półkę z książkami, gdzie jest jakieś 3 cm prześwitu – schowała się tam, kiedy jechaliśmy na szczepienie. Szukaliśmy blisko godzinę, zanim udało się ją odnaleźć.

Oprócz tego, że są wszędobylskie, są też wyjątkowo bezczelne i za nic mają uświęconą tradycją własność. Cierpi na tym najbardziej VaiPerek, bo to jego włości zostały zagarnięte.

Jego ulubiona półeczka na drapaku, na którą kocice przychodziły wyłącznie na specjalne zaproszenie na przytulanki, została zagarnięta bez pardonu.

Święta budka VaiPerka, której nie śmiał tknąć zwierz ni człek, została zbezczeszczona.

Trochę spokoju ma biedak tylko wtedy, gdy małe idą spać do kociego tunelu.

.

Przeczytaj też:

Gdzie lubią spać

Gdzie lubią spać – the next generation

Gdzie lubią spać – znajdź 10 szczegółów…

Related Images:

Facebooktwitter

Mały i duży

VaiPer lubi małe kotki, choć bywa na nie zły, kiedy zajmują jego ukochane miejsca. A jego ulubieńcem – to nie ulega wątpliwości – jest mały AlErgen.

Objawia sie to oczywiście tym, że VaiPerek męczy go, miętosi i ugniata na potęgę, mały zaś poddaje się temu z masochistyczną przyjemnością.  Ilekroć AlErgen przechodzi obok, VaiPer sięga łapą, zgarnia go jak wielką łyżką i następnie dręczy. Potem zasypiają razem zwinięci w kulkę.

Tak, VaiPerek sypia z otwartymi oczami.

Gdziekolwiek by duży nie leżał, AlErgen zawsze akurat właśnie tamtędy (całkiem przypadkiem) przechodzi i – też przypadkiem – daje się kolejny raz złapać i wylizać od góry do dołu.

Related Images:

Facebooktwitter

4 tygodnie

Kociaki rosna jak na drożdżach i mają coraz lepsza koordynację. Drapanie zadnią łapą za uszkiem nie przedstawia już problemu – o ile się nie zapomni, że raczej nie należy wtedy ruszać głową, bo łapa pracuje wówczas „na pusto”. Łażą już po całej sypialni, rano znajdujemy je po kątach albo w łóżku. Tylko na karmienie schodzą się w jedno miejsce. PaiLu ma tyle pokarmu, że wszystkie wyglądają jak kluski i nie wykazują żadnego zainteresowania stałym żarciem. Próbowałam je przekonać metodą wpychania do pyska, ale jakoś nie były zachwycone. Zapoznały się też z kuwetą, ale na razie jest to zwiazek platoniczny.

Maine coony siedzą z nimi niemal cały czas, dręczą je i wylizują.

Zwłaszcza VaiPerek ukochał sobie kocurka (albo kocurek VaiPerka) i miętosi go bez końca. Mały zaś zaczepia go bez pardonu. TaiChi z kolei pilnuje tych, które oddalają się od legowiska, chodzi za nimi i obserwuje.

Poza tym małe dostały po kolorowej opasce na szyję, żeby na zdjęciach można było je rozpoznać – więc teraz prędziutko do galerii zdjęć miotu A, oglądać i zachwycać się!

A ponieważ kolejny tydzień minął, na stronie Kocięta również pojawiły się nowe fotki.

Related Images:

Facebooktwitter

Sztuki walki

Obserwuję często nasze koty jak się tłuką ze sobą. Czasem są to tylko przepychanki, ale czasami kłaki lecą i elektryczność pojawia się w powietrzu. Każdy z naszych kotów ma inny styl walki

VaiPer jest otwarty na każde zaproszenie. Nie czai się, nie miga, tylko wali otwarcie. Sam zaczepia chętnie, ale jeszcze chętniej odpowiada na zaczepki. Przy tym strachu za bardzo nie zna, postawę ma zawsze otwartą, tylko te łapeczki ma jak łopaty, więc się koteczki boją. Ulubiona postawa bojowa VaiPera to leżenie na brzuchu w pozycji zachęcającej i machanie tylko przednimi łapami. Zasięg ma taki, że nawet w tej pozycji jest w stanie złapać i stłamsić każdą koteczkę. Bardzo chętnie demonstruje swoją dominację łapiąc kotki po kolei i wylizując na siłę. Biedne ani pisną. Typ pana i władcy.

PaiLu jest zawzięta jak nie wiem co. Walki się nie boi i nie unika, ale nie lubi długich zwarć. Lubi styl szarpany: kąsnąć i odskoczyć. Po krótkim zwarciu krąży wokół przeciwnika szukając luki w obronie, po czym rzuca się znienacka jak kobra. Kontroluje starcie, nawet z VaiPerem. Po przegranej szuka okazji, żeby się odgryźć. Zajadła i pamiętliwa. Lepiej ją mieć po swojej stronie, bo inaczej uprzykrzy życie.

TaiChi to partyzant. Nie lubi walki i ucieka, kiedy do niej dojdzie. Raczej woli najpierw okazać uległość. Wróci po chwili, żeby szarpnąć znienacka. Ne jest za bardzo zajadła, jak zabawa przestanie być zabawna, rezygnuje. Daje się tłamsić, choć ma zrywy niezależności. Też tłamszone szybko przez pozostałe koty. Ostatnio jakby trochę odżyła i częściej walczy.

Related Images:

Facebooktwitter

3 chrupki

Będzie to kolejna opowieść o tym, jak kot wytresował człowieka. W rolach głównych: VaiPerzak, Kot Niedotykalski, oraz trzy kocie chrupki. W pozostałych rolach: dwoje frajerów.

Od małego VaiPer nie lubił dotykania. Zawsze trzymał się blisko nas, spał z nami pod kołdrą, leżał przy komputerach albo pod krzesłem i mądrze patrzył w oczy, ale zawsze na dystans. Jak się chciało skłonić go, żeby sobie poszedł, wystarczyło pogłaskać. W końcu jednak coś mu się zaczęło odmieniać. A to pozwolił się pogłaskać po łapie, a to po głowie, a to podrapać po tyłeczku. Cud!

Ostatnio już regularnie przychodzi, przednimi łapami opiera się o krzesło lub kolana i rozgłośnym miauczeniem domaga się głaskania. Ale myliłby się ten, kto by sądził, że to tak z czystej przyjaźni. Raz miźnięty kot odchodzi poza zasięg rąk i patrzy na ciebie znacząco. Wystarczy podnieść się z krzesła, a VaiPerek truchcikiem biegnie obok stołu ocierając się o nogi krzeseł (zawsze!) po czym kieruje się… gdzie? oczywiście w kierunku miski! Należy się tam za nim udać, wydłubać z mieszanki jego ulubioną chrupkę RC MaineCoon i podać mu na dłoni. I tak trzy razy.

W końcu coś się kotu należy za pozwolenie na dotykanie.

Interesowny cwaniaczek.

Related Images:

Facebooktwitter

Co się stało temu krzesłu?

Skąd się wzięła sromotna porażka naszego krzesła w starciu z kotem? To proste. Nasze koteczki z upodobaniem uprawiają nocne biegi z przeszkodami.

Maine coony uwielbiają lecieć z poślizgiem przez stół, zrzucając po drodze wszystko co na nim leży.  Stół robi za stopień pośredni między podłogą a drapakiem, którego półki zaczynają się dosyć wysoko. Złośliwce robią to biegnąc w obie strony – z sypialni na stół i dalej na drapak pod sufit, ale też z drapaka w dół na stół i dalej na przełaj przez mieszkanie, dlatego podejrzewam, że masakra nastołowych przedmiotów to nie przypadek, tylko chodzi  im o ten upojny ślizg po blacie. Maine coony lubią czuć konkretne podłoże po pazurami.

Z kolei niebieska woli lot ślizgowy, dlatego leci trochę obok reszty zwierzyny. Ona nie potrzebuje stołu, żeby się wygodnie dostać na drapak – wystarczy jej owo stojące pod szafą krzesełko komputerowe, skąd ponad półtorametrowym susem dostaje się od razu na górne półki drapaka, gdzie robi szybki zwrot i leci z powrotem – tym razem na szafę.

Mniej więcej jest to ten moment, kiedy obrotowe krzesełko biurowe sięga podłogi, waląc się na nią z hukiem. Nasza delikatna i subtelna PaiLu jest jedynym znanym mi kotem, który jednym ruchem łapki potrafi wywrócić niewywracalne. Krzesełko dzielnie znosiło takie traktowanie, jednak do czasu. No i właśnie wczoraj jego los się dopełnił – oparcie dosłownie rozpadło się na kawałki. Śruby mocujące tylną część zostały wyrwane z gniazd, a całość smętnie chyli się ku upadkowi.

I co teraz? Kupić nowe i wydac je na pastwę kici?

Related Images:

Facebooktwitter

Kot vs krzesło 1:0

Nasza niebieska PaiLu zaliczyła kolejny życiowy sukces. Po dramatycznym starciu obrotowe krzesełko komputerowe poniosło z jej łapek sromotną klęskę. Zupełnie nie wiadomo dlaczego nie podzieliliśmy jej entuzjazmu, ba! nawet pozwoliliśmy sobie okazać niezadowolenie!

Zbesztana surowo PaiLu obejrzała dokładnie miejsce zbrodni…

… po czym stwierdziła, że nic jej nie udowodnimy i żebyśmy się uprzejmie od niej odtentegowali, bo ma nas gdzieś, czemu też dała wyraz podnosząc obelżywie zadnią łapę.

Następnie, jakby tknięta nową myślą, zaczęła się przyglądać wiszącej pod sufitem lampie…

Mam jak najgorsze przeczucia…

Related Images:

Facebooktwitter