4 tygodnie

Kociaki rosna jak na drożdżach i mają coraz lepsza koordynację. Drapanie zadnią łapą za uszkiem nie przedstawia już problemu – o ile się nie zapomni, że raczej nie należy wtedy ruszać głową, bo łapa pracuje wówczas „na pusto”. Łażą już po całej sypialni, rano znajdujemy je po kątach albo w łóżku. Tylko na karmienie schodzą się w jedno miejsce. PaiLu ma tyle pokarmu, że wszystkie wyglądają jak kluski i nie wykazują żadnego zainteresowania stałym żarciem. Próbowałam je przekonać metodą wpychania do pyska, ale jakoś nie były zachwycone. Zapoznały się też z kuwetą, ale na razie jest to zwiazek platoniczny.

Maine coony siedzą z nimi niemal cały czas, dręczą je i wylizują.

Zwłaszcza VaiPerek ukochał sobie kocurka (albo kocurek VaiPerka) i miętosi go bez końca. Mały zaś zaczepia go bez pardonu. TaiChi z kolei pilnuje tych, które oddalają się od legowiska, chodzi za nimi i obserwuje.

Poza tym małe dostały po kolorowej opasce na szyję, żeby na zdjęciach można było je rozpoznać – więc teraz prędziutko do galerii zdjęć miotu A, oglądać i zachwycać się!

A ponieważ kolejny tydzień minął, na stronie Kocięta również pojawiły się nowe fotki.

Podobne opowieści:

Facebooktwittergoogle_plus

One thought on “4 tygodnie

  1. Cudne efekty dźwiękowe w filmiku :D I małe są piękne, choć nie ukrywam, że wole Main Coony

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *