Sztuki walki

Obserwuję często nasze koty jak się tłuką ze sobą. Czasem są to tylko przepychanki, ale czasami kłaki lecą i elektryczność pojawia się w powietrzu. Każdy z naszych kotów ma inny styl walki

VaiPer jest otwarty na każde zaproszenie. Nie czai się, nie miga, tylko wali otwarcie. Sam zaczepia chętnie, ale jeszcze chętniej odpowiada na zaczepki. Przy tym strachu za bardzo nie zna, postawę ma zawsze otwartą, tylko te łapeczki ma jak łopaty, więc się koteczki boją. Ulubiona postawa bojowa VaiPera to leżenie na brzuchu w pozycji zachęcającej i machanie tylko przednimi łapami. Zasięg ma taki, że nawet w tej pozycji jest w stanie złapać i stłamsić każdą koteczkę. Bardzo chętnie demonstruje swoją dominację łapiąc kotki po kolei i wylizując na siłę. Biedne ani pisną. Typ pana i władcy.

PaiLu jest zawzięta jak nie wiem co. Walki się nie boi i nie unika, ale nie lubi długich zwarć. Lubi styl szarpany: kąsnąć i odskoczyć. Po krótkim zwarciu krąży wokół przeciwnika szukając luki w obronie, po czym rzuca się znienacka jak kobra. Kontroluje starcie, nawet z VaiPerem. Po przegranej szuka okazji, żeby się odgryźć. Zajadła i pamiętliwa. Lepiej ją mieć po swojej stronie, bo inaczej uprzykrzy życie.

TaiChi to partyzant. Nie lubi walki i ucieka, kiedy do niej dojdzie. Raczej woli najpierw okazać uległość. Wróci po chwili, żeby szarpnąć znienacka. Ne jest za bardzo zajadła, jak zabawa przestanie być zabawna, rezygnuje. Daje się tłamsić, choć ma zrywy niezależności. Też tłamszone szybko przez pozostałe koty. Ostatnio jakby trochę odżyła i częściej walczy.

Podobne opowieści:

Facebooktwittergoogle_plus

2 thoughts on “Sztuki walki

  1. No właśnie temat dla mnie jak znalazł. Od niedawna mam dwa koty. Do tego całkiem niedawno mogę obserwować jak się „bawią” – chyba. Cactus wali otwarcie. Amanda czasami syczy i warczy. Zastanawiam się czy to normalne, czy raczej oznaka że ją to denerwuje i to bardzo. Nie ingeruję (rzadko – jak wydaje mi się że Cactus przesadza). Zastanawia mnie czy u Was tak jest? W zasadzie to Amanda czasami odchodzi po czym sama atakuje przelotem, czyli biegnie, zaczepi i biegnie dalej.

  2. TygryziołekNo Gravatar

    U nas nie warczą ani nie syczą, ale znają się od małego i nie ma problemu „nowego kota”. Przypuszczam, że za jakiś czas Wasze też przestaną wydawać odgłosy paszczowo. Amanda na razie broni resztek swojego terytorium, więc trudno jej się dziwić, ze jest zdenerwowana. W końcu się dogadają.
    A co do ataków z doskoku – obie nasze dziewczyny tak mają. Tylko TaiChi od razu ucieka i zapomina o sprawie, a PaiLu traktuje to bardzo ambicjonalnie i nieraz wybucha prawdziwa walka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *