Święta za nami

Tuż przed Świętami pożegnaliśmy AnaForę, która spędzała je już z nowymi właścicielami. My z piątką kotów pojechaliśmy do rodziny. Blisko trzygodzinną podróż urozmaicało miauczenie maluchów, które były bardzo niezadowolone z faktu, że muszą siedzieć w transporterku, podczas gdy PaiLu i VaiPer siedziały na kanapie przypięte do pasów i cieszyły się względną wolnością.

Tym razem rodzice postanowili zagrać rewolucyjnie i choinkę postawili na balkonie, ubrawszy ją w tylko w lampki. Wyglądało to bardzo dekoracyjnie i zostawiało zdecydowanie więcej miejsca na wygłupy watahy kotów oraz dwojga małoletnich dzieci mego brata.

Święta minęły bez wydarzeń mrożących krew w żyłach, choć nie można powiedzieć, żeby koty się nie starały urozmaicić wszystkim życia. A szczególnie rodzicom i szczególnie w nocy. Na niedzielę umówieni byliśmy z nową właścicielką AlErgenka, wróciliśmy dość szybko, znowu przy akompaniamencie mauczenia.

Smutno się zrobiło bez dwóch maluchów, wszystkie koty tęsknią i szukają ich po kątach, a z nimi my. Na szczęście dostajemy telefoniczne i mmsowe relacje z nowych domów, za które bardzo dziękujemy!

Na pocieszenie oglądamy sobie zdjęcia i filmiki, które kręciliśmy bez opamiętania.

Related Images:

Facebooktwitter

Drugie szczepienie

Kociki przeżyły kolejne miętoszenie przez weta. Zniosły to bardzo dzielnie, ukąszeń przez szczepionkę nawet nie zauważyły.
Ponownie dostały Tricata, a wet znowu uraczył nas opowieścią o wszelkich objawach, jakie mogą się pojawić, a którymi przejmować się nie należy. Skojarzyło mi się to z formułą informowania aresztowanego przez policję o jego prawach – ile razy by się nie łapało tego samego gostka, wygłosić trzeba.

Jakoś nie nastawiałam się na spektakularne skutki uboczne.

I słusznie. Kociki po powrocie do domu rzuciły się do misek, jakby przez tydzień żarcia na oczy nie widziały. Potem padły w różnych dziwnych miejscach, przespały się dwie godzinki, wstały, przeciągnęły i – ognia!

Szał, jaki je ogarnął wieczorem, przerósł wszystko, co widzieliśmy do tej pory. Chwilami miałam wrażenie, że ściany nie wytrzymają naporu. Ana Fora, nasz słodziaczek, pokazała jak się wbiega pionowo na drapak pod sam sufit, używając do tego wyłącznie przednich łapek oraz krawędzi półek. Mówię Wam, szczęki nam opadły na buty – w takim stylu to zrobiła!

Poza tym jakoś pochłonęły mi buteleczkę kropli do oczu. Stała na stole i nie ma. Od wczoraj przeszukaliśmy dwa razy mieszkanie, w najdziwniejszych i najgłupszych miejscach – i nie ma. Normalnie pochłonęły albo zapadła się pod ziemię. Małe, pochłaniające wszystko, co nie jest przybite gwoździami, szkodniki. :)

Related Images:

Facebooktwitter

All your base are belong to us

Odkąd kocięta są samobieżne i samodzielne, przypominają trochę stonkę na polu – są wszędzie i są ich tysiące! Czasami mamy wrażenie, że są jednocześnie we wszystkich zakamarkach. Miejsca normalnie odwiedzane przez koty zaliczyły już dawno – na półkach, na szafkach, pod szafkami, w szafkach, na drapaku (aż pod sam sufit), na drukarce, pod drukarką, na kaloryferach, za książkami, pod krzesłami na kółkach.

Wlazły też w kilka takich, gdzie duże koty chyba się nie mieszczą: pod kaloryfery, za szafki w pokoju (już organizowałam przemeblowanie, żeby je wyciągnąć, ale dały radę jakoś się obrócić i wyjść tą samą drogą), za kuwetą. Ana Tema dotarła też na najciaśniejszą półkę z książkami, gdzie jest jakieś 3 cm prześwitu – schowała się tam, kiedy jechaliśmy na szczepienie. Szukaliśmy blisko godzinę, zanim udało się ją odnaleźć.

Oprócz tego, że są wszędobylskie, są też wyjątkowo bezczelne i za nic mają uświęconą tradycją własność. Cierpi na tym najbardziej VaiPerek, bo to jego włości zostały zagarnięte.

Jego ulubiona półeczka na drapaku, na którą kocice przychodziły wyłącznie na specjalne zaproszenie na przytulanki, została zagarnięta bez pardonu.

Święta budka VaiPerka, której nie śmiał tknąć zwierz ni człek, została zbezczeszczona.

Trochę spokoju ma biedak tylko wtedy, gdy małe idą spać do kociego tunelu.

.

Przeczytaj też:

Gdzie lubią spać

Gdzie lubią spać – the next generation

Gdzie lubią spać – znajdź 10 szczegółów…

Related Images:

Facebooktwitter

Mały i duży

VaiPer lubi małe kotki, choć bywa na nie zły, kiedy zajmują jego ukochane miejsca. A jego ulubieńcem – to nie ulega wątpliwości – jest mały AlErgen.

Objawia sie to oczywiście tym, że VaiPerek męczy go, miętosi i ugniata na potęgę, mały zaś poddaje się temu z masochistyczną przyjemnością.  Ilekroć AlErgen przechodzi obok, VaiPer sięga łapą, zgarnia go jak wielką łyżką i następnie dręczy. Potem zasypiają razem zwinięci w kulkę.

Tak, VaiPerek sypia z otwartymi oczami.

Gdziekolwiek by duży nie leżał, AlErgen zawsze akurat właśnie tamtędy (całkiem przypadkiem) przechodzi i – też przypadkiem – daje się kolejny raz złapać i wylizać od góry do dołu.

Related Images:

Facebooktwitter

Wielkie ważenie małych kotów

Tempo, w jakim kocięta przybierają na wadze jest z jednej strony satysfakcjonujące, a z drugiej – nieco przerażające. Zwłaszcza w kontekście tego, ile jedzą.

Na początku wszystkie wyglądały jak kluski, teraz zaczynają się nieco różnić.

Chłopak jest po jednej stronie bieguna: raczej szczupły i gibki. Wygląda na najmniejszego. Po drugiej stronie jest Ana Tema – gruba klucha, choć bynajmniej nie niezdarna. Nieustająco jest największa z całej trójki. Ana Fora jest pomiędzy, taka w sam raz.

Jakieś dwa tygodnie temu wszystkie ważyły około 500 gramów –  mniej więcej tyle samo każdy. Wsadzam je dziś na wagę i co widzę? Dziewczyny ważą podobnie: niecałe 850 gramów. Chłopak waży prawie 900. Ki czort?

.

Przeczytaj też:

Wielkie ważenie kotów

Related Images:

Facebooktwitter

Ekspansja

Kocia ekspansja trwa. Najpierw rozczulaliśmy się, kiedy udało im się samodzielnie wyjść z legowiska. Potem kiedy weszły same do koszyka. Następnie na łóżko. Cieszyliśmy się jak głupi, nie myśląc o tym, że z każdym wyczynem zbliża się TEN DZIEŃ. Dzień, w którym pokonają przeszkody w drzwiach sypialni i pójdą w plener.

Najpierw w drzwiach umieściliśmy płytę o wysokości około 30 cm. Przez jakiś czas wystarczało – kociaki rzucały się na krawędź, ale nawet jeśli udało im się zahaczyć pazurami, to nie miały dośc siły żeby się podciagnąć w górę. Do czasu, kiedy AlErgenek się zawziął i któregoś wieczoru znienacka wtoczył nam się do pokoju pod nogi.

Zamieniliśmy płytę na około dwukrotnie szerszą. Upierdliwe to było, bo sami do sypialni musieliśmy wchodzić bocianim krokiem, ale bezpieczeństwo maluchów było ważniejsze. Nowa przeszkoda nie wystarczyła nawet na tydzień. Znowu AlErgen udowodnił, ze dla chcącego nic trudnego. Co robić – zlikwidowaliśmy przeszkodę i koteczki radośnie przeprowadziły się do pokoju dziennego.

Musieliśmy też przenieść do pokoju pudło z legowiskiem, kuwetę i zabawki, ponieważ koteczki nie miały zamiaru wracać do sypialni w innym celu, niż zabawy na łóżku w środku nocy.

Aha, i szybko nauczyliśmy się chodzić krokiem szurająco-posuwistym. Odkąd zyskały nowe obszary, kociaki poruszają się z prędkością światła we wszystkich kierunkach naraz i nie sposób przewidzieć, gdzie są w danej chwili i czy aby nie pod stopą.

Na własnej piersi wyhodowaliśmy sobie koty Heisenberga.

Related Images:

Facebooktwitter

Gdzie lubią spać – the next generation

Niezależność kociąt objawia się między innymi tym, że zaczynają spać w różnych miejscach. Już od około tygodnia żadne nie poszło spać w legowisku. Mają swoją ukochaną czerwoną poduchę w kształcie serca i tam chodzą się poprzytulać. W domu jest też wielki koszt wiklinowy, który nie zainteresował dużych kotów i tak sobie stał, czekając lepszych czasów. Wystarczyło jednak, ze AlErgenek poszedł tam spać i zaraz się okazało, że kosz ma swojego właściciela, który się zaniepokoił obecnością na swym terenie i musiał natychmiast zaznaczyć swoje prawa. Czy ktoś będzie zdziwiony, jeśli powiem, że chodzi o VaiPerka?

PaiLu też się do kosza przekonała i chodzi tam karmić kocięta. O łóżku nawet nie wspominam, bo jasnym jest, że śpią tam we dnie i w nocy. Małe buszują pod kołdrą, drapiąc nas w łydki, a TaiChi poluje na nie od góry. Zwłaszcza w okolicach świtu dostarcza to niezapomnianych wrażeń.

Oczywiście najlepsze ze wszystkiego są klasyczne zagrania. Biegnie, biegnie kotek – bęc! wywrócił się i śpi.

Zdrzemnie się kwadransik, po czym wstaje i biegnie dalej jak gdyby nigdy nic. Uwielbiam to.

Zaczynają też bawić się myszkami. Już jednej oderwały ogonek. Dobry początek!

.

Przeczytaj też:

Gdzie lubią spać

Related Images:

Facebooktwitter

4 tygodnie

Kociaki rosna jak na drożdżach i mają coraz lepsza koordynację. Drapanie zadnią łapą za uszkiem nie przedstawia już problemu – o ile się nie zapomni, że raczej nie należy wtedy ruszać głową, bo łapa pracuje wówczas „na pusto”. Łażą już po całej sypialni, rano znajdujemy je po kątach albo w łóżku. Tylko na karmienie schodzą się w jedno miejsce. PaiLu ma tyle pokarmu, że wszystkie wyglądają jak kluski i nie wykazują żadnego zainteresowania stałym żarciem. Próbowałam je przekonać metodą wpychania do pyska, ale jakoś nie były zachwycone. Zapoznały się też z kuwetą, ale na razie jest to zwiazek platoniczny.

Maine coony siedzą z nimi niemal cały czas, dręczą je i wylizują.

Zwłaszcza VaiPerek ukochał sobie kocurka (albo kocurek VaiPerka) i miętosi go bez końca. Mały zaś zaczepia go bez pardonu. TaiChi z kolei pilnuje tych, które oddalają się od legowiska, chodzi za nimi i obserwuje.

Poza tym małe dostały po kolorowej opasce na szyję, żeby na zdjęciach można było je rozpoznać – więc teraz prędziutko do galerii zdjęć miotu A, oglądać i zachwycać się!

A ponieważ kolejny tydzień minął, na stronie Kocięta również pojawiły się nowe fotki.

Related Images:

Facebooktwitter

Chłopak czy dziewczynka?

Piszę tu i piszę, a najwyraźniej zapomniałam o najważniejszym: jakiej płci są kocięta. Nie wiem jak mogłam zapomnieć, przecież pierwsze pytanie do młodej mamusi, to zawsze jest: chłopak czy dziewczynka?

Z kotami nie jest tak prosto, ponieważ młode różnią się od siebie bardzo nieznacznie i trzeba wprawnego oka, żeby tak od razu rozróżnić i się nie pomylić. Ja wyjątkowo wprawnego oka nie posiadam, ale na to moje amatorskie – są dwie dziewczyny i jeden chłopak. Oczywiście do potwierdzenia – czekamy na wizytę fachowca, który maluchy obejrzy i oceni.

Na razie nastawiamy się na to, co nam wyszło z oględzin.

Cłopak będzie miał na imię Al Ergen, bo śmiesznie kicha. Dziewczynki nazwiemy: Ana Tema i Ana Fora. Jeszcze nie wiemy która jest która (Ana Tema to pewnie będzie ta, która będzie więcej broić).

Na stronie Kocięta bedą się pojawiać co tydzień kolejne zdjęcia maluchów i będzie można obserwować jak rosną i się zmieniają – zapraszam do zaglądania.

Related Images:

Facebooktwitter