Gdzie lubią spać – the next generation

Niezależność kociąt objawia się między innymi tym, że zaczynają spać w różnych miejscach. Już od około tygodnia żadne nie poszło spać w legowisku. Mają swoją ukochaną czerwoną poduchę w kształcie serca i tam chodzą się poprzytulać. W domu jest też wielki koszt wiklinowy, który nie zainteresował dużych kotów i tak sobie stał, czekając lepszych czasów. Wystarczyło jednak, ze AlErgenek poszedł tam spać i zaraz się okazało, że kosz ma swojego właściciela, który się zaniepokoił obecnością na swym terenie i musiał natychmiast zaznaczyć swoje prawa. Czy ktoś będzie zdziwiony, jeśli powiem, że chodzi o VaiPerka?

PaiLu też się do kosza przekonała i chodzi tam karmić kocięta. O łóżku nawet nie wspominam, bo jasnym jest, że śpią tam we dnie i w nocy. Małe buszują pod kołdrą, drapiąc nas w łydki, a TaiChi poluje na nie od góry. Zwłaszcza w okolicach świtu dostarcza to niezapomnianych wrażeń.

Oczywiście najlepsze ze wszystkiego są klasyczne zagrania. Biegnie, biegnie kotek – bęc! wywrócił się i śpi.

Zdrzemnie się kwadransik, po czym wstaje i biegnie dalej jak gdyby nigdy nic. Uwielbiam to.

Zaczynają też bawić się myszkami. Już jednej oderwały ogonek. Dobry początek!

.

Przeczytaj też:

Gdzie lubią spać

Podobne opowieści:

Facebooktwittergoogle_plus

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *