Śladami generałowej Zajączkowej

Od czasu zakończenia remontu elewacji, czyli od listopada, nie byłam w stanie zawiesić siatki balkonowej. Przez cały listopad i połowę grudnia praktycznie mnie nie było w domu, jako że sezon na pracę był w pełni rozkwitu. Potem pogoda się zrobiła mocno niesprzyjająca. W końcu pogodynka powiedziała: na plusie, spoko, korzystaj bo od przyszłego tygodnia znowu mróz.

No to wzięłam się do pracy. Szkoda, że w połowie roboty, kiedy kompletnie nie byłam w stanie przerwać i porzucić, bo groziło to zniszczeniem siatki, zaczął zacinać śnieg z deszczem. I to tak z wykopem oraz silnym wiatrem. W poziomie padało. Zaprawdę powiadam Wam, przeplatanie mokrego sznurka przez barierkę w stylu Kopciuszka, to rozrywka wyjątkowej klasy. Dla wybranych. Dwa szczebelki – ręce pod pachy, żeby rozgrzać – dwa szczebelki – ręce pod pachy… Brrr.

Kiedy umocowałam wszystko na tyle, że mogłam to ze spokojem ducha porzucić, przestało padać. Wiedziałam, że drugi raz na ten balkon nie wyjdę przynajmniej przez tydzień, nie po takich przeżyciach. Uznałam, że gorzej nie będzie i dokończyłam robotę. Wywlokłam z domu wszystko, czego miejsce jest na balkonie, a co nie mogło się tam znajdować z powodu remontu. Uff.

Poszłam pod prysznic, żeby się rozgrzać. Czekam, czekam, a woda wciąż letnia. No to się rozgrzałam, prawda. No nic, generałowa Zajączkowa pielęgnowała urodę zimnem, może i ja dzięki temu piękniejsza będę.

A dziś od rana była piękna pogoda, słońce świeciło i nic nie padało.  No żeż…

m_20131021_028

Ps. Dlaczego uparłam się tę siatkę zawiesić? Ano od lipca do listopada miałam permanentny remont: wymieniano mi płytki na balkonie, potem odnawiano elewacje, malowano ściany, potem barierki balkonowe. Wszystko, co stało na balkonie, musiało zostać zeń zabrane – a kto widział mój balkon, z drapakiem i drewnianym kawałkiem pergoli czy innej altany, ten wie, że wyniesienie tego z balkonu to nie jest prosta sprawa. Nie dysponuję niestety salonami i cały ten majdan doskonale utrudniał mi życie i grał na nerwach. Musiałam się tego pozbyć, bo inaczej bym zwariowała.

Za to jaka koza rabina teraz! Ile miejsca! :)

Related Images:

Facebooktwitter

Załoga G na pokładzie

Nowe legowisko jest wygodne i daje dużo możliwości – na przykład jest w nim miejsce na wszystkie ciotki, które licznie odwiedzają młodą rodzinę. TaiChi przychodzi poprzytulać się i posmyrać maluchy. Tylda i FaJing uważają kocięta za samobieżne zabawki, przynajmniej na razie, póki kocięta nie są w stanie oddalić się dość szybko.

PaiLu uparła się, żeby ją przenieść z tym samym czerwonym kocykiem; w połączeniu z ustronnym miejscem sprawia to, że w legowisku jest półmrok i nie dam rady zrobić tam sensownych zdjęć.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
Trochę czasu upłynęło, zanim PaiLu zaczęła puszczać dzieciaki samopas i można było je wyciągnąć z bezpiecznego półmroku. Szkoda, że zima jest i mało światła w domu :)

Zdecydowałam, że czas na imiona na literę G. Już kilka razy czyniłam podejście, ale zupełnie nie mogłam wymyśleć fajnych imion, słowa na G są jakieś takie dziwne :) Rzuciłam hasło na blablerze i uczynni internauci natychmiast zasypali mnie propozycjami. Wreszcie inspiracja mnie nawiedziła i oto są – Załoga G.

Kocurek Genius Kot Doskonały*PL. Imię pochodzi od łacińskiego słowa genius (za słownikiem Kopalińskiego)duch opiekuńczy, anioł stróż, bóstwo opiekujące się człowiekiem a. miejscem (genius loci); duch dobry a. zły”. Na razie tłucze się z siostrami, ale jak będzie duży, będzie opiekował się swoim człowiekiem i miejscem. :)

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Koteczka Gemma Kot Doskonały*PL. Trochę od gemmy, czyli kamienia szlachetnego lub półszlachetnego o kształcie okrągłej lub owalnej płytki ozdobionego reliefem, a trochę od Gemmy z Sons of Anarchy. Na razie Gemma jest największa, najsilniejsza i tłucze się z Geniusem aż miło popatrzeć.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Koteczka Geisia Kot Doskonały*PL. Od japońskich słów gej 'sztuka’; sia 'towarzystwo’ – czyli artystka parająca się sztuką zapewniania zajmującego towarzystwa. Przeczuwam w jasnowidzeniu, że malutka wykaże się dużym talentem w tej dziedzinie.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Related Images:

Facebooktwitter

Wijemy gniazdko

PaiLu doskonale się czuje w łazience, jednak dla mnie to trochę kłopotliwe tak przestępować nad pudłem przy każdym ruchu. Postanowiłam skłonić ją do wyprowadzki wcześniej, niż zwykle.

Ale najpierw należało złożyć kojec.

Kojec czeka w pudle: rurki złożone w wiązki, owinięte materiałowymi elementami kojca, starannie poukładane tak, by zajmować jak najmniej miejsca. Wyjęłam to wszystko, rozwinęłam i zadumałam się. To wszystko było już raz złożone, pasowało do siebie, na pewno ma to sens. Tylko chwilowo go nie widzę. Dlaczego te rurki są o 2 cm krótsze od tamtych? Aha, po złożeniu pierwszej części konstrukcji już wiem dlaczego i gdzie się powinny znaleźć. Rozkładam, składam od nowa.

Chwila! Dno trzeba zawiesić równocześnie ze składaniem, bo potem się nie da go przewlec przez rurki. Rozkładam, składam od nowa. Aha, a tu powinno było iść przepierzenie dzielące kojec na dwa pomieszczenia. Może go nie zakładać? Nie, porządnie trzeba zrobić. Rozkładam i składam na nowo.

Czarna Tylda, która dzielnie mi asystowała do tej pory, nie wytrzymała tego napięcia i uwaliła się kołami do góry. Nie dam rady – zdawała się mówić – składaj dalej sama.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

No to składam… O dziwo – pokrycie dało się naciągnąć na klatkę i nawet pasuje. Zamki grzecznie rozpinają się i zapinają. Nie zgubiłam posłań i nawet wiem gdzie leżą. Co prawda nie obszyłam posłań przeznaczonych na górę konstrukcji, nad kojec, ale oj tam, oj tam. Owinęłam kocykiem i też dobrze wygląda.

Koci w każdym razie inspekcję szczegółową przeprowadzili i obiekt przyjęli. Jest sukces.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Ale najbardziej zdziwiło mnie to, że po tym, jak przeniosłam kocięta razem z kocykiem i ulokowałam w kojcu, PaiLu grzecznie podążyła za mną i położyła się z kociakami bez miauku protestu. I to dopiero jest sukces!

Related Images:

Facebooktwitter

Świąteczna trójka

Tegoroczne Święto Niepodległości obchodziliśmy w zaciszu domowym. Marsze i parady szły bez nas, gdyż PaiLutek coraz bliżej rozwiązania była. Spała nawet ze mną w nocy, czego zwykle nie robi, bo bardzo nie lubi tłumów – toteż wiedziałam, że kocięta są tuż-tuż. I faktycznie – były.

W same święto PaiLu urodziła… no pewnie, że tak, zgadliście – 3 kocięta. Dwie dziewczynki i chłopczyka.

Tym razem poród był lekki. Maluchy zdrowe, dorodne, od razu się dossały do mleczarni. Po 3 dniach były już dwukrotnie większe, rozkosznie puchate i zdumiewająco ruchliwe. Oczywiście dzielą czas pomiędzy spanie jedno na drugim i jedzenie, ale znajdują też chwilę, żeby popełzać po mamusi.

Mamusia zaś zażyczyła sobie leżeć na kocyku, więc rozkopała wszystkie podkłady. A jak się kocyk zabrudzi, to ze złością przekopuje się do kolejnej warstwy, jeszcze czystej. Oraz odmawia na razie wyprowadzki z łazienki.

Na szczęście zdążyłam zrobić pranie wcześniej.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Related Images:

Facebooktwitter

Jednak deptak w Ciechocinku

Większą część dorosłego życia miałam problemy ze snem. Uprzedzając fakty – kotki skutecznie leczą bezsenność spowodowaną stresem. Jednocześnie aktywnie ten sen uniemożliwiają. Ale ogólnie wychodzę na plus.

kicikoty

Miałam jednak taką wizję, iż nader nieracjonalnie gospodaruję swoim snem. Innymi słowy: idę spać o 4, wstaję o 8, a niedobory rosną. Postanowiłam sprawdzić jak wygląda rzeczywistość, albowiem pamięci i wrażeniom ufać nie należy, bo łżą niemiłosiernie.

W tym celu pobrałam z przepastnych zasobów internetu magiczną aplikację na telefon, która jak jastrząb obserwować sen będzie i zapisywać wszystko, co się dzieje. Każde poruszenie zarejestruje natychmiast, cykl snu zanalizuje, kiedy REM a kiedy co innego i do tego przyjazny budzik zapoda, który we właściwej fazie snu obudzi, żebyś człowieku rześki wstał i gotów na powitanie nowego dnia. Do tego wszystko na wykresach zgrabnych pokaże, że od razu widać będzie kiedy się śpi, a kiedy partyzantkę uprawia. A jakby kto życzenie miał – to i nagrać wszelkie odgłosy nocne może. Życzenia nie miałam.

Porejestrowałam sobie przez dni kilka, wykresy zanalizowałam i prawda jak obuchem w głowę mnie uderzyła. Nie dla mnie inteligentne budziki, nie dla mnie faz snu rejestrowanie – gdyż aplikacja ruchu mojego od ruchu kotów nie odróżnia.

Screenshot_2014-10-29-11-09-58

Ale za to widać, że co jak co, ale na bezsenność nie cierpię już. Słowo daję – nie miałam bladego pojęcia, że one tak cały czas wokół mnie łażą.

Ciechocinek, słowo daję – Ciechocinek.

Related Images:

Facebooktwitter

Śpij szybko, bo zadepczą

W zeszłym tygodniu praca wygnała mnie na 4 dni poza dom. Od mojego powrotu koty zwariowały. TaiChi nie schodzi mi z rąk i kolan. I klawiatury. VaiPer nieustająco ma do mnie interesy wymagające bezwzględnie mojej niepodzielnej uwagi oraz chodzenia z nim w różne rejony mieszkania. Jestem pod nieustanną obserwacją siedmiu par oczu.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, magdalena.koziol@gmail.com

Zasypiam obłożona kotami z każdej strony, ze skrzywionym kręgosłupem, bo ChiNa koniecznie musi leżeć ze mną na poduszce i w rezultacie dla mojej głowy już tam miejsca nie ma. Budzę się również w licznym towarzystwie. Zwykle oko moje najpierw rejestruje coś dziwnego, co zasłania cały widok. To VaiPerek śpi na „hande hoch” z łapkami wyciągniętymi w górę do mojej twarzy. Reszta VaiPerka leży wyciągnięta wzdłuż mojego brzucha, z tylnymi łapkami opartymi o moje nogi. Reszta futer leży wokół mojej głowy, rusałki zaś obserwują z pewnej odległości, bo już się nie mieszczą między kłębami futra. Tylko FaJing zaraz z rozgłośnym miauczeniem przelezie po maine coonach i uwali mi się na twarzy – ale ona jakoś nie ma wyrzutów sumienia depcząc po innych kotach.

Tak wygląda poranek jak mam szczęście. Rzadko, bo rzadko, ale zdarza się czasem, że rano leżę na wznak. Jak dziś.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, magdalena.koziol@gmail.com

Najpierw TaiChi wlazła mi na brzuch i zaczęła energicznie deptać. Jeszcze w półśnie zwinęłam się z wrażenia w precel i zepchnęłam ją z siebie. Po chwili coś na mnie wlazło, ale nie deptało, tylko smyrało futrem po twarzy. Uchyliłam jedno oko – biało. ChiNa. Zepchnęłam ją i próbowałam dalej spać. Ledwie zapadłam w półsen, coś wlazło przez moją głowę i zaczęło udeptywać co wrażliwsze rejony mojej anatomii. Kwiknęłam z bólu i zerwałam się, spychając dużo czarnego jestestwa Tyldy z siebie. Kilka niecenzuralnych słów wyrwało się z ust mych korali. To tyle, jeśli chodzi o spanie dzisiaj.

Jak słowo daję – czy to łóżko jest czy deptak w Ciechocinku?

Related Images:

Facebooktwitter

Kocie zasoby – legowiska

Znacie to pewnie – przygotowujemy się do przybycia kota, kupujemy piękną wyprawkę, drapak, miski, kuwety i komplet legowisk. Pluszowe, okrągłe, kwadratowe, w łapki i ciapki, otwarte, budki i inne cudeńka. A kot i tak leży na twardej półce czy komodzie, bo stamtąd ma lepszy widok, czego wcześniej nie uwzględniliśmy.

Kot powinien mieć wybór miejsc do leżenia. Czasem potrzebuje się zaszyć w samotności, czasem chce leżeć tam, gdzie po otwarciu oka będzie mógł skontrolować całe terytorium. Kocie upodobania zmieniają się też w czasie. Kilka miesięcy chętniej sypia w jednym miejscu, po czym przenosi się gdzie indziej.

Jeśli kotów jest więcej, obserwacja miejsc do leżenia może dać informacje co do hierarchii w stadzie. Kocia hierarchia jest funkcjonalna, nie pionowa i są miejsca, skąd osobniki nie rządzące stadem przeganiają tych, co na górze. Bo to jest ich terytorium i żaden tyran i despota nie będzie im się wciskał do legowiska.

Robiłam ostatnio remanent i policzyłam kocie legowiska w pomieszczeniach, do których koty mają dostęp.

38 stałych legowisk. Trzydzieści osiem.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

W kuchni: 2. Na parapecie i półka nad zlewem.
W sypialni: 8. 3 na szafach, 2 na drapaku, 1 na parapecie, 1 na kaloryferze, 1 obok łóżka.
W pozostałych pomieszczeniach: 28. 9 na drapakach, 5 w kocim małpim gaju, 4 na szafkach, 2 na parapecie, 4 budki wędrujące, 4 w innych miejscach.

Do tego 3 legowiska tymczasowe – ich liczba i lokalizacja się zmienia – oraz fotel, z którego ludzie już nie korzystają, gdyż został całkowicie zawładnięty przez koty.

Mówię tylko o miejscach przeznaczonych dla kotów, bo oczywiście wylegują się na wszystkich meblach, półkach i innych płaszczyznach zbliżonych do poziomu, w tym na przykład na szafkach w łazience.

Powinno im wystarczyć na jakiś czas, nie?

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Related Images:

Facebooktwitter

Jak wprowadzić drugiego kota do domu

Warto kotom ułatwiać. Jedne potrzebują, inne dają sobie radę bez, ale tak naprawdę nie wiesz jak będzie z Twoim kotem, dopóki nie sprawdzisz. A po co ryzykować? Możesz uważać swego sierściucha za stworzenie o anielskim charakterze, ale to nadal jest zwierzę terytorialne, któremu nagle i bez ostrzeżenia wprowadzasz na teren konkurencję. Czasem w największych ciapach rodzi się wówczas lew.

Co mam robić?

Po pierwsze – nie wypuszczasz drugiego kota ot tak, do mieszkania. Nowy kot musi przez kilka dni pomieszkać w separacji. Może to być inny pokój, może być łazienka. To nic, że mała i kotek taki biedny. Przestań myśleć kategoriami ludzkimi, a zacznij brać pod uwagę potrzeby i naturę kota.

Kot musi ogarniać terytorium. Po co chcesz dawać mu wyzwanie w postaci kilku pomieszczeń – mało ma stresu? Udostępnij mu jedno pomieszczenie. Pozna je i będzie się czuł bezpieczniej.

Po drugie – zadbaj o zapach. Przez czas separacji nowy kot przesiąknie zapachem Twojego mieszkania, to ułatwi kotu-rezydentowi zaakceptowanie rywala. Często głaszcz nowego, żeby jak najszybciej przesiąkał Twoim zapachem. Przenoś zapach z kota na kota – pogłaszcz jednego z boku pyszczka, a potem tą samą ręką głaszcz drugiego. Myjąc się, będą poznawały nawzajem swoje zapachy.

Kiedy nowy kot już poczuje się bezpieczniej w swoim pomieszczeniu – zamień je na chwilę miejscami. Rezydent idzie do pomieszczenia zamieszkiwanego przez nowego, nowy wychodzi na teren mieszkania. Nie na długo – kilkanaście minut, pół godziny na początku. Niech poznają swoje zapachy lepiej.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, magdalena.koziol@gmail.com
Po trzecie – zapoznawaj je stopniowo. Po kilku dniach zacznij karmić oba koty równocześnie, ale po obu stronach drzwi. Nawet jeśli normalnie twój kot ma stały dostęp do pożywienia, w tym okresie koty będą dostawać posiłki, a nie miskę z chrupkami na stałe. Jednemu postaw miskę metr od drzwi po jednej stronie, drugiemu – metr po drugiej. Z każdym kolejnym posiłkiem przysuwaj miski coraz bliżej. Jeśli się okaże, że któregoś dnia będzie zbyt blisko, oddal je trochę i zacznij przybliżać od nowa.

Kiedy będą już jadły po obu stronach drzwi, przejdź do następnego wyzwania: miski znowu się cofają, ale tym razem koty oddziel przesłoną ze szparą przy podłodze. Duży karton o szerokości drzwi się do tego doskonale nada. Koty pochylając się nad miską będą w stanie przez szparę dojrzeć tego drugiego, ale jednocześnie będą chciały jeść – jest szansa, że zdecydują się na michę, a nie na atak. Dlatego wydawanie posiłków w tym okresie jest ważne – koty muszą być trochę głodne, żeby wolały zająć się posiłkiem niż konkurentem.

Obetnij im pazury – lepiej dmuchać na zimne. Znowu przysuwamy miski odrobinę do siebie przy każdym posiłku, pilnując jak jastrząb przesłony i tego, żeby żadnemu nie wpadło do głowy pogonić rywala. Dobrze, jeśli ten karton jest dość wysoki, żeby nie zachęcał do przeskakiwania górą.

Po czwarte – nawet po tym kroku nie wypuszczasz nowego kota na teren bez przygotowania. Pierwsze wypuszczenia powinny się odbyć przy okazji posiłków. Nadal osobno, każdy ze swojej miski, najlepiej po przeciwnych stronach pomieszczenia. Przydają się wówczas dwie osoby, siedzące z zabawką przy misce i rozpraszające koty zabawą w momencie, kiedy odpala im się chęć do ataku na tego drugiego. Początkowo po jakimś czasie nowy kot wraca do swego odosobnienia, żeby wszyscy mogli od siebie odpocząć. Stopniowo wydłużaj okresy wspólnego przebywania zwierzaków, aż uznasz, że to jest ten moment, kiedy można je zostawić razem.

W razie czego nowy schowa się do pomieszczenia, gdzie był izolowany, więc nie zamykaj mu drzwi.

Czy dzięki temu koty nie będą się bić, warczeć na siebie i syczeć? Oczywiście, że będą. W końcu muszą ustalić hierarchię i podział terenu, a syczenie, warczenie i przeganianie się po kątach to element negocjacji.

Ale dzięki temu masz większe szanse na to, że koty zbudują zdrowszy układ, w którym żaden z nich nie będzie poszkodowany, zdominowany, nieszczęśliwy i sfrustrowany. A to będzie przynosić owoce przez kolejne lata ich wspólnej egzystencji.

Ile to potrwa? To bardzo zależy od kotów. Zwykle od tygodnia do dwóch, ale może w niektórych przypadkach się przeciągnąć poza ten okres.

A po co tyle zachodu? Nie mam tyle czasu ani chęci! Coś się stanie jak wypuszczę nowego po prostu? Nie wiem. Może się stać. Ze względu na terytorialność, kot-rezydent może nigdy do końca nie zaakceptować nowego. Mogą z czasem zawrzeć rozejm, ale nigdy nie zaprzyjaźnić.
Nie musi nic się stać. Są koty, które z entuzjazmem witają nowego i natychmiast chcą się z nim tulić i go myć. Nie są to częste przypadki, ale istnieją.

Czy to gwarantuje sukces? Nie. Niektóre koty się nie polubią, tak jak ludzie. Ale wprowadzanie z separacją może im pomóc się zaakceptować i zawrzeć rozejm. Alternatywą są częstsze zachowania agresywne.

Nie wiedziałam o tym wszystkim, kiedy przyniosłam TaiChi i VaiPerka i wpuściłam na teren PaiLu. PaiLu przez pół roku nie potrafiła tego zaakceptować i już nigdy nie przyszła spać na mojej poduszce, a minęło już 6 lat.

Ty decydujesz.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Related Images:

Facebooktwitter

Czerwona kropka czyli zabawa laserem

Laser przyjacielem lenia. Nie trzeba tyłka z sofy ruszać, tylko się laserkiem macha, a kot swoją dawkę ruchu ma. Wszyscy wygrani.

No, prawie wszyscy.

Okazuje się, że sprawa nie jest tak jednoznaczna, jak by się wydawało na pierwszy rzut oka. Co prawda kot biega, bawi się, powinien być więc szczęśliwy i zadowolony. I będzie – jeśli zadbamy, by ta zabawa była zgodna z naturą kota. Kot na czerwoną kropkę poluje. Co w tym odkrywczego, zapytacie?

Otóż jak kot poluje, to od czasu do czasu ofiarę uchwyci w łapy czy pyszczek. Odnosi wtedy sukces, a jego mały koci móżdżek nagradza kocie jestestwo przyjemnymi odczuciami, które możemy nazwać satysfakcją z udanego polowania. Kot to proste zwierzę – jak coś złapie w pazury, to znaczy, że upolował.

Czasem ofiara umyka i kot musi się obejść smakiem. Jeśli ofiara umyka zbyt często i kot nie dostaje swojej nagrody, staje się sfrustrowany i nieszczęśliwy, coraz mniej poluje, aż czasem przestaje polować w ogóle. Co za przyjemność robić coś, w czym zawsze przegrywasz?

A ile razy kotu udało się fizycznie zamknąć pazury na ofierze po udanym polowaniu na czerwoną kropkę?

No właśnie.

Polowanie na laser jest dla kota pasmem porażek. Na początku jest emocjonująco, ale po jakimś czasie zapał mija i kotu coraz mniej się chce. Patrzy tylko na migającą czerwoną kropkę i nie chce nawet łapą ruszyć. Jeśli twój kot pozwala czerwonej kropce błądzić przed pyszczkiem czy po łapach, to znak, że z jego samopoczuciem jest całkiem źle. Kto ma sfrustrowanego kota, wie z czym to się wiąże. Kto nie ma – lepiej, żeby nie wiedział. Generalnie – nie polecam.

Co więc robić?

Co jakiś czas zatrzymywać kropkę na myszce, piłce czy innej zabawce. Pozwolić kotu coś fizycznie upolować. Tylko tyle i aż tyle.

Kiedy kot złapie ofiarę, trzeba pozwolić mu się nią nacieszyć. Dopiero kiedy już odświętuje swoje małe zwycięstwo, czyli trochę poszarpie, a przynajmniej obślini swoją ofiarę, można ponownie uruchamiać światełko.

M_20130324_021
M_20130324_005
M_20130324_011
M_20130324_033

Dlatego bardzo mocno zachęcam, by dbać o samopoczucie kota i dać mu się wykazać jako wybornemu łowcy. Bo inaczej można się nieprzyjemnie zdziwić…

czerwona kropka

Related Images:

Facebooktwitter

Przytulanki

Dziś trochę wspominkowo, ale jest piątek, zmokłam, balkon rozbabrany drugi tydzień, a zanosi się na trzeci – więc koty niezadowolone że nie mogą wyjść i ogólnie taki dzień, że trzeba patrzeć na kotki. Najlepiej na małe kotki, które śpią z dużymi kotkami.
Bo to budyń, piękno i dobro.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

A czasem kotkom się pomyli i próbują ssać ciotkę. Ciotka nie wie o co chodzi, więc protestuje. Następuje okres ogólnego nieporozumienia, spięcie, foch, a potem trzeba się przytulać od nowa.
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Dopiero po wyprzytulaniu za wszystkie czasy można wreszcie odpocząć w miejscu spokojnym, nieuczęszczanym, wygodnym i szczególnie nadającym się do relaksu.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Related Images:

Facebooktwitter