Przytulanki

Dziś trochę wspominkowo, ale jest piątek, zmokłam, balkon rozbabrany drugi tydzień, a zanosi się na trzeci – więc koty niezadowolone że nie mogą wyjść i ogólnie taki dzień, że trzeba patrzeć na kotki. Najlepiej na małe kotki, które śpią z dużymi kotkami.
Bo to budyń, piękno i dobro.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

A czasem kotkom się pomyli i próbują ssać ciotkę. Ciotka nie wie o co chodzi, więc protestuje. Następuje okres ogólnego nieporozumienia, spięcie, foch, a potem trzeba się przytulać od nowa.
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl
©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Dopiero po wyprzytulaniu za wszystkie czasy można wreszcie odpocząć w miejscu spokojnym, nieuczęszczanym, wygodnym i szczególnie nadającym się do relaksu.

©Magdalena Koziol, +48 606757001, info@kotdoskonaly.pl, www.kotdoskonaly.pl

Facebooktwittergoogle_plus

Pełnia

Zdechła byłam wczoraj tak, że postanowiłam położyć się wcześniej niż zwykle. Dużo wcześniej. Koty były tak zdumione, że nawet nie protestowały. Zasnęłam jak kamień, ledwie przyłożywszy głowe do poduszki.

Ale nie może być tak, żeby w piątek trzynastego i przy pełni przespać całą noc, nie?

friday13

No nie. Totez obudziłam się o 3:30. Koteczki zachwycone, zaraz przylazły wszystkie pouprawiać ze mną życie towarzyskie. Zawsze wiedzą, kiedy się budzę. Nawet jeśli nie ruszam się i nie otwieram oczu, i tak wiedzą i przyłażą wywierać presję psychiczną: tu jestem, spójrz na mnie, zawołaj mnie, pomiziaj mnie.

Czarna Tylda natychmiast ułożyła się obok, a TaiChi wlazła pod koc i przytuliła mi się do brzucha. Myślałam, że to ona mruczy mi prosto w podbródek, ale lekki ruch głową, a raczej fakt, że nie mogę jej przesunąć na poduszce, uświadomił mi że na poduszce leży ChiNa i to ona mruczy. Lekki nacisk na stopy wskazał, że kocięta też zajęły swoją miejscówkę.

VaiPer dziś miał fazę na spanie na kaloryferowym hamaczku, ale takie zbiegowisko skłoniło go do zmiany planów. Przedefilował po mnie, sfochał się że leżę na boku i w związku z tym mu niewygodnie, bo on by chciał spać na moim brzuchu, poszarpał koc pazurami mrucząc z pretensją, a jak to nic nie dało – zsunął się bezwładnie jak worek ziemniaków prosto na TaiChi. Biedna Ruda, przygnieciona i rozpłaszczona, ledwie dała radę wyczołgać się spod koca.

Leżałam sobie tak smętnie, niezdolna ani do tego żeby wstać i coś zrobić, ani do ponownego zaśnięcia. Obserwowałam jak pokój się rozjaśnia i z ciemności wyłaniają się kolorowe futra. Kotów, które ŚPIĄ w najlepsze.

A niech cię, pełnio i piątku trzynastego!

DSC_0232-kopia

Facebooktwittergoogle_plus