Straszliwy transporter

Zła pani, zła. Dręczy swoje koty. Tym razem padło na puchate panienki, które zostały zmuszone do udania się do weta na badanie kontrolne i pobranie krwi.

A trzeba powiedzieć, że TaiChi jak ognia boi się transporterka i podróży. Nie wiem dlaczego, bo nie była chorowitym kotem i nie jeździliśmy do weta na nie wiadomo ile zabiegów. Taka jakaś natura bojaźliwa.

Wyjęłam więc transporter wcześniej, wymościłam i zostawiłam na środku pokoju. Rusałki rzuciły się doń, jakby tam co najmniej masaże robili, po krótkiej walce wygrała Antenka i to ona ułożyła się w środku do drzemki. Kiedy przyszedł czas wychodzić, musiałam ją wyciągnąć siłą – tak się zaparła pazurami.

Najpierw złapałam TaiChi, wrzuciłam do transportera i poszłam łapać ChiNę. ChiNa też jakoś niechętnie podchodziła do całej tej zabawy. Ledwie otworzyłam drzwiczki i próbowałam ją wepchnąć do środka, TaiChi dołem przepłynęła jak płaska wstążka i pognała do sypialni. Ten kot nie ma kości, słowo daję. Składa się do dwóch wymiarów i nawet się przy tym nie wysila.

Czy muszę dodawać, że kiedy próbowałam ją złapać, ChiNa prysnęła w drugą stronę?

Tylko mojej nadludzkiej cierpliwości i zręczności zawdzięczam to, że udało mi się w końcu je upchnąć do środka. Podróż w obie strony i sama wizyta u weta minęły bez specjalnych katastrof.

Po powrocie do domu TaiChi wyprysnęła z transportera jak z procy, po czym udała się na emigrację wewnętrzną oraz najwyższą półkę drapaka.

Po jakiejś godzinie odwracam się i widzę to.

Nie ogarniam tego kota.

Podobne opowieści:

Facebooktwittergoogle_plus

6 thoughts on “Straszliwy transporter

  1. kociaciociaNo Gravatar

    „A co, byle transporter mi nie podskoczy” ;)

  2. Jakiej wielkości jest transporter, w którym mieszczą się dwa maine-coony? Bo nasz na dwa dachowce jest już stanowczo za mały (na dodatek 11 kilokota powoduje że złącza w nim skrzypią…)

    • TygryziołekNo Gravatar

      Pet Cargo Cabrio. Szeroki jest przede wszystkim, a poza tym moje mainecoonice szczuplutkie, żeby nie powiedzieć chudziny – wzdłuż się elegancko mieszczą. :)

  3. to spojrzenie z ostatniego zdjecia wielce mowiace jest. nie balas sie robic fotke pod taką superkontrola?

    glaski dla calej ferajny

  4. Podziwiam za wytrwałość i wsadzenie dwóch MCO do jednego transportera. Ja mam Marcioro Tonga 2 i Tonga 3. Mniejszy dla damy większy dla dżentelmena. Nie widzę obydwóch w jednym transporterze. Komu chciałoby się dźwigać 17 kg kota?

    • TygryziołekNo Gravatar

      Temu, kto sobie ubzdurał jeżdżenie do weta 25km w jedną stronę przez 3 największe korki w Warszawie :) Czyli ja. :D

      Optymalizacja!

      Na szczęście moje chudziny tyle nie ważą, a że dźwigać i tak nie mogę, jeżdżą na kółeczkach. Wtedy naprawdę jest mi wszystko jedno czy jedzie 10 czy 17kg :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *