Kota nie ma, myszy harcują

Dobre wieści – co najmniej kilka osób się ucieszy! Pod warunkiem, że teraz mocno a skutecznie będziecie trzymać kciuki.

Dlaczego? PaiLu pojechała na randkę z bardzo przystojnym kocurem.


Nie obyło się bez scen dramatycznych, bo zamknięta w boksie z kocurem, PaiLu zdenerwowała się nieziemsko, schowała w kącie i tylko głośno warczała i syczała. Biedny kocur – dwa razy większy od niej – siedział skulony w przeciwległym kącie i ani pisnął.

Oczywiście całą drogę powrotną do Warszawy spędziłam rozważając jak złym i bezwzględnym człowiekiem jestem, zostawiając tak kocinkę na pastwę losu w obcym, nieznanym miejscu. Na szczęście już wieczorem dostałam krzepiącą relację – PaiLu dogadała się z chłopakiem, siedzą w jednym kojcu i wylizują sobie nawzajem futro.

Tymczasem w domu błogi spokój. Królowej nie ma, to kotów nikt nie rozstawia po kątach. One zaś, nieprzyzwyczajone do takiej wolności, nie bardzo wiedzą co z tym fantem począć. Nawet VaiPer jakoś mniej prezentuje swoją dominację nad ogółem – widać nie ma komu udowadniać czegokolwiek. Niech się cieszą, póki trwa – za kilka dni Królowa wróci i zrobi porządek.

Podobne opowieści:

Facebooktwittergoogle_plus

2 thoughts on “Kota nie ma, myszy harcują

  1. kociaciociaNo Gravatar

    Miau, małe rusałki będą! Ale czy to na pewno się robi przez wylizywanie futra? Miłej i owocnej randki :)

    • TygryziołekNo Gravatar

      Toteż właśnie! Niech już przejdą do konkretów – i po to jest to trzymanie kciuków. Na szczęście i on i ona wiedzą jak się to robi, więc jestem dobrej myśli :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *