Narzeczony dla PaiLu

Po wielu tygodniach namysłów, podejmowania i odrzucania postanowień, rozważania wszystkich za, przeciw i być może, podjęliśmy ostatecznie decyzję.

Dziś wieczorem PaiLu pojechała do narzeczonego. Będzie co ma być. Narzeczonym jest piękny kocur z hodowli Ewjatar, Punto Kaptown

Ponieważ jest to pierwszy raz, nie jest pewne, czy zostanie uwieńczony sukcesem. Na razie nasza dziewczynka chowa się po kątach, warczy i syczy. Punto jest doświadczonym kocurem i łatwo się nie poddaje, mamy więc nadzieję, że jakoś przełamie dziewczęcą wstydliwość PaiLu.

Wróciliśmy do domu na chwilę przed burzą. Maine coony są leko zaniepokojone tym, ze wróciliśmy sami i szukają po kątach niebieskiej. Nam też jest trochę łyso bez niej. To tylko kilka dni, ale i tak zdenerwowanie nas nie opuszcza. Byle przetrwać noc, a rano zadzwonimy zapytać, jak się czuje nasza maleńka.

Podobne opowieści:

Facebooktwittergoogle_plus

5 thoughts on “Narzeczony dla PaiLu

  1. Powodzenia w pierwszym „dokoceniu”.

  2. ojej Punto to tatuś naszej Gajki :-))) powodzenia!

  3. zablakanaNo Gravatar

    I jak ? :)
    Udało się udało ?
    Jak to zniosła Pai Lu ?

    • TygryziołekNo Gravatar

      PaiLu wróciła do domu dopiero wczoraj wieczorem. Jak się zbiorę w sobie, to wszystko opiszę :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *