Kocie potrzeby

Siedzę od kilku dni przy komputerze i próbuję pracować, ale nie jest to proste. W naszym domu rządzą koty, wobec tego czują się w prawie przyłazić do mnie i się domagać. Paweł zakłada słuchawki na uszy i póki mu któreś (czytaj: PaiLu) nie wlezie na plecy, ma spokój. Ja zaś jestem zawsze dostępna, co te bydlątka boże skwapliwie wykorzystują.

Nie muszę nawet się zastanawiać, czego chcą. Każde ma zdecydowanie sprecyzowane potrzeby i zależnie od tego, które akurat mi subtelnie dało do zrozumienia, że czas odpocząć od komputera, robimy różne rzeczy.

VaiPerek zawsze chce żeby mu dosypać chrupek i karmić nimi z ręki. Czasami daje się zaspokoić samym dosypaniem. Stan wyjściowy w miskach nie jest istotny, najwyraźniej chodzi o ten luby dźwięk spadających chrupek.

PaiLu zawsze prowadzi do drzwi wyjściowych. Ma silne ciągoty niezależnościowo-wędrowcze. Jako jedyna nie dostaje na ogół czego chce, ale wcale jej to nie zniechęca.

AnaTema zawsze chce się bawić piórkami na patyku. Prowadzi na dywan w pokoju (bo na panelach nasze koty sobie nie życzą, albowiem pazury się ślizgają i komfort nie ten) i patrzy wyczekująco. To ma swoje dobre strony, bo jak się wyszaleje, to potem nie skacze po ścianach.

TaiChi zaś prowadzi do łóżka, żeby sobie poleżeć i się poprzytulać. Wskakuje i od razu kołami do góry: miziaj mnie! Słodziak :).

Podobne opowieści:

Facebooktwittergoogle_plus

2 thoughts on “Kocie potrzeby

  1. Widzę, że Twoje MCO mają identycznie jak nasze. Cactus ostatnio rano się budzi i szaleje dopóki nie dostanie czegoś do jedzenia – czytaj chrupki. Nie ważne, że w misce jeszcze jest. A w dzień jak wrócimy z pracy i utniemy sobie krótką drzemkę to jest wielkie zdziwienie i budzenie, czytaj łazi po nas, potwornie głośno mruczy i gryzie w wystające i gołe kończyny. Amanda to ostoja spokoju i niezależności – typowy kot. Jedynie rano jak żona idzie do łazienki – na kilka godzin – to wskakuje na pralkę i odczuwa ogromną ochotę czesania, przy tym potwornie się łasi i subtelnie mruczy. Bardzo dziwne to zjawisko, ponieważ jak już wspomniałem to bardzo niezależny kot.

  2. nasza Gajka też serenady pod drzwiami wyśpiewuje bez wytchnienia. tyle że my ją niestety czasem wypuszczamy na korytarz, więc ma tym większą motywację.
    chyba wszystkie ruski takie wędrowne :-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *