Pierwsze szczepienie

Kocięta skończyły już 8 tygodni i nadszedł czas na niezbyt przyjemne wydarzenie w postaci pierwszego szczepienia.

Nasz ukochany wet, Pan Mikołaj, przyjechał w czwartek z wszystkimi niezbędnymi utensyliami aby podziabać moje kochane maluszki. Oczywiście najbardziej traumatycznym przeżyciem było mierzenie temperatury – kocięta jak jeden wiły się i pokładały, próbując za wszelką cenę utrudnić zadanie. Zaglądanie w paszczę też nie było fajne, ale obeszło się bez większych kontrowersji.

Szczepiliśmy maluchy Tricatem. Mam do tej szczepionki większe zaufanie – nigdy nie miałam nieciekawych efektów po jej podaniu. Co prawda Pan Wet ostrzegał, że w ciągu kolejnych 24 godzin kocięta mogą być osowiałe i dopiero jeśli zdarzy się to później, niż po tym czasie, należy zgłosić się do niego.

Kiedy Pan Wet zebrał swoje zabawki i udał się w dalszą drogę, kocięta jeszcze przez chwilę niepewnie myszkowały po mieszkaniu. Kiedy się upewniły, że to już koniec, zamiast pójść odespać stres – jak nie dadzą czadu! Tylko ChiNa wdrapała się na drapak i poszła spać, ale podejrzewam raczej, że to była po prostu jej kolej na spanie. Reszta towarzystwa zaś rzuciła się mordować wszystkie myszki, papierki i piórka powyrywane z zabawek. Oraz papier toaletowy. Cóż…

Podobne opowieści:

Facebooktwittergoogle_plus

5 thoughts on “Pierwsze szczepienie

  1. Drugie zdjęcie jest zabójcze :)

  2. Patrząc na ostatnie zdjęcie można mieć wątpliwości czy w tym starciu zwyciężyły koty czy jednak papier toaletowy :D

    • TygryziołekNo Gravatar

      Rolka wisząca powyżej zwyciężyła, więc z zemsty rozszarpały tę na dole. Wyglądała, jakby w środku granat wybuchł. Drobne strzępki zaś ozdobiły całe praktycznie mieszkanie. :)

  3. Zdjęcie absolutnie wymiata :D

  4. Widzę, że jeden z kociaków wręcz na głowie stanął, by dorwać papier ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *