Biegi przełajowe

Przypuszczam, że wkrótce oszaleję. Koteczki rozwijają już takie prędkości, że oko za nimi nie nadąża. Do tego jeszcze trenują cały czas, którego nie spędzają śpiąc. Kto by pomyślał, że te małe łapeczki tak tupią!
Maine coony biegają już w tempie umożliwiającym ganianie się z Antenką. Latają teraz całą watahą po mieszkaniu, tyle że maine coony kończą biegi na podłodze, a Antenka gdzieś zawsze wskakuje. Mam tylko nadzieję, że nie będzie ich uczyć wskakiwać na górę kabiny prysznicowej, bo tego bym już chyba nie przeżyła.

Rusałki są już wyraźnie mniejsze, choć też rosną jak na drożdżach. Nie biegają bardzo szybko, ale za to prześmiesznie kicają na wszystkich czterech łapkach. Za każdym razem widok ten rozbawia mnie do łez.
Co jakiś czas nadchodzi chwila, kiedy wszystkie dają czadu i wtedy jest naprawdę nie do wytrzymania. Strach nogę postawić, bo nawet jeśli nie ma tam kota, to nie ma też gwarancji, że nie pojawi się w kolejnej nanosekundzie. Wstyd się przyznać, ale już trzy razy nadepnęłam nie tam, gdzie trzeba.

Podobne opowieści:

Facebooktwittergoogle_plus

One thought on “Biegi przełajowe

  1. Cudne maluchy! :) Tyle łapek naraz to musi być niezła galopada :). Pozdr. ciepło :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *