Ciężarówka w niebezpieczeństwie

Nudności u kota w ciąży wcale nie są czymś normalnym. Oto mrożąca krew w żyłach historia z wczorajszego wieczora. W roli głównej: PaiLu. W pozostałych rolach: Yorkshire Terrier, Jego Głos.

PaiLu się czymś struła. Wczoraj po południu całkiem znienacka zaczęła strasznie wymiotować. Zaprawdę powiadam Wam, strasznie. A ponieważ wszystko wskazywało na to, że randka z kocurem została uwieńczona sukcesem, przeraziliśmy się nie na żarty. Natychmiast zapakowaliśmy zwierza do samochodu i pognaliśmy do weta.

W lecznicy – jakby nie niedziela. Dwóch lekarzy na dyżurze, pacjenci jeden za drugim. Ki czort?
Pan Wet został powiadomiony o możliwym stanie błogosławionym, obmacał więc kicię dokładnie i potwierdził – daje się już wyczuć worki płodowe. Kicia po badaniu zestresowała się niemożebnie, wlazła Pawłowi na ręce i przytuliła się. Niestety dla dobra kociaków nie można jej było podać ani antybiotyku, ani środków przeciw wymiotom czy biegunce, ani w ogóle nic. Rozpacz czarna. Pan Wet podłączył ją tylko pod kroplówkę, zeby przeciwdziałać odwodnieniu. Kicia nie wytrzymała nerwowo i obsikała Pawła od góry do dołu.

Nie dziwię się jej – sama się zestresowałam, albowiem wbijania igieł pod czyjąkolwiek skórę znieść nie jestem w stanie. W dodatku z sąsiedniego gabinetu dochodził ciągły rozpaczliwy skowyt. Na moje nietaktowne pytanie czy ktoś tam jest obdzierany ze skóry, Pan Wet oświadczył z humorem, że odbywa się tam badanie yorkshire terriera, a one znane są z tego, że są nieco przewrażliwione na swoim punkcie.

Widok kroplówki osłabił też Pawła. Trzymał się chłopak dzielnie ze względu na kicię w ramionach, ale w końcu siły do opuściły i właśnie zaczynał spływać po ścianie, kiedy Pan Wet zaordynował koniec kroplówkowania. Ja oczywiście byłam tak przejęta kotem, że nie zauważyłam, że Paweł mdleje (brawo ta pani!). Po wypięciu igły Paweł szybko doszedł do siebie, ostał mu się jeno ten pot na czole.

Nic więcej nie byliśmy w stanie zdziałać. Wróciliśmy do domu, a PaiLu zaszyła się w kąciku za książkami na półce. Dopiero w nocy wylazła i przeniosła się do swojego koszyka na szafie w sypialni. Teraz jeszcze głodówka przez następne 24 godziny.

Ps. Po wyjściu z lecznicy natknęliśmy się na panią z yorkiem na smyczy. Wyglądał na nieuszkodzonego ;)
Pps. Prawdziwego mężczyznę można poznać po tym, że: 1) boi się igieł, 2) nigdy się nie poddaje. Wniosek: Paweł to Prawdziwy Mężczyzna.

Podobne opowieści:

Facebooktwittergoogle_plus

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *