Kot to też pies. Pies Pawłowa.

Po kastracji VaiPerka postanowiliśmy bardzo uważać na jego dietę, żeby się nie zamienił w grubego nieruchawego zwierza. Nie pasowałby nam do reszty stada, które przecież składa się z kotek z piekła rodem.
Metodą na zachowanie linii miało być podawanie suchej karmy w małych porcjach, w odmierzonych ilościach, ale za to często. Zadziałało. Na dziewczyny.

Otóż nasz słodki VaiPerek, tyran i despota, wpadał między miski na dźwięk otwierania puszki z karmą, niecierpliwie przestępował z łapy na łapę dopóki nie wsypałam chrupek, po czym… wyżerał najlepsze kąski ze wszystkich trzech misek. Jeśli trzeba, to wyciągał wręcz innym kotkom miskę spod pyska. Dopiero po tym łaskawie oddalał się, pozwalając TaiChi zająć się resztą. PaiLu zostawały tylko jakieś nędzne resztki, bo Hrabina nie brata się z plebsem i jeść z nimi nie będzie. (A tak naprawdę, to się bała – ale to długa i zawiła historia, opiszę ją innym razem – i pewnie w wielu odcinkach – dla pokrzepienia serc właścicieli kotów z problemami behawioralnymi oraz ku przestrodze).

Dzięki temu PaiLu się pięknie odchudziła i ma nienaganną figurę, TaiChi wygląda zdrowo, a VaiPerek…. VaiPerek nie tylko wyhodował sobie piękną kuleczkę, ale wyrobił w sobie przekonanie, że należy jeść za każdym razem, kiedy dają.

Akcja – reakcja. Dzwonek – jeść. W naszym przypadku: grzechot puszki – jeść.

I tak się jakoś stało, że zanim się obejrzeliśmy – zamiast dbać o jego linię, doprowadziliśmy go do obżarstwa. Ale już zrozumieliśmy nasz błąd, pokajaliśmy się i zmieniliśmy obyczaje. Suche dosypujemy teraz raz dziennie, do pełna do wszystkich misek. Wystarcza im to na dobę, a VaiPerka skłania do jedzenia tylko raz. Przez resztę dnia je tyle,  ile chce, i wtedy, kiedy sam chce. Na razie ostrożnie można powiedzieć, że rzadziej odwiedza miskę.

O postępach akcji „odchudzanie” będę informować na bieżąco.

Swoją drogą podoba mi się idea odchudzania metodą zostawiania większej ilości karmy, niż wcześniej. Szkoda, że na mnie to nie działa.

Podobne opowieści:

Facebooktwittergoogle_plus

2 thoughts on “Kot to też pies. Pies Pawłowa.

  1. bede z uwaga śledziła wątek, zywo zainteresowana p utuczeniu w identyczny sposob swojego tajskiego kastrata…. w domu zawitał malutki rosyjski i z racji czestszego karmienia malucha, Maciek (tajski) upasl sie strasznie. zastosowałam identyczną metode odchudzania, ciekawe, czy Borys (rosyjski kocisk) na tym nie ucierpi…….
    pozdrawiam ciepło:)

  2. To ja w takim razie dodam od siebie, że u moich kotów cudy zdziałała miska interaktywna. Jedzenie dosypujemy do niej 2-3 razy dziennie, tak żeby zawsze było. I kot, jak jest głodny, sobie podejdzie, wysypie z niej jedzenie, zje 5 chrupków i pójdzie dalej. Bardzo gorąco wszystkim polecam miski interaktywne!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *