Czarne na białym

Zima przyszła i zaskoczyła koty.

Koty wyszły na balkon, a tam ziąb, aż uszy odpadają. Brr. Tylko TaiChi zadekowała się na dachu kociej budki i chętnie by nawet została na zewnątrz, gdyby niedobra pani nie zamknęła drzwi balkonowych. Bo zamknięte drzwi to obraza dla kota, wiadomo. Trzeba natychmiast przy nich stanąć i promieniować presją psychiczną, a jak to nie wystarczy – wyć jak potępieniec.

Czarna Tylda, dziecko lata, nie za bardzo zakumała dlaczego świat wygląda, jak wygląda. Wylazła, wdepnęła w to białe. Białe było zimne, bez zapachu, i w dodatku CHRZĘŚCIŁO. I łapy się w tym zapadły.

Nie, Czarna Tylda nie była zachwycona.

Podobne opowieści:

Related Images:

Facebooktwitter

1 thoughts on “Czarne na białym

  1. Z Czarnej Tyldy mógłby być ładny gif do zilustrowania „NOPE, NOPE, NOPING THE FUCK AWAY” x)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *