Śnieg a sprawa kocia

Ponieważ zima postanowiła nas nie opuszczać, była okazja pokazać kotom, co to jest to białe, które oglądają z okien. Za pierwszym razem jakoś nie zaobserwowaliśmy wielkiego entuzjazmu, w zasadzie skusiła się tylko PaiLu, a i to na chwilę, bo w łapki gryzło.

20090219_014.jpg

W nocy napadało jeszcze więcej białego paskudztwa i daliśmy kotom jeszcze jedną szansę. Tym razem nawet nasz największy Ryży tchórz się skusił! A jak już się odważyły, to poszły na całość i zadeptały cały śnieg na balkonie, nawet tam, gdzie sięgał im do brzuszków.

20090219_038.jpg

Po powrocie do domu jeszcze jakiś czas roznosił je entuzjazm. Zwłaszcza VaiPerek musiał się kilka razy przelecieć w dół i w górę drapaka, żeby dać upust emocjom. Coś czuję, że latem nie będą chciały w ogóle z tego balkonu wychodzić. Ale do tego czasu już zamontujemy siatkę i nie będzie trzeba ich pilnować.

20090219_043.jpg

Podobne opowieści:

Interesujące? Podaj dalej:
  • Facebook
  • Blip
  • Flaker
  • Śledzik
  • Wykop
  • RSS
  • Dodaj do ulubionych

2 komentarze do wpisu “Śnieg a sprawa kocia”

Skomentuj