Zagadka zagadką pogania

Budzę się rano… a raczej jestem budzona, bo ledwie słońce ozłoci ziemię, FaJin przychodzi na mizianki. Walnie mnie parę razy w łeb, zamiauczy prosto w twarz i nie ma siły – budzę się, choćbym poszła spać dopiero co.
Jestem już tak wytresowana, że jeszcze nie zdążę zrobić porannego remanentu mego jestestwa, a już zdradziecka ręka smyra kotka. Smyram wiec, przytomniejąc z wolna, wtem! a to co?

(jeśli nie widzisz zdjęcia, kliknij ponad tym napisem)

Coś mi się gramoli! Hura! Pierwszy kociak wydostał się z kojca! Ale patrzę – za nim pędzi drugi, potem trzeci. Dziwne, nigdy się nie zdarzyło, żeby wszystkie wylazły naraz. A te nawet nie wspinały się po siatce jakoś specjalnie, ot tak, do połowy. Nie oczekiwałam Wielkiego Wyjścia jeszcze przez co najmniej tydzień, może 5 dni. Zwykle kiedy pierwszy wylezie, otwieram kojec i pozwalam wychodzić reszcie, ale Klusiątka jak widać zadbały o to same.

Obejrzałam kojec. Ponieważ zamek na bocznej ściance jest zepsuty, uszczelniam całość udrapowanym kocem. Kocięta nie są dość sprytne ani nie mają dość siły, żeby przedostać się z boku, więc koc nieźle spełnia swoją rolę. Koc nienaruszony. Tak nagle wylazły górą? Patrzę podejrzliwie na FaJin. FaJin odwzajemnia spojrzenie, ale nic nie mówi. Czyżby im pomogła?

Tylko po co? Kocice nie lubią, jak się dzieci rozłażą. Zagadka.

Od tej pory kocięta siedzą pod półkami z segregatorami. Mają tam jakieś 4 cm prześwitu od podłogi. One się mieszczą, ale ja nie dam rady ich wyciągnąć – przedramię wchodzi, ale już łokieć utyka. Pomyślałabym, że się czegoś przestraszyły i tylko tam czują się bezpiecznie, gdyby nie fakt, że od razu wychodzą kiedy je wołam i kompletnie nie sprawiają wrażenia przestraszonych. FaJin też reaguje całkowitym spokojem, leży sobie na łóżku albo na dywaniku i emanuje zadowoleniem z życia.
Więc co – kojec be? Mogę go już złożyć?

Podobne opowieści:

Facebooktwittergoogle_plus

One thought on “Zagadka zagadką pogania

  1. kociaciociaNo Gravatar

    Oczywiście. Ja oszukiwałam przekładając pudło „do góry nogami” i w inne miejsce. Za kolejnym razem już było większe pudło i na wysokości :) A potem było zimno i dostały namiot udrapowany z koca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *