Szykujemy miejsce

Jeszcze co najmniej tydzień został do godziny zero, a ja mam już lekki stres. Jak chomik zgromadziłam pudła, które będę oferować kotkom do wyboru. Wyścieliłam na mięciutko, poświęcając rozmaite szmaty i ręczniki oraz świeżo uprane kocie kocyki. Rozstawiłam po kątach.
Jedno jeszcze nie jest gotowe, czeka na ostatni koci kocyk, pod którym chwilowo sypiam, albowiem swój pożyczyłam. I tak robi się coraz chłodniej, więc za chwilę przerzucę się na kołdrę.
Paczka podkładów higienicznych przygotowana. Jeszcze muszę dokupić kilka pieluszek tetrowych.
No.

Nie, żebym miała złudzenia, że kotki faktycznie użyją tego, co dla nich zaplanowałam.
Koty zainteresowały się nowymi opcjami wypoczynkowymi. PaiLu wlazła do koszyka, w którym sypia TaiChi.


TaiChi poszła do największego pudła (które – liczę na to po cichutku – będzie dla niej tym docelowym), ale nie poleżała tam długo, bo VaiPer ją wygonił. Poleżał kwadransik i poszedł wygonić też PaiLu z kosza.


A potem do kosza poszła Antenka i puściła pawia na ten świeżutko wyprany kocyk.
Ratunku.

Podobne opowieści:

Facebooktwittergoogle_plus

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *