Kolejność dziobania

Oglądaliśmy wczoraj film na DVD do obiadu. Ponieważ od lat nie używamy telewizora, stawiamy zaimprowizowaną salę widowiskowo-konsumpcyjną i rozkładamy się w pokoju przed komputerem.
Paweł usiadł na swoim krześle komputerowym, a ja na swoim ulubionym krzesełku ze skróconymi nogami (no co, ja niska jestem, a nie lubię machać nogami na krześle – to wzięłam wyrzynarkę i je trochę obcięłam). W połowie zrobiliśmy sobie przerwę i rozpełzliśmy się po mieszkaniu.

Wracam po kilku minutach i co widzę? Na krześle komputerowym leży PaiLu. Paweł siedzi na moim. A ja… no cóż, przytargałam sobie swój klęcznik.

Jedna chwila – i każdy zna swoje miejsce w stadzie. ;-)

Podobne opowieści:

Facebooktwittergoogle_plus

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *