Przygotowania do choinki

Przygotowania do świat idą pełną parą. Ponieważ nasze koty zobaczą choinkę po raz pierwszy, jesteśmy pełni obaw. To, że im się spodoba, nie ulega wątpliwości, ale jednak pewien niepokój związany z tłukącymi się bombkami w nas siedzi. Postanowiliśmy więc uprzedzić wypadki i zrobić najmodniejszą w tym sezonie ;) choinkę typu oldschool, eko i co tam jeszcze. Udaliśmy się więc do marketu budowlanego i tam nabyliśmy wiele kompletów ozdób choinkowych ze słomy (koniecznie niebarwionej i bez brokatu i innych tego typu ozdób) oraz z filcu. Do tego malutkie plastikowe jabłuszka, które się fajnie turlają a nie tłuką.

Oczywiście nie ma powodu wpadać w panikę, w większości przypadków nic się nie stanie ani kotom, ani bombkom. Należy tylko bezwzględnie przestrzegać jednej rzeczy – żadnych anielskich włosów ani łańcuchów zrobionych z podobnego materiału. Koty mają to do siebie, ze wszystko rozszarpują i pożerają. Ten celofan, czy co to jest, niestety przykleja sie do ścianek układu trawiennego i może spowodować naprawdę opłakane skutki. Żadnego anielskiego włosia!

Dobrym sposobem na zniechęcenie sierściuchów do zawierania bliższej znajomości z choinką jest powieszenie świeżych plasterków owoców cytrusowych. Koty na ogół nie lubią cytrusów. Naszym mandarynki na przykład nie przeszkadzają za bardzo, ale do cytryny mają silną awersję. Sprawdź co działa na Twojego, pokrój i powieś na choinkę. Kiedy wyschną i zapach stanie się mniej intensywny, wymień na świeże. Poza tym wszystkich, takie ozdoby są naprawdę bardzo dekoracyjne :)

Related Images:

Facebooktwitter

Kot jaki jest – mruczenie

Szczęśliwy kot mruczy – to chyba powszechnie znany fakt.

Zadowolony, miziany i głaskany kot natychmiast uruchamia swój rozkoszny motorek. Właściciel na ogół również wpada w lekką ekstazę, chyba, że jego kot należy do tej grupy, która nie potrafi mrucząc przełykać śliny. Wtedy właściciel jest zadowolony _i_ obśliniony.

Nie wszyscy natomiast wiedzą, że kot nieszczęśliwy również mruczy. To taka kocia technika samouspokajania.

Kiedy nasz VaiPerek dochodził do siebie po operacji, z powodu bólu i dyskomfortu związanego z kołnierzem leżał i cichutko mruczał do siebie.

20081219_044

Related Images:

Facebooktwitter

Hierarchia w stadzie się chwieje

Teraz, kiedy VaiPer jest wciąż rekonwalescentem, PaiLu odbija sobie okres tyranizowania przez niego. Właśnie byliśmy świadkami, jak przebiegając obok niego, jakby od niechcenia, z lekkiego wyskoku uderzyła z góry łapą w kołnierz i pobiegła dalej. VaiPer aż się skulił, musiało mu to zadźwięczeć jak dzwon wokół łebka.

Hierarchia w stadzie to poważna sprawa, a taka długotrwała niedyspozycja lidera poważnie nią zachwiała i chyba rozbudziła pewne nadzieje.

Na szczęście mamy to już za sobą. Rana się zagoiła, zewnętrzne szwy zostały zdjęte a VaiPerek wyruszył odzyskać nadszarpniętą pozycję w stadzie.

20081218_024

Related Images:

Facebooktwitter

Rekonwalescencja VaiPera

Biedny VaiPer, zmuszony do noszenia kołnierza był bardzo nieszczęśliwy. Natychmiast po założeniu, kładł się w ulubionym leżaczku a całe jego jestestwo emanowało uczuciem czystego, absolutnego smutku. Aż niemal namacalnym. Kiedy próbował iść, ciężar i bezwładność kołnierza sprawiały, że musiał go podrzucać do góry żeby zrobić krok i w rezultacie chodził z głową poruszającą się bez przerwy góra-dół. Serce się normalnie krajało.

20081210_014

Kiedy tylko mogliśmy, zdejmowaliśmy mu go. Całe dnie spędzał wtedy na poduszce koło komputera Pawła, na noc zaś zamykaliśmy się z nim w sypialni. To po to, żeby kocice nie pomogły mu w rekonwalescencji dokładnym wylizaniem. Później spróbowaliśmy założyć mu zamiast kołnierza kaftanik, ale rezultat był podobnie rozdzierający serce.

20081203_030

Niestety nie zawsze da się koty upilnować i kiedy poszliśmy na kontrolę okazało się, że rana nie zagoiła się tak dobrze jak powinna i jeszcze trzy dni w kołnierzu są bardzo wskazane. Sama nie wiem, kto się bardziej zmęczył – VaiPer, czy my pilnując go non-stop.

Related Images:

Facebooktwitter