Rekonwalescencja VaiPera

Biedny VaiPer, zmuszony do noszenia kołnierza był bardzo nieszczęśliwy. Natychmiast po założeniu, kładł się w ulubionym leżaczku a całe jego jestestwo emanowało uczuciem czystego, absolutnego smutku. Aż niemal namacalnym. Kiedy próbował iść, ciężar i bezwładność kołnierza sprawiały, że musiał go podrzucać do góry żeby zrobić krok i w rezultacie chodził z głową poruszającą się bez przerwy góra-dół. Serce się normalnie krajało.

20081210_014

Kiedy tylko mogliśmy, zdejmowaliśmy mu go. Całe dnie spędzał wtedy na poduszce koło komputera Pawła, na noc zaś zamykaliśmy się z nim w sypialni. To po to, żeby kocice nie pomogły mu w rekonwalescencji dokładnym wylizaniem. Później spróbowaliśmy założyć mu zamiast kołnierza kaftanik, ale rezultat był podobnie rozdzierający serce.

20081203_030

Niestety nie zawsze da się koty upilnować i kiedy poszliśmy na kontrolę okazało się, że rana nie zagoiła się tak dobrze jak powinna i jeszcze trzy dni w kołnierzu są bardzo wskazane. Sama nie wiem, kto się bardziej zmęczył – VaiPer, czy my pilnując go non-stop.

Facebooktwittergoogle_plus

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *