Zagarnięta

FajfOklok uznał ostatnio, że poświęcam mu za mało czasu. Dokładniej wykoncypował sobie, że należy mu się 100% mojej uwagi 24 godziny na dobę.

Trzeba przyznać, że podszedł do problemu pozytywnie – żadnych fochów, drapania czy innych form okazywania niezadowolenia. Wręcz przeciwnie – włączył mu się na stałe tryb miziania po brzuszku.

Wygląda to tak, że podchodzi do moich nóg i udaje, że się ociera. Podczas tego ocierania całym kotem spływa po mojej nodze do pozycji leżącej na boku na mojej stopie. Stąd już tylko jeden ruch i leży kołami do góry, patrząc zachęcająco. Chyba tylko bardzo zły człowiek nie padłby natychmiast na kolana i nie zajął kotkiem.

Wieczorem też nie ma opcji, że pani położy się spać i przestanie zajmować kotkiem. Fajfoklok przychodzi, wpasowuje się pod pachę – oczywiście kołami do góry – i rozpoczyna mruczando. Jak tylko przestanę miziać, trąca łapkami albo wylizuje swoim szorstkim językiem, dając do zrozumienia, że nie ma spania, są obowiązki. Przestaje chyba dopiero wtedy, kiedy nie jest w stanie mnie dobudzić.

I tak cały czas. :)

Podobne opowieści:

Facebooktwittergoogle_plus

One thought on “Zagarnięta

  1. piekne kociaki :)
    jesli mielibyscie ochote poczytac o psotach wielorasowego to zapraszam :)
    kroljulian.blox.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *