Wytrzeszcz

Ogarnięta impulsem oraz lekko poszczuta na blipie przez usłużne koleżanki, które wyszperały ją na allegro, kupiłam sobie torbę. Z kotami. To zwykła płócienna torba, mieszcząca kilka notatników A4 albo niewielkie zakupy.

Z racji aparycji widniejących na nadruku futrzaków, szybko zyskała nazwę kodową „wytrzeszcz”. „Gdzie wytrzeszcz, bo muszę już wychodzić”. „Oddawajcie wytrzeszcza, złodziejki futrzate!” itp.

Gdybyście się na nią natknęli i zapałali – doradzam od razu przymocowanie na nowo rączek. Producent nie przewidział, że niezabezpieczony w żaden sposób koniec taśmy prędzej czy później się postrzępi i po prostu „wyjdzie” ze szwów. Raczej nawet prędzej, rzekłabym. Ja swoją po prostu rozprułam, stopiłam końcówki taśm nad zapalniczką, założyłam i dopiero przeszyłam – od tej pory trzyma bez problemów.

Torba musiała oczywiście przejść drobiazgową kontrolę i wielofazowe testy przydatności. Dopiero wtedy koty ją zaaprobowały i przekazały do użytkowania.

Podobne opowieści:

Facebooktwittergoogle_plus

4 thoughts on “Wytrzeszcz

  1. „Wytrzeszcz”, śliczne :) I czy mi się zdaje, czy moja ukochana ChiNa jest jeszcze piękniejsza, niż ostatnio?

    • TygryziołekNo Gravatar

      Nie wydaje Ci się :) Pięknieje z każdym dniem. A jeszcze jej kupiłam witaminki na sierść, więc będzie jeszcze bardziej puchata. :)

  2. bez testów, torba nie mogla byc udostepniona do uzytkowania. To przeciez oczywista oczywistosc :)

    ps. piekni testerzy i testerki :)

  3. a ja mam kubek i poduszkę z wytrzeszczami :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *