Koniec bezimienności

Ponieważ życie zmusiło mnie wreszcie do dostarczenia klubowi tzw. karty miotu oraz złożenia wniosku o wydanie rodowodów maluchom, musiałam w końcu podjąć decyzję co do imion dla maine coonów. Wybierałam z trzech opcji, wybierałam, aż w końcu wymyśliłam nowe i te nowe już obowiązują. Przepadło.

Rusałki mają imiona pochodzące z różnych języków: PaiLu – z chińskiego, Bean Si – ze staroirlandzkiego, Bach Szisz – z perskiego, Ban Sai – z japońskiego. Tym razem postanowiłam przynajmniej tematycznie trzymać się jednego wątku.

Maine coonki są chińskie, jak mamusia i też mają w imieniu Chi, jak energia życiowa.

Jedna jest śmiała i nieustraszona, bez wahania rusza na podbój świata. Dzielna jak Bruce Lee, więc będzie miała na imię Chi Lee (CziLi).

Druga to siła spokoju. Siedzi sobie w kojcu jak taki mały gruby Chińczyk i uśmiecha się do siebie. Będzie więc miała na imię Chi Na, jak „China” (CzajNa) – Chiny po angielsku.

O!

Ponoć koty bardzo dobrze słyszą m. in. cz i sz, jest więc szansa, że będą reagować na swoje imiona. :)

Podobne opowieści:

Facebooktwittergoogle_plus

2 thoughts on “Koniec bezimienności

  1. W sumie imię pierwszej śnieżynki skojarzyło mi się z papryczką chilli (choć w wymowie brakuje jednego L). Może będzie więc miała ostry charakter ;)

    • TygryziołekNo Gravatar

      Nie jest to tak całkiem przypadkowe :)
      A charakterek to ona już okazuje, więc pasuje do niej, jak ulał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *