Z wizytą u Zakurzonej i ferajny

Jakoś tak na wspominki nas wzięło ostatnio i pomyślałam, że podzielę się refleksją na blogu, mimo że nie będzie to o moich kotach.

Zakurzoną poznałam osobiście trochę ponad dwa lata temu, kiedy poszukiwała dobrej duszy z samochodem w celu przewiezienia czegoś nieporęcznego. Czymś nieporęcznym okazała się być Rudzia, wiekowa suczka rasy wieloowocowej, którą należało przywieźć – zachowując środki ostrożności – ze schroniska w Milanówku.

(jeśli nie widzisz zdjęcia, kliknij ponad tym napisem)

Rudzia musiała długo w tym schronisku mieszkać, w boksie-klatce, wyprowadzana tylko co jakiś czas przez wolontariuszy. Nie umiała mieszkać w mieszkaniu, nie rozumiała gdzie wolno się załatwiać, a gdzie nie. Nie raz i nie dwa doprowadziła domowników do rozpaczy. Ale nauczyła się, znalazła swoje miejsce w stadzie i pokochała wszystkich domowników, niezależnie od ich wielkości i gatunku. Tuli się z kotami na jednym fotelu, zajmuje najlepsze miejsce w łóżku, broni damskich torebek (również przed ich właścicielkami, ale to szczegół) i w ogóle jest niesamowicie fajna i kochana. Niestety głośno szczeka.

Gdyby nie Zakurzona i jej rodzina, Rudzia pewnie miałaby małą szansę na dom i szczęście – ludzie częściej szukają małych, słodkich, puchatych kulek, a ona jest już psem w wieku co najmniej średnim. I byłoby wielką stratą, gdyby Rudziowe pokłady wdzięczności i oddania miały się nie ujawnić i pójść na zmarnowanie całkiem.

Jeśli jesteś ciekaw życia Rudzi, jej kumpla Chojraka, kotów Pączka i Bronki oraz człowieków w układzie 2+2, zajrzyj na bloga Kombajn Zakurzonej (tam w ogóle warto zaglądać, nie tylko dla zwierzaków)

Miałam ostatnio w swoim otoczeniu kilka przypadków adoptowania wiekowych zwierząt, w przypadku dwóch kotów nawet pośredniczyłam. I pomyślałam, że zachęcę tutaj – jeśli myślisz o wzięciu psa lub kota, rozważ przygarnięcie jakiegoś staruszka, który za wiele już od życia się nie spodziewa. Nie bój się przyzwyczajeń dorosłego zwierzaka – z młodym wcale nie jest łatwiej, nawet bardziej nieprzewidywalnie jest czasami. Porzuć myśl, że młodego sobie wychowasz. Czy młody, czy stary, to zwierzak wychowa Ciebie. Pogódź się z tym.

A teraz zapraszam na krótką fotowizytę do domu Zakurzonej.

Facebooktwittergoogle_plus