Kot w podróży

Kot w podróży jest wyzwaniem dla właściciela. Jeśli jest taka możliwość, należy kotka od małego przyzwyczajać do podróżowania.

Kot powinien przebywać w transporterku. Jeśli w samochodzie – to przypiętym pasami. Wyłóż mu go ulubionym kocykiem i daj zabawki. Kocyk dobrze jest przykryć podkładem higienicznym na wypadek niespodzianek. Podkład taki można kupić za grosze w każdej aptece, najlepsze są takie w rozmiarze 60×90 cm. Kot zdenerwowany i przestraszony może zrobić siusiu lub kupkę, wtedy wystarczy tylko zmienić zabrudzony podkład na świeży i ewentualnie doczyścić kota (jeśli kot nie ma nic przeciwko temu, chusteczkami dla niemowląt). Nasza PaiLu miała zwyczaj walić kupę po 3-4 kilometrach, więc temat mamy przećwiczony. Najprawdopodobniej kot nie bedzie chciał jeść w drodze, ale wodę miej pod ręką.

Jeśli podróżujesz samochodem, dobrze jest robić przerwy na odpoczynek co jakiś czas. My robimy postoje i wypuszczamy koty, żeby połaziły po samochodzie, ale nasze koty bez problemów wchodzą z powrotem do transporterków. Jeśli masz wątpliwości, czy Twój kot będzie równie wspaniałomyślny, raczej tego nie rób. Podróżowanie z kotem luzem jest dosyć niebezpieczne i może zakończyć się wypadkiem. Nigdy nie masz pewności, czy nie wlezie pod pedały albo przestraszony nie wczepi się pazurami w Twoją głowę. Jeżeli kot jedzie tylko z kierowcą, dobrze jest umieścić transporter z przodu, żeby miał kontakt wzrokowy z człowiekiem.

Jeśli nie wiesz jak zareaguje na podróż Twój kot, dobrze jest wcześniej odwiedzic weta i poprosić o jakiś środek uspokajający, zaoszczędzi to niepotrzebnych nerwów i Tobie, i kotu.

My wozimy nasze koty w dwóch transporterkach (więcej się na tylnym siedzeniu nie zmieści), MCO w jednym a RUS w drugim. PaiLu jednak zawsze się bardzo denerwuje i płacze, tym razem więc chyba pojedzie razem z VaiPerkiem, którego lubi. Mam tylko nadzieję, ze nie trzeba będzie myć dwóch kotów…

.

dopisek: wsadzenie PaiLu i VaiPera do jednego transporterka okazało się świetnym pomysłem. Mała nie denerwowała sie tak bardzo i oszczędziła nam scen. TaiChi była trochę zdezorientowana, ale w sumie dobrze zniosła samotnosć w transporterku. Inna sprawa, że maine coony rosną i za chwilę dwóch do jednej przenoski nie wepchniemy w żaden sposób.

Facebooktwittergoogle_plus

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *