Czarna Tylda miała mieszkać w zupełnie innej hodowli, ale wystarczy na nią popatrzeć, żeby zrozumieć dlaczego musiałam ją mieć.

Czarna jak piekło, słodka jak ulepek. Bardzo kontaktowa, żeby nie powiedzieć – namolna. Jednocześnie nie lubi brania na ręce ani na kolana. Uwielbia bawić się z innymi kotami: wskakuje im na plecy, gryzie w kark albo w łapę, próbuje przewracać. Skacze na łeb kotom wychodzącym z kuwety. Inne koty jakoś nie podzielają jej entuzjazmu.

Uwielbia zabawki na wędce. Szczur na patyku i to, co zostało z piórek na rzemykach (a zostało niewiele) należą bezspornie do niej, żaden inny kot nie ma szans nawet powąchać tych zabawek. W nocy przynosi je do łóżka i żąda machania. Za to w ogóle nie uznaje myszek, piłek i innych drobiażdżków wymagających samodzielnego pacania łapą. Musi być operator zabawki i kropka.

Bardzo rozmowna, ale większość gadania wykonuje prawie bezgłośnie (na szczęście!). Cały czas ma do swoich człowieków rozliczne interesy, które wymagają naszej obecności w stu miejscach oddalonych od tego, gdzie aktualnie jesteśmy. Kiedy już dotrze do niej, że nie, nigdzie nie pójdziemy i nie będziemy nic robić, kładzie się przy komputerze i zrzuca przedmioty z biurka. I tak cały czas.

W domu wołamy na nią Czarny Kotulinku albo Czarna Istoto.

Matylda Ewjatar*PL, ur. 30.05.2013, MCO, kolor: n czarny

Ex1, CAC x 1

nr rodowodu: FPL LO 59435

Badania:

  • HCM – oboje rodzice N/N
  • echo serca (22.08.2014) – wynik prawidłowy