0 thoughts on “Images tagged "zwierziita"

  1. kocie siatkiNo Gravatar

    Człowiek wygrał :-) Miejmy nadzieję że tym razem konstrukcja będzie trwała i trwała!

  2. Koty nie są samotnikami, ale nie są też zwierzęciami stadnymi!


  3. O jak milo! Zagladalam tu od kwietnia najpierw 3 razy w tygodniu, potem co tydzien, a potem jak mi sie przypomnialo a ostatnio to juz wcale. A dzisiaj taka niespodzianka!!! Lody truskawkowe to hit sezonu. Tak mi sie slodko zrobilo, ze ide wypic gorzka kawe!
    PS. Pozdrawiam serdecznie koty, ich nowe domy oraz wszystkie Kocie Mamy;)))

  4. Dziś mój kot miał kastrację….Ma 8 miesięcy. Został uśpiony,zabieg trwał 30 minut może nawet mniej. Zabrałam go do domu jeszcze śpiącego , wybudził sie gdzies około po 1,5 godziny. Chodził jak pijany :-) chciał jeść wiec mu dałam.Zjadl i poszedł spać i tak cały dzień . W miedzy czasie zanosiłam go do kuwety na siusiu. Teraz słyszę jak chodzi po mieszkaniu.

  5. Tabletkę obtoczyć tatarem łososiowym – napewno nie wypadnie bo tatar bardzo sie klei, byle nie używać metki łososiowej bo z tego tableta wypada i metka nie jest tak smakowita jak prawdziwy tatar;-).

  6. I z tegoż właśnie powodu wszystkie miski mojej Kocilli są metalowe (z gumowym paskiem, aby się nie przesuwały). Jej 5kg w locie nie dawało żadnych szans w starciu z miską…

  7. A bo to czasem tak jest, ze cos utkwi w pamieci i trzyma sie dlugie lata. i odwrotnie: jesli bardzo sie staramy cos zapamietac to wlasnie ucieka…
    PS. U nas miski ciezkie z grubego porcelitu (chyba) ale Duza Kota czasem „szura”, bo miska nie stoi dokladnie tam gdzie powinna… „Szuranie” o 3 w nocy – bezcenne!

  8. Witam,

    czy to normalne, ze kotek (8msc) zesikał się na podłogę 6 dni po kastracji? Nigdy wczesniej mu sie to nie zdarzyło. Za jednym zamachem mial przeprowadzany równiez zabieg wycięcia zmiany na uchu i przez to biedny ma kolnierz. Ogolnie wydaje sie, ze przeszedl zabieg dobrze, po ok 24 h, jak doszedl do siebie to zaczal szarpac kolnierz, niestety kosztem pazurka, ale poza tym incydentem, je, pije normalnie, przymila sie do nas, normalnie tez trafial do kuwety.
    Martwie sie, ze moze zesikal sie ze złości ( nastapilo to dnia, kiedy musialam po urlopie isc do pracy) ale moze to wahania hormonalne po kastracji?

  9. No właśnie uzyskać to kocie przebaczenie wcale nie jest tak łatwo :D ja myślę, że znalazłam najlepsze dla nas rozwiązanie: jak wyjeżdżam na dwa dni to kicia zostaje sama bez tragedii a przy dłuższych wypadach zostawiam ją w hoteliku kocie- sprawki, warunki mają świetne, opiekę weterynaryjną profesjonalną więc też głowę mam spokojną

  10. A co robi Tosiek zaraz po powrocie do domu po kastracji? 1. Zaczął szwędaczkę po domu?, ogłupiały oczywiście.
    2. Jak przyczaił mnie w kuchni, że siedze przy stole, to na kolanka chciał ( zabrudził mnie troszkę, bo ruszył rane, ale co tam- odpierze się?)
    3. Po jakiejś godzinie pomogłam mu zejść i troszkę zwymiotował
    4. Pokręcił się znowu, to na drapak, to na parapet z asekuracją oczywiście ( dobrze mieć pod ręką młodszego brata, czasem też muszę siusiu zrobić?)
    5. zdążyłam jeszcze odkurzyć( w tym czasie nasz Tosiek drzemał u brata na kolanach)
    6. Od 12 mniej więcej znów śpi na moich kolanach zawinięty w kocyk?. Dobrze, bo sie nie kręci niepotrzebnie. Źle- plecy mnie już zaczynają boleć☺. Młody( mój brat) musiał rozwiesić pranie i zrobić to co ja zaczęłam( jak mi przykro?).
    7. Aby do 16. Zmiana warty bbędzie bo pańcia( moja mama?) wraca i zmieni mnie.

    • TygryziołekNo Gravatar

      To się nazywa dobra organizacja opieki! Zdrowia dla Tośka :)

      • Dzięki. dzisiaj mamy drugi dzień po kastracji i Tosiek w pełni wrócił do normy:
        1. Dalej zawzięcie atakuje mojego męża :D
        2. Nadal dokucza współlokatorowi, którym jest 10-letni kundelek
        3. Czarna rozpacz była, bo chciał wyjść na dwór i weź takiemu przetłumacz, że nie może. Dzisiaj poszliśmy na kompromis, założone zostały szelki, smycz i na tarasie siedział przez chwilke. kotek zadowolony i reszta domowników też, bo tzw. papy już nie darł:D a wierzcie, żałośnie tak zawodzi, że kastracja to mały pikuś.
        4. TERRORYZM swój dalej wprowadza, więc mówcie co chcecie ale nie ważne ile macie zwierząt ani jak długo będziecie je mieli w domu, to prawdziwy kot (w naszym przypadku ma rok) podporządkuje sobie wszystkich domowników bez różnicy czy dwunożnych, czy czworonożnych:) NIECH KOT BĘDZIE Z WAMI!

        • TygryziołekNo Gravatar

          Tosiek wrócił do pełnej sprawności i już nie pamięta o kastracji, a Wy zdobyliście Odznakę Opiekuna Kota Po Kastracji. Gratuluję ;D

  11. Witaj
    A masz może więcej filmików z kociej pomocy?

  12. Ja myślałam że mój kot to kocur dopiero gdy urodził młode okazało się że to dziewczynka.

  13. Te koty są pełne niespodzianek.

  14. u mnie metoda na XXI wiek się totalnie nie sprawdziła. Żwirek to silikonowe kuleczki, które wydają inny dźwięk niż zwykły żwirek. Mój kot z przerażeniem wyskakiwał za każdym razem z kuwety. Polecono mi dosypać odrobinę zwykłego, czystego żwirku w kant kuwety. Skończyło się tym, że wyskakując z przerażeniem z kuwety rozrzucił całą jej zawartość po pokoju (kuleczki rozsypały się rozkosznie pod wszelkimi meblami) mokre znalazło się na podłodze. Ponieważ wstrzymywał długo, było co sprzątać.

    • TygryziołekNo Gravatar

      O rany, współczuję sprzątania. Niezła historia :(
      Mam nadzieję, że innym sposobem się uda – trzymam kciuki.

    • Żwirek XXI wieku to już chyba nie silikonowe kuleczki:) Ja zakupiłam małe opakowanie żwirku w którym są 3 malutkie woreczki bardzo drobiutkiego żwirku, ma kolor ciemny, taki ciemny piasek z plaży:) I właśnie mi się udało chociaż na początku gdy go wysypałam miał nieciekawy zapach i bałam się że kotek nie wejdzie do kuwety. Ale chyba go zaciekawił bo zrobił siku. Penseta , która była do pobierania moczu dla mnie nieprzydatna, wolałam strzykawkę. Mocz się nie wchłania zostaje na wierzchu piasku. Duży minus to koszt tego żwirku. Ale nie było niestety innego wyjścia. Czy dobrze zriobione okaże sie po badaniach. Niestety muszę czekać z zaniesieniem do weta i tu się martwię czy po 2,5 godzinnym oczekiwaniu próbka będzie ok. Pozdrawiam i życzę powodzenia:)

  15. Mieliśmy podobny problem. Kocur nie gryzł i łykał karmę co często kończyło się wymiotami. Próbowaliśmy karmy o większych krokietach, ale i te połykał w całości !. Próbowaliśmy miski spowalniającej jedzenie , niestety nauczył się ją przewracać. Jedyna działająca metoda przyszła zupełnie przypadkiem – do ich miski dziecko wrzuciło jajka z kinder niespodzianki. Koty musiały łapką przesuwać jajka by wybrać karmę. Następnego dnia kupiliśmy drewniane jajka i wrzuciliśmy po 3 szt do misek – Od tamtego czasu problem zniknął. Kot musi grzebać w misce i przesuwać jajka aby dobrać się do krokieta. Pomysł wypróbowany i polecam przekazywać dalej ! :) http://loveragdollcat.blogspot.com

  16. Boszszszsz, jakie slodzielaki! na razie wygladaja jak male wyderki ale i tak jestem totalnie zbudyniona;) Rzadko sie odzywasz a ja i tak co Jakis czas zagladam – co za niespodzianka! Zdjecie cudniaste – jednak sie udalo. Ciekawa jestem imion i charakterkow malych czarnulinkow;) Wszystkiefgo dobrego!

  17. Witam
    Chcialam mojej Kocince sprawic przyjaciolke, ale po tym artykule mam ogromne watpliwosci. Czesto zabieram moja kotke do rodzicow gdzie sa inne koty i moze wyjsc na dwor. Ale jak jestesmy w moim mieszkaniu Kocinka tylko spi. Stad myslalam ze dobrze zrobie sprawiajac jej siostre, ale mam juz watoliwosci… Boje sie ze bedzie to dla niej za duzy stres. W moim mieszkaniu kicia jest zupeonie inna jest tulaśna i tylko spi. U rodzicow tylko je i lazi po dworzu. Boje sie ze taka rewolucja jak nowy kot bedzie mialo wiecej szkod niz przyniesie dobrego, zwlaszcza ze moj kot jest dosc agresywny w stosunku do innych kotow… Pomimo tego ze teraz juz sie dogaduje z innymi kotami boje sie ze strace to moje „spanie na poduszce”
    Bylabym wdzieczna za jakas podpowiedz. Poprostu mysle ze kotka sie nudzi bo ciagle spi…

  18. Bylabym wdzieczna za odpowiedz czy to ze mi sie wydaje ze kotek sie nudzi to powod do przyniesienia nowego kotka…

  19. Dobrze, ze sa tylko 2 bo by sie biedna naprawde zachetala;) Swietnie znasz Tylde i jej zwyczaje i super je opisujesz. Nie uciekaj w Bieszczady. Zreszta tam nie ma pogody…

  20. Ja biorąc drugiego kota wiedziałam , jak powinno się postępować , ale pomyślałam , że znam mojego kota . Zaraz po przyjściu do domu pokazałam mu malucha i … było tylko zaciekawienie . Maluch trochę się bał , ale cały czas byliśmy przy kotach i pilnowaliśmy. Po kilku dniach już spały razem. Oczywiście zdarzało się jakieś niegroźne podgryzanie , ale tylko w zabawie. Więc faktycznie wszystko zależy od charakteru kota. Jeszcze jedno , mój kot rezydent też bardzo się nudził i kochał wszystkie stworzenia , jakie spotykał na spacerach ( koty , psy ) , do każdego chciał podchodzić i się zaprzyjaźniać. Poświęcałam mu sporo czasu , ale wszystko było mało . Teraz mu zdecydowanie raźniej.

  21. Organizm kota tak jak organizm człowieka jest pełen zagadek i tajemnic…

  22. Mialem dwa koty – kotka i kot ( brat i siostra) koty mają rok i 4 miesiące. Niestety kota tydzien zagrało jakieś zwierzę
    Co powinienem zrobić dla drugiego kota? Czy kotka będzie w stanie zaakceptować innego kota ( czy kota czy kotkę? ) jaki wiek – mały kotek czy w podobnym wieku.
    Zaznaczam że koty żyją na podwórku

    • TygryziołekNo Gravatar

      Skoro to są koty podwórkowe, to czy przypadkiem kotka nie ma towarzystwa pozyskanego na własną rękę?
      Oczywiście, ze będzie w stanie zaakceptowac innego kota, koty mają bogate życie społeczne. Jeśli – jak mam nadzieję – kotka jest wykastrowana i potencjalny nowy towarzysz także będzie wykastrowany, to płec nie ma większego znaczenia.

  23. Ja zaopatrzyłam się w puste kapsułki do których pakuję rozdrobnione leki.
    Podaję prosto do gardła. Szybko i zdecydowanie. Trzeba zadbać, aby nie było resztek leku na kapsułce… jak do tej pory bez żadnych problemów…

  24. W życiu nie czytałam tak przesadzonej i egzaltowanej realcji z opieki po kastracji. Ale dzięki, uśmiałam się :) :) „psychoza”, „strzępek kota”….taaa.
    Po przeczytaniu takiego opisu gdybym nie miała za sobą już tego doświadczenia uznałabym ze czeka mnie i mojego kota straszliwe doświadczenie i przeżywałabym kompletnie niepotrzebny stres. A tak naprawdę zabieg jest prosty, krótki a po zabiegu kot (kocur) szybko dochodzi do siebie. Oczywiście że jest parę godzin półprzytomny i się zatacza bo jest po narkozie. Nic w tym jednak ani strasznego ani dramatycznego. Taki wpis może zupełnie niepotrzebnie kogoś kto nie ma doświadczenia ze kastracją kota przerazić. Kotkę również sterylizowałam i chociaż to już trochę większy zabieg niż kastracja kota, to jednak również ani dramatyczny ani straszny. Kotka szybko doszła do siebie a opieka nie była uciążliwa. Nie trzeba demonizować takich zabiegów bo można kogoś zniechęcić, a trzeba sterylizowac koty, szczególnie wychodzące.

  25. Korzystałam ze żwirku specjalnie przeznaczonego do pobierania moczu. Moje koty załatwiają się do niego tylko w desperacji. 12 godzin odosobnienia, kot po kroplówce, wycie i błaganie o normalne warunki do sikania. Dla mnie koszmar. Przy trzech kotach złapanie moczu na partyzanta graniczy z cudem.

  26. Toz to jeszcze zoltodziob! Widac wola przetrwania byla u niego silniejsza niz death wish;) Fruwaj sobie wraz z innymi piecuszkami.

  27. Dlaczego tabletek nie produkują w postaci karmy ?

  28. Alicja kmitaNo Gravatar

    Witam ,
    Tutaj taki zestaw ze zwirkiem do lapania kociego moczu.

  29. O! Nie znałam metody łapania moczu „na partyzanta”, ale wyprobuję, licząc że kociasta nie przestanie siusiać. A teraz dodam jak u nas było z łapaniem moczu. W przypadku kocura skorzystaliśmy z tego silikonowego bezbarwnego żwirku. Do pustej kuwety za żadne skarby nie chciał, nie potrafił (?) się załatwić. Z tym plastikowym żwirkiem nie było achów i ochów, ale udało się. W przypadku kocicy (to świeża sprawa) silikonowy żwirek nie przeszedł. Najpierw próbowała go jeść, raz się po nim przeszła, i w garściach sporo wyniosła, ale skorzystać nie chciała. Czas naglił także skończyło się kilkugodzinną wizytą u weta, gdzie podano lek moczopędny, zrobiła siusiu i mieli próbkę. To była ostateczna ostateczność, za 2tyg sami łapiemy, i podpowiedziana metoda „na partyzanta” będzie przetestowania :) Pozdrawiam!

  30. Zaintrygował mnie sposób z rozkruszoną tabletką w majonezie… natomiast podawanie tabletki w karmie, czy to rozkruszonej czy w całości, kompletnie nie zdaje egzaminu, Zuzia już i tak jest niejadkiem, a jak dodam cokolwiek do karmy, nawet kapsułkę RenalVet która niby ma być dla kota smaczna, to woli nie jeść cały dzień i miska stoi pełna :| A takie po prostu wrzucanie do pyszczka to udręka, bo nie potrafię zrobić tego sama, domownicy mi nie potrafią ani nie chcą w żaden sposób pomóc, tabletka nawet jak wyląduje w pyszczku, kot zawsze ją wypluje, dramat totalny. Kapsułka to wiadomo prościzna, bo płynna, ale tabletka koszmar. Załamana jestem, jeszcze muszę ją podawać z rana jak spieszę się do pracy ;(

    • TygryziołekNo Gravatar

      Podawanie tabletki dopaszcznie nie jest trudne, tylko wymaga pewnej praktyki. Kluczem jest wkładanie tabletki z boku pyszczka – za kłami z przodu jest takie dobre, wygodne miejsce. Wtedy wpychamy ją głębiej z boku gardła i łatwo wchodzi. Jak trzymamy kota między kolanami, tyłem do siebie, to wkładanie z boku jest proste. Trzeba tylko na początku symulować pewność siebie i kotem sterować w sposób zdecydowany. Takie kiwanie się: a może włożę, a może nie jest gwarantem porażki, niestety.
      Są też w sklepach zoologicznych takie specjalne ustrojstwa do podawania tabletek, ale nie wiem na ile pomagają, bo nigdy nie używałam.

  31. Przygarniam koty bezdomne daje jeść odrobaczam w zimie spiął w domu jak chcą a przeważnie chodzą koło domu i lubią polować , już pożegnałem tak 5 kotów kotów ktore umarły choroba nerek , rak czy coś innego , ostatniego zabił samochód 5 dni temu , maił około 4,5 roku nie była to droga ruchliwa , bardzo byłem do niego przywiązany , teraz przeżywam śmierć jego bardzo , już sobie mówię że więcej nie pomogę bo innym kotom bo zawszę to się wiąże potem z cierpieniem jak odchodzą , one wszystkie rozumiały co do nich mówię i co chce

  32. smutny 46No Gravatar

    Myślę że koty są bardzo mądre mają rozum i są ważnym stworzeniem bożym , Mam 46 lat miałem obecnie dwa koty , niedawno przeszedłem zbieg w szpitalu , prowadziłem rozwiązły tryb życia ,przed zbiegiem w szpitalu uświadomiłem sobie że mogę już nie obudzić się i odejść z tego świata , pomyślałem poco mi była to dom jak nie mam kogo zostawić i co sie stanie z moimi dwoma kotkami jak bym odszedł z tego świata , Obiecałem bogu że wrócę na odpowiednią drogę i przystąpię do spowiedzi po zabiegu , zerwę z dotychczasowym życiem , zabieg się udał wróciłem do domu kotki ktoś z rodziny dokarmiał czekały na mnie , minęły ze 3 dni zapomniałem o obietnicy złożonej Bogu modlitwie i zacząłem myśleć o dawnym sposobie życia , minęły jeszcze z 3 dni i samochód zabił mi jednego kotka bardzo byłem do niego przywiązany , mieszkam sam w domu zawsze wracałem żeby go nakarmić rezygnowałem z wyjazdów bo on był najważniejszy a on mnie bardzo lubił i rozumiał mówiłem do niego a on wtedy oczka mróżył na potwierdzenie , byliśmy najlepsi przyjaciele , takich nie miałem w śród ludzi , Jego śmierć była przypomnieniem myślę o obietnicy złożonej Bogu przed zabiegiem operacyjnym , znowu uklęknąłem przed Bogiem i zapytałem

    • Wiem co czujesz:( ja tez straciłam 2.11.2018 mojego przyjaciela najlepszego:( Nie mogę się pozbierać i znieść tego,ze jego już nie ma:(

  33. Nie przejmuj się jak za pierwszym razem Ci się nie uda…

    Jak się nie przejmować? Jeden mój kot zje rozdrobioną, gorzką tabletkę z wszystkim co mu lepiej smakuje, a moja kotka tabletki smakowej nawet nie chce z niczym zjeść. Taka tabletka jednorazowa kosztuje u mojego weterynarza 20 zł i po nie udanej próbie te pieniądze idą do kosza! Niby najlepszy i hardcoreowy sposób wcale nie jest taki najlepszy, bo to nie jest absolutnie proste by w ten sposób podać mu lek, a potem kot tym bardziej nie chce go spożywać. Niby opcja dla dojrzałych, a wydaje mi się, że jest najbardziej inwazyjna i nieprzyjemna dla kota. Przepraszam bardzo, ale dojrzałości się nie określa po sposobie i podejściu do podawania kotu lekarstwa. Ja w akcie desperacji po prostu kotu nie daje jeść nic innego, albo dokładam do miski aby maksymalnie rozcieńczyć lek.

  34. Bardzo proszę o informację ile godzin po kastracji kocurka, mogę podać mu coś do jedzenia. Odnoszę wrażenie, że on oszaleje z głodu :’-(

    • TygryziołekNo Gravatar

      Ja podaje kiedy chce i jest już gotowy jeść. Zwykle najpierw chcą pić, a po jakimś czasie już zaczynają czuć głód. Nie trzymam kota o głodzie. Z reguły wtedy jedzą malutko, bo są jeszcze słabe po narkozie.

  35. Moj kot Rubik jest bardzo chory od kilku miesiecy . Czekam na wyniki bo mialam troche zle diagnozy dla niego i go zle leczono Jest to moj pierwszy kotek i nie mialam doswiadczenia , Rubik przyszedl do mnie i zostal . Kocham go bardzo i jak odejdzie to bede tesknic i nigdy go niezapomne .

  36. Odszedl moj najkochanszy Rubik
    I mam dziwne wyniki z roznych to badan i wycinkow jezeli ktos bedzie mial problem z kotem ( to bede zagladac na strone i napisze )mam na uwadze choroby z pyszczkiem .

    • Moja Nutka odeszła w poniedziałek. Zaczęła zwracać żółcia, poszłam do weterynarza a on bez badań stwierdził zaklaczenie i dał pastę. Stan kota z godziny na godzinę gorszy, po 12 godzinach kot bez kontaktu i tak już zostało. Była niedziela, wszystko pizamykane a mój weterynarz mnie zbyl. Myślę że już wtedy wiedział że postawił zła diagnozę. W poniedziałek z rana badania, usg, rtg, biochemia. Ostatecznie wyszło że kotka miała chora wątrobę, dostała silny środek i nie była w stanie go rozłożyć i on jej zatrul cały organizm. Weterynarz mówi że pewnie umarła na serce bo to Maine coon ale ja mam wyniki u innego lekarza i wiem już co hej było. Jestem załamana, to ja ją zaprowadził am do niego, zgodziłam się na leczenie. Lekarze się mylą, trzeba uważać, robić badania bo kot nie pokaże że coś mu jest. Mam w domu jesxxe Suzi, to brytyjska. Bardzo się zmieniła po śmierci Nutki, czeka na nas pod drzwiami, przychodzi do łóżka, domaga się pieszczot, czasami bardzo natarczywie, chyba tęskni. Jednak nie jest w stanie zastąpić Nutki. Mco mają psi charakter, koleżanka podpowiada żebym wciela kolejnego Mco ale boję się, bólu, że i tak nie zastąpi Nutki, że to był wyjątkowy kot, moja kudlata córeczka. Jak się trzymasz? U mnie wszystko świeże, często płaczę, nie sądziłam że się tak przywuaze. Cierpisz jeszcze, czy jest już lepiej?

      • TygryziołekNo Gravatar

        Tak mi przykro. Przytulam wirtualnie.
        Z czasem jest lepiej, łatwiej.
        Nutki nikt nie zastąpi, ale serce umie kochać wiele istot. Daj mu szansę. Nie zamiast, ale oprócz Nutki. Nutka zawsze będzie jedyna. Trzymaj się.

  37. Sam jestem mocno ciekaw. Mielismy dwa koty wziete ze schroniska z tej samej klatki w tym samym czasie. Zadnych walk, spaly przytulone do siebie, myly sie wzajemnie. Niestety jeden z nich polknal monete z cynku i zanim sie zorientowalismy, ze cos jest nie tak, cynk reagujacy z kwasem zoladkowym wytworzyl zwiazek, ktory uszkodzil nieodwracalnie nerki i watrabe jednego z nich i kota trzeba bylo uspic. Po kilku dniach przynieslismy innego kota, w podobnym wieku, umaszczeniu i temperamencie… Na razie sie nielubia :(

  38. Ja obecnie już nie muszę sprawiać przyjaciół mojej Kocince, bo obecnie mieszkam z rodzicami gdzie są inne 4 koty… Jakoś się tolerują :)
    Problem był jak zmarła moja babcia i przygarnęliśmy kota Babci…. Pierwszy miesiąc siedział w klatce bo nas gryzł, potem żył w jednym z pokoi. Pozostałe koty są wychodzące, a ten niestety nigdy nie będzie, bo po 10 latach mieszkania w bloku nie umie się zarachować na dworze… nie zna aut ani jak reagować na sąsiadów psy….
    Tak naprawdę nie miał wyjścia – musiał się zaaklimatyzować…
    ale tak naprawdę dopiero po pół roku jakoś się wszystkie koty ułożyły :)

    Tylko miłością i konsekwencją wychowuje się kotka :)

  39. Mój kot przy operacjach wrzucania czegos do gardła lub podawania płynu przestaje w ogóle połykać, zaczyna toczyć ślinę – pianę i wszystko wypluwa. Raz posmarowałam mu pyszczek pastą wit. wymieszaną z kruszoną tabletką – zlizał, ale za moment zwymiotował z 5 razy i wszystko wyszło…

  40. Moja Nutka odeszła w poniedziałek. Zaczęła zwracać żółcia, poszłam do weterynarza a on bez badań stwierdził zaklaczenie i dał pastę. Stan kota z godziny na godzinę gorszy, po 12 godzinach kot bez kontaktu i tak już zostało. Była niedziela, wszystko pizamykane a mój weterynarz mnie zbyl. Myślę że już wtedy wiedział że postawił zła diagnozę. W poniedziałek z rana badania, usg, rtg, biochemia. Ostatecznie wyszło że kotka miała chora wątrobę, dostała silny środek i nie była w stanie go rozłożyć i on jej zatrul cały organizm. Weterynarz mówi że pewnie umarła na serce bo to Maine coon ale ja mam wyniki u innego lekarza i wiem już co hej było. Jestem załamana, to ja ją zaprowadził am do niego, zgodziłam się na leczenie. Lekarze się mylą, trzeba uważać, robić badania bo kot nie pokaże że coś mu jest. Mam w domu jesxxe Suzi, to brytyjska. Bardzo się zmieniła po śmierci Nutki, czeka na nas pod drzwiami, przychodzi do łóżka, domaga się pieszczot, czasami bardzo natarczywie, chyba tęskni. Jednak nie jest w stanie zastąpić Nutki. Mco mają psi charakter, koleżanka podpowiada żebym wciela kolejnego Mco ale boję się, bólu, że i tak nie zastąpi Nutki, że to był wyjątkowy kot, moja kudlata córeczka. Jak się trzymasz? U mnie wszystko świeże, często płaczę, nie sądziłam że się tak przywuaze. Cierpisz jeszcze, czy jest już lepiej?

    • Weszłam na stronę i przez przypadek wrzucił się ten sam post. Jest już trochę lepiej, dalej nie mogę sobie wybaczyć, tak jak jest napisane w artykule Suzi czescuowo przejęła zachowania Nutki. Przychodzi domagać się pieszczot, chodzi za mną, może nie zawsze ale nie robiła tego. Myślę że była zdominowana. Teraz też siedzi koło mnie. Ona chyba nie tęskni. Boję się, że to się powtórzy, nie tak to inaczej, nie nagle to że starości ale ból zawsze będzie. I że biorąc teraz kociaka będę go porównywalna i być może się zawiode. Dziękuję Ci za odpowiedź i słowa wsparcia. Niewiele osób mnie rozumie i mój smutek. W pracy wręcz niektórzy się śmieją że przecież to był tylko kot i z drwina pytają ile będę jeszcze nosiła żałobę. Nie ma dnia, chwili żebym o niej nie myślała, szukała jej wzrokiem po mieszkaniu, nie wierząc w to co się stało. Czytałam o diecie Darf, wiesz coś wiecej o tym? Rozglafalabys się za nowym kociakuem na moim miejscu? Patrzę na stronie hodowcy od którego ja kupiłam, czy przypadkiem nie ma kociąt urodzonych w dniu śmierci Nutki. Trochę dziwne i naiwne, wiem.

  41. Domi Care - SAQUANo Gravatar

    A jak na zimę?? zostaje czy chowany? bo jednak drewno nie impregnowane…..

  42. RoxyWolfpackNo Gravatar

    To podlot modraszki!!!!

  43. Pudzianek8No Gravatar

    Jak rozpoznać płeć kota mam całego białego .

  44. Witam, jestem po drugiej kastracji kotki, ale dalej panikuje.serce mnie boli jak patrzę na moją biedną Kalinke.zamknęłam ją na trochę w transporterze, aby pospala i nie chodziła za bardzo.oczywiście potrwalo to z 2 godz bo zrobiło mi się jej szkoda.wyszla, probowalam założyć jej kaftanik po poprzednim kocie ale oczywiscie nie dała sobie go założyć a szarpac jej nie będę.nie wiem czy moge spokojnie zasnąć w obawie że w nocy to rozdrapie albo rozgryzie.mija dopiero 10godzina po operacji.mam ją pilnowac całą noc czy myslicie ze bedzie grzecznie spala( teraz spi w swoim ulubionym miejscu)

  45. ZałamanaNo Gravatar

    Aniu, moja 10 letnia maine coonka odeszła tydzień temu nagle, nie umiem sobie z tym poradzić, nie chce rozmawiać z innymi, bo nie rozumieją mojego ogromnego bólu, łez. Przecież to tylko kot, mówią.
    Cierpię tak mocno jak Ty. To była moja ukochana istotka, która dawała mi tyle radości. Żadna inna nie zastąpi mi jej.

    • Bardzo Ci współczuję. Naprawdę. Wiem jak to jest kiedy nikt nie rozumie cierpienia z powodu śmierci czworonoga. Miałam podobnie. Ciągle jeszcze o niej myślę pomimo iż minął już prawie rok a ja wzięłam kolejnego maine-coon. Ale jej nikt nie zastąpi. Rosa jest towarzyska, lubi być tak gdzie ja ale nie jest już to. Żaden kot nie zastąpi ci tamtego ale czas goi rany, boli coraz mniej.

  46. Pola EsteraNo Gravatar

    Żwirek jest wydajny, ale trzeba się z niego nauczyć korzystać.
    Zalecam jak najmniej żwirku (jak to możliwe) wsypywać do kuwety, jak kot nasiusia to wyrzucać tę okropnie rozpadającą się grudkę i trochę przecedzić pozostały w kuwecie żwirek łopatką (nabieracie żwirek i delikatnie potrząście, by czysty żwirek spadł z powrotem do kuwety, a brudne grudki zostały na łopatce), później dopiero wsypać taką ilość świeżego, ile wynosił ten nieczysty, który właśnie wyrzuciliśmy. Jak będziemy wsypywać go mało (najmniej, jak to możliwe) i przecedzać łopatką (mniej żwirku w kuwecie równa się mniej żwirku do przecedzenia z nieczystości), a później wsypywać identyczną ilość świeżego, to żwirek stanie się wydajny i warty swojej ceny. No i nie będzie trzeba tak często wymieniać całej kuwety, wystarczy tak często jak przy innych żwirkach :).
    A jak dodamy do tego neutralizator zapachów to już w ogóle żyć, nie umierać! :D

    U mnie na początku też były z nim problemy, wsypywałam go dużo, przez co szybko się zabrudzał tymi okruszkami z grudki i bardzo często musiałam wymieniać całą zawartość, bo kotkowi śmierdziało i nie chciał siusiać, przez co żwirek miesięcznie wynosił mnie więcej niż gdy używałam zwykłych bentonitowych za około dychę. Ale spróbowałam powyższych rad i teraz takie 10 kg starcza mi na miesiąc i nie muszę co parę dni zmieniać całej zawartości kuwety. No i tak nie śmierdzi, kotek chce dalej siusiać, a ja tylko oszczędzam pieniądze ^w^

  47. Blisse Erny MenziesNo Gravatar

    Das Lesen Ihres Artikels hat sehr viel Spaß gemacht. Blisse Erny Menzies

  48. Jak kot nie chce nic upolować tylko czeka na kropkę? Ona czai że ta kropka jest w tej latarce i się nawet na nią patrzy ale nie wiem jak ją przekonać że ta kropka to jakiś inny przedmiot.

  49. Pomocy! Jak uniknac tego kolnierza dla kota? Mój wczoraj został wykastrowany i probuje sie podrapac po tym miejscu do tego stopnia,ze zaczepia krawedzia,,abażura,,

    • TygryziołekNo Gravatar

      Kasiu, kołnierz jest po to, żeby kot nie gryzł i nie wylizywał miejsca zabiegu. Nie bardzo rozumiem jak się ma drapanie do kołnierza – przecież kołnierz jest na szyi? Nie chodzi Ci przypadkiem o wylizywanie?
      Jeżeli zaczepia kołnierzem o coś, o co nie powinien, potrzebujesz może dłuższego kołnierza?
      Trudno cokolwiek powiedzieć – nie piszesz czy Twój kot to kocur czy kotka (domyślam się tylko, że pewnie kocur, bo wet kotce raczej zaordynowałby kaftanik), nie piszesz w jakim jest wieku (młode koty szybciej się goją), nie piszesz ile godzin jest po zabiegu i jak wygląda gojenie. Nie piszesz dlaczego ma kołnierz – czy naruszał ranę po zabiegu?

      • Dzień dobry:)

        Moje dwie kicie mialy kastrację w środę 16.12. Jedna z nich od wczoraj nie robi kupy, czy jest sie czym martwic?

        Druga ma depresje kaftanikową. Lezy plackiem, prawie w ogóle się nie przemieszcza, do miski z jedzeniem nie chce podchodzić. Dopiero jak podsunę jej pod pyszczek to zje. Poza tym zaczela mi sikac w różnych miejscach, w legowisku, na lozku a dzisiaj to i w karton w którym leżała. Czy minie jej to po zdjęciu kaftaniku?

        Proszę o porade:)

  50. Czytam i płaczę. Wczoraj w nocy po 15 latach zmarł mi kocurek, Kajtuś. Zwykły dachowiec, ale czarny i piękny. Byl wyjątkowy, empatyczny, przytulał się, „gadał” (straszny gadułka z niego był), dośc zaborczy i majestatyczny. Spał z nami, bawił się, był wiernym towarzyszem. Nie lubił samotności i do końca, kiedy jeszcze mógł chodzic, przychodził do mnie, do córek, właził na kolana, domagając się pieszczot. Zmarł na niewydolnośc nerek. W ostatnich dniach nie chciał jeśc ani pic. Karmiłam go strzykawką, ale dużo wypluwał. Spał, leżał cicho na kocyku. Przykro mi było wozic go na te kroplówki, bo źle znosił wizyty u weta, ale nie małam wyjścia. Jak on płakał w samochodzie w drodze do domu…takie rozrywające serce kocie miauknięcia. Jak człowiek. W domku ostatnie chwile spędził śpiąc przy głowie mojej młodszej córki- ją kochał najbardziej. Pod koniec nie mógł już chodzic, przewracał się na boczek. Był strasznie chudziutki. Z pyska leciała mu obficie ślina. Czasem poruszał łapkami, jakby gdzieś powolutko szedł…Źrenice zrobiły mi się takie wielkie, czarne, oczy zaszły mgłą, białka oczu zrobiły się żółte. Mam wrażenie, że był gdzieś daleko, że nas nie widzi, nie reagował na hałas ani machanie ręką przed noskiem. Leżał. Ciężko oddychał. I tak to trwało kilka godzin. W nocy nagle krzyknął- nigdy przedtem tak nie krzyczał, to był taki długi okrzyk, zduszony. Przybiegłam do pokoju córki. Oddychał płytko,chrapliwie. Wyprężył się nagle, zrobił małe siusiu. Potem nagle przestał oddychac. Złapał jeszcze parę (może ze 4) krótkich, chrapliwych oddechów- tak co trzy sekundy. I…cisza. Zmarł. Serce jakby jeszcze biło, bardzo wolno i słabo- tak nam się wydawało, ale po paru minutach wszystko ustało. Wzięłam go na ręce- był taki kruchy wiotki, łepek leciał mu w dół…Zaniosłam do drugiego pokoju na fotel. Rano przełożyłam do kartkowego pudełka, razem z jego ulubioną poduszką. Był już tak sztywny, nie można było zgiąc jego łapek…Pochowaliśmy go w lesie. Płakaliśmy wszyscy. Nie sądziłam, że tak bardzo można pokochac zwierzątko. Ludzie mówią- „to tylko kot”- dla mnie to był przyjaciel, wierny towarzysz…Drugi kotek obwąchał ciało zmarłego Kajtusia. Ale nie chciał go trącac czy w ogóle przebywac w jego obecności. Uciekł z tego pokoju. Zawsze leżał na fotelu, a teraz w ogóle nie wskakuje na ten fotel (tam leżał zmarły Kajtuś). Chodzi za nami, ale jest cichutki. Mam wrażenie, że go szuka. Zagląda pod szafy, kiedy wracam ze sklepu, czeka pod drzwiami i rozgląda się…Śpi tam, gdzie Kajtuś leżał przed śmiercią- w pokoju córki. Mój drugi kotem ma juz 12 lat. Nie wyobrażam sobie,że będę musiała przez to przechodzic drugi raz :(