Archiwum autora

I wszystko jasne

W końcu zapadła ostateczna decyzja i możemy Wam przedstawić naszą drugą kotkę. Ma na imię Tai Chi i jest dzieckiem Czu-Czu (Czu Czu Jompi*PL) i Grand Chuka (CH. Grand Chuck Wiki-Black*PL). Ma już, a może dopiero, miesiąc. Wybrała się praktycznie sama, bo kiedy przyszliśmy do kotków, zobaczyliśmy, że jako jedyna wyszła z kojca na stół, a potem wskoczyła na szafki kuchenne, gdzie zapoznawała się z drobnym sprzętem AGD.

20080630_021

Zabraliśmy ją do pokoju, gdzie zawarła znajomość z dorosłymi kotami, ich miskami, a także udała się na wycieczkę krajoznawczą dookoła świata. Niesamowite było to, że pomimo tego, że był to jej pierwszy spacer poza kojcem, nie tylko nie okazywała strachu, ale wyraźnie dobrze się bawiła. Później w nocy powtórzyła wyczyn, a nawet pobiła własny rekord, bo nie tylko wyszła sama z kojca i na tych niepewnych łapkach poszła w plener, ale udało jej się dotrzeć do łóżka pani domu i ułożyć tam do snu. Okazała się na tyle sprytna, że trzeba było ją przenieść do starszych kociąt. Jest wyjątkowo ciekawa świata.

20080630_115

Na razie podczas wizyt Pai Lu niespecjalnie zwraca na nią uwagę. Woli się ganiać z kotkami lepiej trzymającymi się na łapkach.

Tai Chi będzie u nas dopiero we wrześniu. Już się nie możemy doczekać, choć mamy też pewne obawy, co stanie się z mieszkaniem gdy zajmą się nim dwa szalone tajfuny.

Wpadki Pai Lu

Przez dwa tygodnie nie było wpisów o nowych poczynaniach Pai Lu i już niektórzy zaczęli się martwić, co z naszą kotką. Cieszę się, że budzi ona takie zainteresowanie

20080612_021

Pai Lu ma się dobrze. Miała kilka wpadek, w tym jedną za szafkę a drugą do toalety. Po tej drugiej zaliczyła przeziębienie i zawarła znajomość z nowym weterynarzem. Miała też niedawno obcinane pazurki i trochę się obraziła na swój drapak. Ale pazurki już odrosły i znów biega po nim od podłogi do sufitu.

Czekamy na drugą kotkę i, żeby Pai Lu nie odzwyczaiła się od towarzystwa, jeździmy z nią na wizyty do hodowli Ewjatar, z której pochodzi. Jest tam w tej chwili sporo małych koteczków i kilka karmiących kotek. Pai Lu mimo, że jest już całkiem spora, bardzo chętnie podłącza się na świeże mleko do jednej z ciotek.

W kociej galerii można zobaczyć kilka nowych zdjęć z małymi Maine Cooniątkami. Niedługo znów jedziemy w odwiedziny, więc pewnie będą nowe zdjęcia chodzących już Maine Cooniątek.

Nowe wrażenia

Znacie ten filmik? Do niedawna nas bawił. Teraz już wiemy, że to film dokumentalny o prawdziwym życiu właścicieli kotów. Na szczęście Pai Lu jest jeszcze za mała na ciężkie narzędzia, ale za to świetnie poradziła sobie z małą, szarą, zabawkową myszką.

20080607_131_2

Był słoneczny niedzielny poranek. Nasz kochany kotek zaczął się bawić ze swoją ulubioną myszką, biegając po naszym łóżku. Oczywiście nie dało się już spać. Zadowoleni, że Pai Lu szybko zaaklimatyzowała się w nowym miejscu, obserwowaliśmy jej zabawę. Chwyciłem aparat i zacząłem robić zdjęcia. Coś mi jednak nie pasowało. Światło. Światło było jakieś inne. Słońce było innym miejscu niż zwykle rano. Z lekkim strachem zerknąłem na zegarek, Była 5:18! Nie ma jak weekendowy odpoczynek

20080607_160_2

Mamy nadzieję, że to nie wejdzie jej w nawyk i nauczy się spać tyle, co my. Albo chociaż w tym samym czasie, co my. Ciekawe czy pomoże wieczorna zabawa dla zmęczenia naszej pociechy.

20080609_005_2

Pai Lu w nowym domu

Wreszcie nadszedł ten dzień. Wczoraj nieco zdenerwowani, ściskając w ręku nowiutki koci transporter, udaliśmy się po odbiór naszej Pai Lu. Obawialiśmy się zarówno drogi do domu, jak i tego jak zachowa się nasza kotka w nowym miejscu. Na szczęście większość drogi nasz maluch z ciekawością rozglądał się dookoła wszystkimi możliwymi szparami. Tylko w dwóch momentach włączyła się kontrolka “PANIKA”, ale na krótko. Pierwsze chwile w domu też okazały się dość spokojne. Pai Lu spokojnie zwiedziła okolicę i zajęła się nowymi zabawkami, które czekały już przygotowane od dawna. Co jakiś czas jednak włączało się ciche miałczenie, które zdawało się być nawoływaniem innych kotów. Przecież do tej pory do każdej zabawy przyłączał się inny kot, a teraz coś się zmieniło.

20080606_110

Pierwsza noc upłynęła również spokojnie. Kotka przyszła do nas, najpierw obejrzała z nami film, potem poprosiła, żeby ją pogłaskać, a na koniec umyła się, położyła nam w nogach i poszła spać. Niestety dziś rano wstała o 8:00 (a przynajmniej o tej nas obudziła). Chyba zapomnieliśmy jej powiedzieć, że w weekendy śpimy dłużej :)

20080607_047_2

Dzisiejszy dzień zdawał się być już całkiem normalnym dniem. Pai Lu nie wydawała się zestresowana. Pozwiedzała jeszcze trochę, pobawiła się nowymi zabawkami, a większość dnia spędziła na drapaku, wyglądając przez okno albo śpiąc.

Zapadła już decyzja o drugim kocie. Jednak to będzie Maine Coon. Nowa kotka będzie z miotu na literę T i damy jej  imię… Tai Chi :) Dlaczego? Hehe:) Zgadnijcie :) Nasza druga koteczka już się urodziła, ale jeszcze nie wiadomo, która to będzie. Zdjęcia małych Maine Coonków są już w kociej galerii, ale Tai Chi przedstawimy Wam trochę później.

Pai Lu & spółka czyli kocia sesja zdjęciowa

Tym razem na wizytę do Pai Lu wybraliśmy się z całym sprzętem fotograficznym i silnym postanowieniem urządzenia sesji fotograficznej z prawdziwego zdarzenia. Urządziliśmy prowizoryczne studio i zaczęło się… niezłe zamieszanie. Niestety większość kotów nie chciała współpracować. Studyjne lampy na statywach pozwalały na fotografowanie tylko w jednym miejscu. Dużo lepsze byłyby lampy z systemem automatycznego śledzenia oraz podążania za obiektem fotografowanym, ale tego chyba jeszcze nikt nie wymyślił:)

20080526_052

W końcu jakoś się udało, choć na zdjęciach nie ma wszystkich kotów, bo niektóre powiedziały zdecydowanie NIE! Może uda się następnym razem, gdy warunki będą bardziej sprzyjające. Za to udało się sfotografować jak nasza Pai Lu czyli kotka Rosyjska Niebieska jest karmiona przez ciężarną Czu-Czu rasy Maine Coon.

20080526_207

Czu-Czu już urodziła pięcioro rozkosznych maluchów i mam nadzieję, że niedługo będę mógł porobić małym Maine Cooniątkom zdjęcia.

Pokonać Picachu

Tym razem wreszcie Pai Lu wykazała jakieś zainteresowanie naszymi osobami. Raz nawet sama przyszła.  Robi się coraz większa, a jej zadziorność rośnie proporcjonalnie do masy ciała. Odkryła nową zabawę, czyli atakowanie własnego ogona. Próbowała również zaatakować ogon Jennifer, dużego białego Maine Coona, ale ta szybko jej wytłumaczyła, że to głupi pomysł. Z braku innych przeciwników postanowiła pognębić maskotkę Picachu. Szło jej całkiem nieźle do momentu, gdy zabawka zaczęła się poruszać i mówić. Ożywiona zabawka okazała się przerażająca. Ponowne podejście do małego żółtego potworka wymagało od Pai Lu nie lada odwagi. Ale w końcu się udało.

20080520_074

Przy okazji odwiedzin Pai Lu mogliśmy zobaczyć maleńkie  kilkudniowe koteczki Rosyjskie Niebieskie. Oczywiście są do zobaczenia w kociej galerii.

Jeszcze tylko dwa tygodnie. Coraz bardziej niecierpliwie czekamy na przyjęcie Pai Lu w domu.

Apetyt na zdrowie

Pai Lu rośnie. Rośnie też jej apetyt. W czasie naszej wizyty dobierała się do jedzenia kilka razy. Mam nadzieję, że to przejściowe. Teraz musi dbać o linię, bo już niedługo prawdopodobnie zacznie karierę na wybiegu. Powstał pomysł, żeby pokazać ją pierwszy raz na wystawie już w lipcu w Sopocie. Ciekawe, co z tego wyjdzie…

20080514_075

Podaruj sobie odrobinę luksusu… czyli wyprawka dla Pai Lu

Czekanie na Pai Lu chwilami robi się ciężkie. Na szczęście to już niedługo. Czas było pomyśleć o wyprawce na niej. Aby na początek dobrze wyposażyć kotka trzeba zrobić całkiem spore zakupy. Kuweta, żwirek, legowisko, masa zabawek, zapas dobrej karmy oraz transporterek typu cabrio czyli mercedes wśród transporterków. Na szczęście trafiła się okazja na zakupy znacznie tańsze. W Łodzi w miniony weekend odbywała się Międzynarodowa Wystawa Kotów Rasowych SIELSKO ANIELSKO, czyli … ANGEL CAT SHOW. Na takich targach ceny zawsze są znacznie niższe, więc nie zastanawiając się zbyt długo zapakowaliśmy się w sobotę rano do samochodu i ruszyliśmy na wyprawę po wyprawkę :)

20080510_142

Zakupy poszły nam szybko i sprawnie zwłaszcza, że mieliśmy pod ręką pomoc Pani Ewy – właścicielki hodowli Ewjatar, z której pochodzi Pai Lu. Na szczęście obsługa stoiska ZOO-DRAGON była na tyle miła, że pomogła nam zanieść wszystko do samochodu. A po zakupach można było spokojnie oddać się przyjemnościom czyli oglądaniu niesamowitej ilości kotów. Niektóre można było pogłaskać a nawet po przytulać. A ja, jak to ja… oczywiście narobiłem masę zdjęć :)

20080510_160

A na sam koniec stwierdziliśmy, że w sumie przyda nam się drugi transporterek dla drugiego kotka. Którego to kotka jeszcze nie znamy. Ale na pewno będziemy go mieć ;)

Został nam tylko zakup drapaka. Upatrzyliśmy już jeden, zostaje tylko zamówić i czekać na przesyłkę. A potem przyjdzie Pai Lu i rozszarpie ten upatrzony i długo wybierany drapak na strzępy. :)

Kolor jej oczu

Nie widzieliśmy się z Pai Lu dwa tygodnie. To były dłuugie dwa tygodnie. W końcu nadszedł dzień spotkania. Gdy przyszliśmy, spała i w ogóle nie była zainteresowana tym, że ktoś ją odwiedził. Przymuszona do przywitania się z nami nie wyglądała na zadowoloną. Taka mała, a już ma “humory”;) Większą część naszej wizyty raczej kombinowała jak się schować niż jak się z nami pobawić. No cóż… Ale jakby na pocieszenie okazało się, że jej oczy nie są już tak niebieskie, jak były poprzednio i zaczynają powoli zmieniać kolor. Wygląda na to, że Pai Lu dosyć szybko stanie się piękną ZIELONOOKĄ kotką.

20080502_368

Kolejne spotkanie z naszą Pai Lu dobiegło końca, a my odliczamy dni do czerwca i z niecierpliwością szykujemy się na jej przybycie.

Pai Lu – kolejne odwiedziny

20080416_059

W końcu doczekaliśmy się drugich odwiedzin. W tym czasie Pai Lu sporo się nauczyła. Mieszka z nieco starszymi kuzynami, od których szybko się uczy. Już nawet prawie wie do czego służy kuweta ze żwirkiem. Może nawet niedługo zorientuje się, że to niekoniecznie jest plaża.

20080416_093

Magda ma nadzieję, że to będzie grzeczna koteczka. I chwilami grzeczna jest. Jak śpi. Jak się tylko budzi, to ledwo utrzymując jeszcze równowagę zaczepia wszystko i wszystkich wokół i chętnie wdaje się w kocie zapasy.