Vai Per

Z założenia koty miały być dwa. Pierwsza pojawiła się Pai Lu. Niedługo później zapadła decyzja, że drugą kotką będzie Tai Chi. Kilka dni po Tai Chi w hodowli Ewjatar pojawił się jeszcze jeden miot Maine Coonów, a wśród nich jeden fantastycznie umaszczony chłopak. Podobał się nam od samego początku. Na łopatki rozkładały nas jego równoległe paski wzdłuż całego kręgosłupa. Ale decyzja już zapadła, że bierzemy Tai Chi. Poza tym potrzebowaliśmy dziewczynki do towarzystwa dla Pai Lu. Niedawno okazało się, że ten piękny Maine Coonek ma złamany ogon, przez co stał się rasowym “wybraczkiem” i będzie musiał być wykastrowany. Na wybrakowane kotki rasowe nie ma zbyt wielu chętnych i po jednej z wizyt zacząłem się zastanawiać, czy ktoś ze znajomych by go nie chciał.

20080816_060

Wracaliśmy z Magdą z Gdyni z koncertu Erica Claptona. Nocą kierowcy pomaga rozmowa i Magda dobrze wywiązywała się ze swojego obowiązku, a ja nafaszerowany kofeiną często dostaję słowotoku. I tak od słowa do słowa, niespodziewanie zapadła decyzja o trzecim kocie. Nie mieliśmy pojęcia czy Vai Per (imię nadaliśmy mu błyskawicznie, oczywiście pochodzi od samochodu Dodge Viper, który malowany jest z pasami wzdłuż karoserii) jest jeszcze wolny i czy w ogóle przy dwóch kotkach powinniśmy mieć chłopaka, mimo, że z założenia ma być wykastrowany. Trochę nam jeszcze wiedzy brakuje, więc musieliśmy poczekać do rana, żeby zadzwonić w tej sprawie do hodowli. Mimo poganiającej nas niecierpliwości, telefonowanie o drugiej w nocy wydawało nam się trochę nie na miejscu.

20080816_041

Rano, gdy odespaliśmy już trochę podróż, zadzwoniłem w sprawie Vai Pera. Rodowodowo nazywa się UKAH, jednak nasza ksywka już mocno się do niego przykleiła. Okazało się, że jest już chętny nowy właściciel. Trochę mnie to zmartwiło, ale nie traciłem nadziei. Dzień później byliśmy na kolejnych odwiedzinach u Tai Chi i sprawa się wyjaśniła. VaiPerek trafia do nas! Przywozimy go do domu razem z Tai Chi już w środę.

Niestety jest też smutna informacja. W nocy z piątku na sobotę zmarła Czu Czu – matka naszej Tai Chi.

Facebooktwittergoogle_plus

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *